Burmistrz miasta Paweł Mikołajewski przyznaje, że ten ruch uczynił miasto rajem podatkowym, jeśli idzie o daninę od środków transportowych.

Biały Bór nie jest jednak jedyną gminą, która w ten sposób kusi właścicieli ciężarówek i autobusów. W poprzednich latach na taki ruch zdecydowali się radni m.in. Bielska-Białej, Somonina, Łęczycy, Suchego Lasu, Cedrów Wielkich, Bojadła, Ostrowa Wielkopolskiego i Szelków.

Korzystają przedsiębiorcy...

Przenosiny do miasta, w którym obowiązują najniższe stawki podatku od środków transportowych, to przede wszystkim korzyść dla właścicieli pojazdów. Na jednym samochodzie można zaoszczędzić prawie 1200 zł podatku rocznie, a na autobusie – prawie 2 tys. zł.

– Przeniesienie siedziby spółki z dużego miasta, gdzie stawka podatku od jednego tira wynosi np. 2500 zł rocznie, do ościennej gminy, która stosuje swoistą podatkową promocję, obniżając stawkę do 1500 zł rocznie, daje przy dużej liczbie pojazdów znaczne oszczędności – potwierdza dr Rafał Dowgier z Katedry Prawa Podatkowego Uniwersytetu w Białymstoku. Wyjaśnia, że w praktyce przeprowadzka do atrakcyjnej podatkowo gminy jest prosta. Nie trzeba nawet przenosić siedziby, wystarczy utworzyć zakład lub inną jednostkę organizacyjną i przekazać im pojazdy (patrz ramka).

...dwa razy gmina

W Białym Borze obniżka stawek spowodowała wzrost liczby zarejestrowanych pojazdów i naczep samochodowych z 90 w 2015 r. do 260 w tym roku. Dała już ok. 200 tys. zł dodatkowych wpływów. Burmistrz miasta liczy na to, że w ciągu najbliższych kilkunastu miesięcy wartość ta wzrośnie dwukrotnie.

– Jako gmina będziemy już na długie lata liderem najniższych stawek podatkowych w Polsce. Chcemy zachęcać, a nie drenować – zapewnia Paweł Mikołajewski.

Rafał Dowgier zwraca uwagę, że gmina korzysta na tym podwójnie. Oprócz wyższych wpływów z podatku od środków transportowych ma też dodatkowy dochód z udziałów w podatku dochodowym, które z nawiązką rekompensują ubytek spowodowany obniżką stawki. – Zresztą trudno tutaj mówić o ubytku, skoro obniżenie stawki powoduje, że pojawia się np. sto dodatkowych pojazdów – dodaje ekspert.

O tym, że taka polityka się opłaca, świadczą również przypadki innych gmin, np. Suchego Lasu i Bielska-Białej. W tej ostatniej stawki nie są aż tak atrakcyjne, jak w innych analizowanych przez DGP miejscowościach, a mimo to wprowadzona 1 stycznia 2015 r. obniżka przyciąga właścicieli ciężarówek i naczep. Liczba takich pojazdów rośnie od 2014 r. o blisko sto rocznie.

Nie wszędzie jednak wyniki są tak spektakularne. W gminy Somonino po kolejnej obniżce daniny zarejestrowano jedynie 10 autobusów więcej. Liczba samochodów ciężarowych pozostała taka sama, a naczep i ciągników spadła. Spadły tym samym wpływy z podatku od środków transportowych.

Minister ustala widełki

Minimalne i maksymalne stawki podatku od środków transportowych dla całego kraju określa co roku minister finansów. Bierze przy tym pod uwagę wskaźnik inflacji (w 2017 r. stawki będą niższe, ponieważ zamiast inflacji była deflacja w wysokości 0,9 proc.).

Minimalne ustala tylko dla pojazdów o dopuszczalnej masie całkowitej równej lub wyższej niż 12 ton, np. samochodów ciężarowych, ciągników siodłowych i balastowych przystosowanych do używania łącznie z naczepą lub przyczepą. Natomiast stawki maksymalne są dla pojazdów o dopuszczalnej masie całkowitej od 3,5 ton do 12 ton.

Minimalne i maksymalne progi są wyznacznikiem dla rad gmin. To one bowiem ustalają ostatecznie, jakie będą obowiązywać stawki podatku od środków transportowych na ich terenie. Muszą się tylko poruszać w wyznaczonych przez ministra finansów granicach. 

Jak się przenieść do atrakcyjnej gminy

Przepisy ustawy o podatkach i opłatach lokalnych uzależniają właściwość miejscową organu podatkowego w podatku od środków transportowych od miejsca zamieszkania podatnika (osoby fizyczne) lub siedziby (osoby prawne lub jednostki organizacyjne nieposiadające osobowości prawnej). – Ukształtowanie przepisów w ten sposób umożliwia migrację podatkową, tj. podatnik przez zmianę miejsca zamieszkania lub siedziby może zmienić właściwość miejscową organu podatkowego, a tym samym przenieść się do gminy, w której stawki podatku od środków transportowych są niskie – wyjaśnia dr hab. Bogumił Pahl z Katedry Prawa Finansowego Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie.

Zdaniem dr. Rafała Dowgiera w praktyce firmy stosują częściej to drugie rozwiązanie. – Nie przenoszą siedziby, tylko tworzą w gminie zakład lub inną jednostkę organizacyjną, którym przekazują pojazdy. – Często sprowadza się to do tego, że wynajmuje się plac, zatrudnia w danym oddziale jedną lub parę osób i na podstawie wewnętrznych aktów przypisuje się do oddziału/zakładu pojazdy – tłumaczy ekspert. W efekcie od tych pojazdów podatek płaci się w gminie, na terenie której znajduje się oddział.

Rafał Dowgier zwraca też uwagę, że duży podatnik często udaje się do gminy, w której dotychczas płaci wyższy podatek, i stawia swoiste ultimatum – albo obniżenie stawek do poziomu minimalnego, albo przeniesienie się z opłacaniem podatku do sąsiedniej gminy, gdzie już takie stawki minimalne są. Co ma zrobić gmina? – Przy kilkuset pojazdach lepiej mieć od nich podatek naliczany według stawek minimalnych, niż nie mieć go wcale – radzi ekspert.