1. JPK na żądanie

Chodzi o następujące JPK:

  • Faktury – JPK_FA,
  • Księgi rachunkowe – JPK_KR,
  • Wyciąg bankowy – JPK_WB,
  • Magazyn – JPK_MAG,
  • Podatkowa księga przychodów i rozchodów – JPK_PKPIR,
  • Ewidencja przychodów – JPK_EWP.

Kwestią fundamentalną jest to, kto będzie miał obowiązek przesyłania tych struktur. Wbrew pozorom nie dotyczy to wszystkich czynnych podatników VAT, ale jedynie tych, którzy prowadzą księgi podatkowe przy użyciu programów komputerowych. Zgodnie bowiem z art. 193a par. 1 ustawy z 29 sierpnia 1997 r. – Ordynacja podatkowa (t.j. Dz.U. z 2018 r. poz. 800; dalej: ordynacja podatkowa) „w przypadku prowadzenia ksiąg podatkowych przy użyciu programów komputerowych, organ podatkowy może żądać przekazania całości lub części tych ksiąg oraz dowodów księgowych za pomocą środków komunikacji elektronicznej lub na informatycznych nośnikach danych, w postaci elektronicznej odpowiadającej strukturze logicznej, o której mowa w par. 2, wskazując rodzaj ksiąg podatkowych oraz okres, którego dotyczą”.

A co z tymi, którzy prowadzą księgi w formie papierowej albo w ogóle nie prowadzą ksiąg poza obowiązkową ewidencją VAT? Jak wyjaśniał Przemysław Krawczyk, dyrektor departamentu nadzoru nad kontrolami w Ministerstwie Finansów, w rozmowie z DGP, tacy przedsiębiorcy nie będą musieli składać kolejnych struktur JPK na żądanie. – Jeśli podatnik prowadzi księgi podatkowe papierowo, to nie będzie musiał wytwarzać JPK_FA ani innych struktur (np. obrotu magazynowego JPK_MAG) na żądanie fiskusa. W takich sytuacjach organy podatkowe podczas kontroli będą żądały jedynie dokumentów papierowych – wyjaśniał nam dyr. Krawczyk.

Ministerstwu zależy bowiem na tym, aby kolejne struktury JPK przekazywali podatnicy, którzy już prowadzą księgi podatkowe w formie elektronicznej. Dzięki danym w formie JPK, urzędnicy przeprowadzający kontrole będą mogli szybko je przeanalizować, wyciągnąć wnioski i zakończyć kontrolę.

Oznacza to, że jeśli przedsiębiorca nie prowadzi ksiąg w formie elektronicznej i archiwizuje papierowe faktury w postaci skanów, to nie będzie musiał generować JPK_FA na żądanie fiskusa. Jeśli jednak księgi w komputerze prowadzi (nawet w programie Excel), a skanuje papierowe faktury, to będzie musiał sporządzać JPK_FA. W zasadzie to, jakie faktury podatnik wystawia – papierowe, elektroniczne, w formie skanów czy plików pdf – nie ma znaczenia. Kluczowa jest forma prowadzenia ksiąg podatkowych.

Dodajmy, że w praktyce nie wszystkie struktury będą dotyczyć wszystkich przedsiębiorców. JPK_MAG będzie np. dotyczył w zasadzie tylko dużych przedsiębiorców. Podobnie JPK_KR – tylko duże podmioty prowadzą bowiem takie księgi.

W praktyce obowiązek sporządzenia JPK na żądanie oznacza przekazanie ich fiskusowi w formie pliku XML. Podatnicy mają kilka opcji. Mogą zlecić sporządzenie danej struktury JPK np. biuru rachunkowemu albo próbować samemu wygenerować plik w formacie XML.

Ministerstwo Finansów oferuje też podatnikom, zwłaszcza tym najmniejszym, darmową aplikację do wprowadzania faktur i generowania JPK_FA na żądanie w formie XML. Chodzi o aplikację e-mikrofirma. W ostatnim czasie resort finansów udostępnił na swoich stronach internetowych jej nową wersję. Pozwala ona wypełnić obowiązki związane zarówno z JPK_VAT, jak i wystawiać faktury, tworzyć i wysyłać JPK_FA do urzędu skarbowego.

Możliwość wysyłki JPK_FA to tylko jedna z 20 nowych funkcjonalności dodanych do e-mikrofirmy. Inną jest możliwość tworzenia nawet pięciu profili (dotychczas – tylko jeden). Dzięki aplikacji, przedsiębiorcy mogą już obecnie (przed 1 lipca) m.in. podpisywać i przesyłać pliki JPK_VAT do systemu Ministerstwa Finansów. Po zmianach będzie to dotyczyło również JPK_FA.

Jak skorzystać z nowych możliwości, które daje nowa wersja aplikacji (1.2.2.0)? Tym, którzy z niej już korzystają, uaktualni się ona automatycznie przy uruchomieniu. Natomiast przedsiębiorcy, którzy chcą z niej skorzystać po raz pierwszy, mogą ją pobrać ze strony www.jpk.mf.gov.pl

2. Podzielona płatność w VAT

To będzie rewolucja w VAT. Od 1 lipca system podzielonej płatności będzie dobrowolny. Co ważne, będzie dotyczył wyłącznie transakcji między podatnikami VAT i rozliczanych w polskiej walucie. Każdy podatnik będzie dysponował rachunkiem rozliczeniowym służącym do prowadzenia działalności gospodarczej (konto podstawowe), a także kontem VAT. Na to drugie konto będzie wpływała kwota VAT od nabywców towarów i usług.

Zgodnie z ustawą z 11 marca 2004 r. o podatku od towarów i usług (t.j. Dz.U. z 2017 r. poz. 1221 ze zm.; dalej: ustawa o VAT) o tym, czy skorzystać z podzielonej płatności, będzie decydował nabywca towarów i usług. Będzie więc mógł:

  • przelać należność za towar lub usługę wraz z kwotą podatku na zwykły rachunek kontrahenta lub
  • skorzystać z podzielonej płatności i tym samym przelać kwotę netto na rachunek podstawowy kontrahenta, a kwotę VAT na rachunek VAT kontrahenta.

Nabywca, który zdecyduje się przelać należność w systemie podzielonej płatności, będzie zlecał jeden przelew, a nie dwa – będzie to komunikat przelewu. Trzeba będzie w nim podać następujące dane:

  • kwotę VAT (odpowiadającą całości albo części kwoty podatku wynikającej z faktury, która ma zostać zapłacona w mechanizmie podzielonej płatności),
  • kwotę sprzedaży brutto (odpowiadającą całości albo części wartości sprzedaży brutto),
  • numer faktury, w związku z którą dokonywana jest płatność,
  • numer, za pomocą którego dostawca towaru lub usługodawca jest zidentyfikowany na potrzeby podatku (NIP).

Eksperci podkreślają, że korzystanie z systemu podzielonej płatności będzie miało zalety i wady. Do tych pierwszych należy zaliczyć domniemanie należytej staranności. Co prawda, płatność w systemie split payment nie będzie jedynym warunkiem dochowania należytej staranności, ale wystarczy, że podatnik dopełni już niewielu formalności – np. sprawdzi jeszcze kontrahenta w rejestrach – i fiskus nie będzie miał podstaw, aby pozbawić go prawa do odliczenia. Jak wynika bowiem z metodyki dla urzędów skarbowych dotyczącej należytej staranności, jeżeli płatność na rzecz dostawcy towaru zostanie zrealizowana przy wykorzystaniu mechanizmu podzielonej płatności, to należy uznać, że podatnik dochował należytej staranności, jeżeli pozytywnie zweryfikował przesłanki formalne i nie zachodzą inne okoliczności, które w sposób jednoznaczny mogłyby wskazywać na brak dochowania należytej staranności. Przesłanki formalne wskazane w dokumencie to konieczność sprawdzenia m.in., czy kontrahent jest zarejestrowanym, czynnym podatnikiem VAT oraz czy jest zarejestrowany w Krajowym Rejestrze Sądowym lub Centralnej Ewidencji i Informacji o Działalności Gospodarczej (CEIDG).

Jest to najmocniejszy argument za stosowaniem podzielonej płatności. Kolejne to zachęty przewidziane w przepisach. Podatnicy, którzy zdecydują się na korzystanie ze split payment, nie będą bowiem odpowiadali solidarnie ze sprzedawcą za niezapłacony podatek. Zapłata w systemie podzielonej płatności pozwoli też uniknąć sankcji VAT oraz podwyższonych odsetek za zwłokę, jeżeli u podatnika powstanie zaległość w VAT, a wykazany podatek naliczony będzie w 95 proc. wynikał z faktur zapłaconych w systemie split payment.

Jeśli sprzedawca uiści podatek należny z rachunku VAT przed terminem zapłaty podatku, będzie mógł zapłacić mniej fiskusowi. Nie będą to jednak duże kwoty. Trzeba je będzie obliczyć według wzoru określonego w art. 108d ust. 1 ustawy o VAT.

Kolejną zachętą jest szybszy zwrot VAT – w terminie 25 dni zamiast standardowych 60 dni. Chodzi jednak o wnioski o zwroty na rachunek VAT, a nie na podstawowy rachunek rozliczeniowy.

Wadą systemu podzielonej płatności jest jednak zmniejszenie płynności finansowej. Podatnicy będą mieli bowiem ograniczony dostęp do pieniędzy zgromadzonych na koncie VAT. Będą one własnością podatnika, ale nie będzie mógł on swobodnie nimi dysponować. Z konta VAT będzie bowiem można tylko:

  • przelać pieniądze na konto VAT należące do kontrahenta lub
  • zapłacić VAT należny do urzędu skarbowego.

Będzie też można złożyć wniosek do naczelnika urzędu skarbowego o przeniesienie środków z konta VAT na swój podstawowy rachunek rozliczeniowy. Podatnik we wniosku będzie musiał podać, jaka kwota z rachunku VAT ma zostać przekazana.

Naczelnik urzędu skarbowego będzie miał w tej sytuacji dwie opcje:

  • zgodzić się na przekazanie pieniędzy – wyda wtedy postanowienie, w którym określi wysokość środków, jaka ma zostać przekazana na podstawowe konto przedsiębiorcy; na rozpatrzenie wniosku będzie miał 60 dni;
  • nie zgodzić się na przekazanie pieniędzy – wyda wtedy decyzję.

Co istotne, z ustawy o VAT (art. 108b ust. 5) wynika, że organ odmówi zgody na przekazanie środków zgromadzonych na koncie VAT w przypadku, gdy:

1) podatnik będzie miał zaległości podatkowe w VAT – w wysokości odpowiadającej zaległości podatkowej w podatku wraz z odsetkami za zwłokę, istniejącej na dzień wydania decyzji,

2) zachodzi uzasadniona obawa, że:

‒ zobowiązanie podatkowe z tytułu podatku nie zostanie wykonane, a w szczególności, gdy podatnik trwale nie płaci zobowiązań z tytułu VAT lub wyzbywa się majątku (co może utrudnić lub udaremnić egzekucję zobowiązań z tytułu podatku) lub

‒ wystąpi zaległość podatkowa w VAT lub zostanie ustalone dodatkowe zobowiązanie podatkowe (sankcja).

Przepis dotyczący postanowienia o zgodzie na przekazanie środków z konta VAT na zwykły rachunek przedsiębiorcy (art. 108b ust. 1 i 3 ustawy o VAT) nie określa jednak przesłanek, którymi ma kierować się naczelnik urzędu skarbowego. 

 

3. Konwencja MLI zmieni umowy

Konwencja ma przeciwdziałać m.in. przerzucaniu zysków do bardziej atrakcyjnych podatkowo jurysdykcji i wykorzystywaniu umów o unikaniu podwójnego opodatkowania do agresywnych optymalizacji podatkowych.

Konwencję MLI ratyfikowały do tej pory np. Austria, Jersey, Serbia, Słowenia, Wyspa Man oraz Polska. Oznacza to, że w pierwszej kolejności zmienią się umowy o unikaniu podwójnego opodatkowania (dalej: UPO) między Polską a tymi krajami (w praktyce chodzi o Austrię, Serbię i Słowenię). Jak tłumaczą eksperci, konwencja jest pewnego rodzaju nakładką na umowy o unikaniu podwójnego opodatkowania. Oznacza to, że po jej wejściu w życie nie wystarczy znać postanowienia poszczególnych umów między Polską a danym krajem o unikaniu podwójnego opodatkowania. Trzeba będzie brać pod uwagę również postanowienia konwencji MLI i patrzeć, czy nie wprowadziły one innych rozwiązań do danej umowy o UPO. Eksperci wskazują, że przeciętny podatnik sobie z tym nie poradzi, trzeba będzie korzystać z pomocy specjalistów. Poza przepisami umów o UPO i konwencji MLI trzeba bowiem wziąć też pod uwagę dyrektywy UE oraz przepisy polskich ustaw: z 26 lipca 1991 r. o podatku dochodowym od osób fizycznych (t.j. Dz.U. z 2018 r. poz. 200 ze zm.) i z 15 lutego 1992 r. o podatku dochodowym od osób prawnych (t.j. Dz.U. z 2018 r. poz. 1036).

Zwróćmy też uwagę, że konwencja MLI ma znaczenie zarówno dla firm korzystających z agresywnych optymalizacji podatkowych, jak i zwykłych podatników.

Wraz z ratyfikacją konwencji przez poszczególne kraje będą zmieniane regulacje wynikające z umów UPO z tymi państwami.

Niewykluczone, że już niedługo konwencję ratyfikuje np. Wielka Brytania. Zaznaczmy od razu, że jeśli ktoś wyprowadził się z rodziną np. do Anglii i tam jest jego centrum interesów życiowych (a w Polsce nie osiąga dochodów), to konwencja MLI nie spowoduje dla niego zmian – będzie rozliczał się wyłącznie w Anglii. Ale jeśli ktoś pracuje tam, ale centrum interesów życiowych (rodzinę, dom) ma w Polsce, to ratyfikacja konwencji będzie dla niego oznaczała zmianę metody unikania podwójnego opodatkowania na mniej korzystną. W efekcie podatnicy będą musieli składać deklaracje PIT w Polsce, nawet jeśli w kraju nic nie zarobili.

Na początek będzie to dotyczyło zarabiających w Austrii i Słowenii (konwencja MLI wobec nich wchodzi w życie od 1 lipca br.), następnie w Serbii (wchodzi w życie od 1 października br.). Jeśli konwencję ratyfikuje Wielka Brytania, to wtedy zmiany obejmą również zarabiających na Wyspach.

Konwencja MLI ma dużo większe znaczenie dla firm korzystających z agresywnych optymalizacji podatkowych. Przewiduje ona bowiem wprowadzenie do umów o UPO specjalnej klauzuli przeciw unikaniu opodatkowania (klauzula PPT, z ang. principal purpose test, czyli test głównego celu). Klauzula ta nakazuje badać cel danej transakcji przed przyznaniem jakiejkolwiek umownej korzyści. Oznacza ona ogromne uprawnienia dla fiskusa (nie tylko polskiego), który, szukając niedozwolonej optymalizacji, otrzyma szerokie możliwości do ewentualnej ingerencji w treść i cel umów między przedsiębiorcami. Resort finansów wyjaśnia, że wprowadzenie klauzuli PPT do umów o UPO ma ograniczyć możliwości korzystania z przywilejów danej umowy w sytuacji, gdy głównym celem lub jednym z głównych celów zawarcia transakcji lub utworzenia danej struktury było uzyskanie korzyści sprzecznych z przedmiotem lub celem odpowiednich postanowień umownych. Kolejnym celem klauzuli PPT jest zagwarantowanie, aby przepisy umów nie były wykorzystywane w agresywnym planowaniu podatkowym i nie prowadziły do podwójnego nieopodatkowania dochodów. Jest to odpowiednik ogólnej klauzuli przeciwko unikaniu opodatkowania (art. 119a ordynacji podatkowej). Różnica polega na tym, że klauzula PPT będzie stosowana do struktur lub transakcji transgranicznych wykorzystujących umowy o UPO do uzyskania korzyści podatkowych. 

4. Jedna strefa ekonomiczna

Chodzi o ustawę z 10 maja 2018 r. o wspieraniu nowych inwestycji (Dz.U. poz. 1162). Przewiduje ona, że zwolnienie z CIT oraz PIT będzie można uzyskać, inwestując na terenie całego kraju, a nie, tak jak obecnie – tylko na terenie 14 specjalnych stref ekonomicznych. Szczegółowe rozwiązania znajdują się w projekcie rozporządzenia Rady Ministrów w sprawie pomocy publicznej udzielanej przedsiębiorcom. Wprowadzenie nowej ustawy nie oznacza jednak likwidacji funkcjonujących obecnie 14 stref (będą one działać do końca 2026 r.).

Zwolnienie z podatku będzie można uzyskać na terenie całego kraju, ale barierą będzie wielkość nakładów inwestycyjnych. Im niższe bezrobocie, tym wyższe nakłady trzeba będzie ponieść. W regionach, gdzie bezrobocie jest bardzo niskie, poziom wymaganych kosztów inwestycji dla dużych firm może być bardzo wysoki – nawet 100 mln zł. Dla małych i średnich przedsiębiorstw przewidziano jednak bardzo istotne redukcje tych poziomów, tj.: 80 proc. dla średnich firm, 95 proc. dla małych i aż 98 proc. dla mikroprzedsiębiorstw.

To paradoksalnie spowoduje, że lokalizacja inwestycji stanie się jeszcze ważniejsza niż dotychczas. W nowym systemie będzie ona bowiem decydować o czterech kluczowych czynnikach:

‒ ile otrzymamy zwolnienia podatkowego (ile procent kosztów inwestycji),

‒ przez ile lat będziemy mogli wykorzystać zwolnienie,

‒ ile musimy zadeklarować minimalnych nakładów (kryteria ilościowe),

‒ ile kryteriów oceny jakości inwestycji (kryteria jakościowe) musimy spełnić, aby w ogóle uzyskać zwolnienie.

Pomoc jest udzielana jako zwolnienie z CIT lub PIT. Zatem realnie skorzystamy tylko wtedy, gdy działalność wynikająca z nowej inwestycji będzie przynosić zysk netto w okresie, na który uzyskaliśmy zwolnienie.

Co więcej, nie każda działalność może zostać zwolniona z podatku, ale jedynie branże wskazane w rozporządzeniu Rady Ministrów w sprawie pomocy publicznej udzielanej przedsiębiorcom wykonującym działalność gospodarczą na obszarach (obecnie jego projekt jest po konsultacjach społecznych).

Jak wskazaliśmy – w zależności od lokalizacji – inwestycja musi spełnić 4, 5 lub 6 kryteriów jakościowych z 10 możliwych, wskazanych w projekcie rozporządzenia. Nie ma jednak znaczenia, które kryteria spośród tych 10 spełni firma ©℗

Na to jeszcze poczekamy

Kasy online

Projektowana ustawa o zmianie ustawy o podatku od towarów i usług oraz ustawy – Prawo o miarach (druk sejmowy nr 2503, po I czytaniu w Sejmie) przewiduje wprowadzenie możliwości stosowania przez podatników nowego rodzaju kas fiskalnych online, umożliwiających przekazywanie automatycznie informacji z kas rejestrujących, z prowadzonej ewidencji oraz o zdarzeniach mających znaczenie dla pracy kas do systemu Ministerstwa Finansów (Centralnego Repozytorium Kas) prowadzonego przez szefa Krajowej Administracji Skarbowej.

System ten ma odbierać i gromadzić dane z kas rejestrujących w celach analitycznych i kontrolnych. Jak wyjaśnił resort finansów w uzasadnieniu, przesyłane będą informacje o każdej transakcji zaewidencjonowanej na kasie rejestrującej, ze szczegółami pozwalającymi na ustalenie wysokości podstawy opodatkowania i kwot podatku należnego, stawki podatku, rodzaju towaru/usługi, a także czasu i miejsca instalacji kasy. Przesyłane informacje będą w pełni zanonimizowane, jeżeli chodzi o dane nabywcy. Dane z kas rejestrujących będą więc elektronicznym obrazem paragonów, na których nie podaje się żadnych informacji dotyczących konsumenta, oprócz numeru identyfikacji podatkowej (NIP) nabywcy, w przypadku gdy nabywca poda ten numer w trakcie dokonywania transakcji. Szef KAS będzie zatem gromadził dane o sprzedaży dokonywanej przy użyciu kas online przez danego podatnika, natomiast nie będzie miał żadnych informacji na temat konsumentów nabywających dane towary lub usługi.

Projektowane regulacje przewidują, że obecne teraz w obiegu kasy z rolką papierową i z zapisem elektronicznym będą stopniowo zastępowane kasami online.

 

Zakaz wymiany paragonów na faktury

Opóźniają się również prace nad projektem ustawy o zmianie ustawy o podatku od towarów i usług oraz niektórych innych ustaw. Miała ona wejść w życie 1 lipca, ale w praktyce projektem nie zajęła się jeszcze Rada Ministrów. Przewiduje on kilka istotnych zmian, w tym m.in. wprowadzenie przepisów o bezpodstawnym wzbogaceniu.

Zgodnie z projektem, podatnik nie będzie dostawał nadpłaty podatku lub zwrotu VAT w sytuacji, gdy ciężar podatku został przerzucony na nabywcę lub inną osobę, a zwrot daniny skutkowałby bezpodstawnym wzbogaceniem podatnika.

Projektowane regulacje będą miały zastosowanie np. w sytuacji, gdy dojdzie do pomyłki np. w stawce VAT, wskutek czego konsument zapłaci za towar lub usługę więcej, niż powinien. Podatnik-przedsiębiorca będzie mógł uzyskać zwrot nadpłaconego podatku pod warunkiem, że zidentyfikuje konsumenta i odda mu różnicę w stawce. Jeśli nie, to nie odzyska podatku, ponieważ byłby bezpodstawnie wzbogacony. Chodzi o to, że w wielu przypadkach, a zwłaszcza w VAT, to nie podatnik (przedsiębiorca) ponosi ekonomiczny ciężar podatku, ale nabywca towarów lub usług.

Projekt przewiduje też zakaz wymiany paragonów bez NIP na faktury. Chodzi o eliminację procederu, który występuje głównie na stacjach paliw i w składach budowlanych. Polega on na tym, że pracownicy stacji zbierają nieodebrane przez klientów paragony, a następnie wymieniają je na faktury dla zaprzyjaźnionych firm. Taka faktura daje firmie prawo do odliczenia VAT oraz zaliczenia wydatku na zakup paliwa do kosztów uzyskania przychodów w PIT lub CIT. Na wymianę paragonów na faktury pozwalają obecne przepisy. Nabywca ma na to trzy miesiące. W dokumentach formalnie wszystko się zgadza – było paliwo, paragon, faktura. Problem w tym, że kto inny kupił paliwo, a na kogo innego jest wystawiana faktura, co jest oszustwem. Na procederze traci więc budżet państwa. Ministerstwo Finansów w projekcie nowelizacji proponuje (dodany ma zostać ust. 4 do art. 106 ustawy o VAT), aby w przypadku sprzedaży za pomocą kasy fiskalnej można było wymienić paragon na fakturę wyłącznie w przypadku, gdy na paragonie będzie NIP nabywcy. Innymi słowy, przedsiębiorca kupujący towar (np. paliwo) do celów firmowych będzie musiał prosić sprzedawcę albo o paragon z NIP, albo od razu o fakturę.

MF chce też wprowadzić sankcję za niestosowanie się do tej nowej zasady wymiany paragonów na faktury. Ma ona wynieść 100 proc. kwoty VAT wykazanej na fakturze i może zostać nałożona zarówno na sprzedawcę, jak i na nabywcę. Sankcji nie będzie można jednak nałożyć na osoby fizyczne, które za taki sam czyn ponoszą odpowiedzialność karną skarbową (za wykroczenie lub przestępstwo skarbowe).

 

Dane o IP

Opóźni się też wejście w życie zmian w ordynacji podatkowej, z których część miała obowiązywać już od 1 lipca. Chodzi o rządowy projekt ustawy o zmianie ustawy – Ordynacja podatkowa oraz niektórych innych ustaw (druk sejmowy nr 2626). Jego I czytanie odbędzie się dopiero na posiedzeniu Sejmu rozpoczynającym się 3 lipca.

Projekt przewiduje likwidację możliwość zaskarżenia decyzji szefa KAS o blokadzie konta na trzy dni. Resort finansów wyjaśniał, że blokada kont podatników na 72 godz. nie powinna być zaskarżalna z tego powodu, że w praktyce nie jest możliwa kontrola sądowa skargi na decyzję szefa KAS w tak krótkim czasie. Co więcej, istnieje ryzyko, że dzięki złożeniu skargi, nieuczciwe podmioty mogłyby się dowiedzieć, jaki algorytm stosuje szef KAS, analizując rachunki bankowe i podejmując decyzję o ich blokadzie. Zaskarżyć będzie można dopiero decyzję szefa KAS o blokadzie konta na trzy miesiące.

Inną kontrowersyjną zmianą wynikającą z tego projektu jest pomysł przekazywania informacji o adresach IP. MF chce bowiem zwiększyć zakres informacji, które banki i SKOK-i będą codziennie i automatycznie przesyłać izbie rozliczeniowej za pośrednictwem systemu STIR. Część z tych informacji (np. informacje o blokadach środków na rachunkach) szef KAS może dostawać już dziś, ale musi o nie dodatkowo poprosić. Projekt przewiduje też zmiany dotyczące czarnej listy podatników VAT. Obecnie podatnik, chcąc zweryfikować, czy handluje z uczciwym kontrahentem, musi wejść na dwa portale i sprawdzić trzy listy: czynnych podatników VAT, podmiotów wykreślonych i przywróconych do rejestru. W praktyce zdarza się, że ta sama firma może być zarówno w wykazie podmiotów, którym urząd skarbowy odmówił rejestracji, jak i w drugim – czynnych podatników VAT. Po zmianach wyeliminowane mają być rozbieżności w wykazach.