Lokalne władze chcą modyfikacji zasad podziału wpływów podatkowych od przedsiębiorstw. Proponują, by brano pod uwagę miejsce zamieszkania pracownika, a nie siedzibę firmy.
Wicepremier Mateusz Morawiecki podczas ostatniego spotkania zapewnił samorządowców, że weźmie pod uwagę ich sugestie. Okazją do ich przeanalizowania są trwające do końca września konsultacje strategii na rzecz odpowiedzialnego rozwoju. W urzędach marszałkowskich toczą się narady, w jakim kierunku powinny pójść zmiany.
Korzystają z okazji
Samorządowcy podkreślają, że w ten sposób chcą wyeliminować patologie obecnego systemu redystrybucji wpływów z CIT. A tych jest sporo. – Obecnie do Warszawy przypisane jest zatrudnienie 100 proc. pracowników budowlanych, pomimo realizacji budów na obszarze całego kraju, np. rozbudowy Elektrowni Opole. W efekcie udział CIT dla województw z tego tytułu w 100 proc. przypisywany jest Mazowszu – skarży się skarbnik woj. opolskiego Stanisław Mazur.
Reklama

Polecany produkt: VAT w samorządach >>>

Inny problem ma Łódzkie. – Wynika on z utworzenia na bazie PGE w Bełchatowie grupy kapitałowej i równocześnie włączenia do niej słabszych ekonomicznie spółek związanych z wydobyciem węgla brunatnego oraz produkcą energii elektrycznej. W wyniku tych zmian samorząd woj. łódzkiego traci corocznie ok. 30 mln zł na rzecz innych województw, tj.: dolnośląskiego, opolskiego, zachodniopomorskiego, lubelskiego i kujawsko-pomorskiego – informuje Grzegorz Sławiński z łódzkiego urzędu marszałkowskiego.

Reklama
Udział samorządów w podatkach / Dziennik Gazeta Prawna
Samorządowcy skarżą się także, że firmy ignorują obowiązek złożenia informacji CIT-ST (zawierającej dane dotyczące oddziałów oraz zatrudnionych w nich pracowników) w urzędzie skarbowym. Przekonały się o tym władze Łódzkiego. Na blisko 200 zapytań urzędu marszałkowskiego w sprawie złożenia przez firmy CIT-ST odpowiedzi spłynęły tylko od połowy podmiotów. Zdaniem Jadwigi Kaweckiej, skarbniczki woj. łódzkiego, przyczyną jest właśnie brak sankcji za niedopełnienie tych obowiązków. – Należałoby zastosować system kar wobec tych podmiotów, które nie składają takiej informacji lub błędnie ją sporządzają. Poza tym urzędy skarbowe powinny objąć stałą kontrolą ten zakres działalności – sugeruje.
Z kolei władze woj. kujawsko-pomorskiego uważają, że pożądanym rozwiązaniem byłoby przyporządkowanie udziałów we wpływach z CIT według miejsca zamieszkania pracowników (na podstawie danych przekazywanych do ZUS). Wiązałoby się to z zasadą, że jeżeli podatnik posiadałby zakład (oddział) położony na obszarze samorządu innego niż właściwy dla jego siedziby, to część dochodu z tytułu udziału we wpływach z tego podatku byłaby przekazywana do budżetu jednostki samorządowej, na której obszarze znajduje się ten zakład (oddział).
Samorządy chciałyby jeszcze mieć większe rozeznanie w sytuacji, dlatego proszą rząd o dostęp do bazy danych, który umożliwi im uzyskanie informacji o wpływach z CIT generowanych przez podmioty mające siedzibę na terenie danego samorządu. Kolejna sugestia dotyczy wspomnianych informacji CIT-ST w zakresie liczby osób zatrudnionych na umowy o pracę. – Nasza propozycja dotyczy zmiany obowiązujących przepisów tak, aby redystrybucja wpływów obejmowała pracujących w oddziałach na podstawie innych tytułów niż umowa o pracę – mówi Sławomir Lewandowski z marszałkowskiego urzędu pomorskiego.
Pojawia się też postulat skrócenia terminu przekazywania przez urzędy skarbowe należnych samorządom dochodów z CIT z 14 na 7 dni.
Warszawa przeciwna
Z obecnego stanu rzeczy zadowolone wydają się jedynie Mazowsze i Warszawa, które korzystają na tym, że rejestruje się tu znacznie więcej spółek niż w pozostałych regionach. – Jeśli dzisiaj państwo nie jest w stanie poradzić sobie z informacją dotyczącą tego, jak podzielić wpływy z CIT na podstawie poszczególnych części przedsiębiorstwa działających w różnych regionach kraju oraz przypisanych do nich pracowników, to ciekawe, jak miałoby się to odbyć w szczegółowym rozpisaniu w odniesieniu do miejsca zamieszkania każdego pracownika. Zwłaszcza że istotne jest miejsce zamieszkania, nie zameldowania – ucina dyskusję wiceprezydent stolicy Jarosław Jóźwiak.
Inne jednostki zgodnie twierdzą, że zmiany są konieczne, ponieważ od 1 stycznia 2017 r. stawka CIT dla małych przedsiębiorstw spadnie z 19 do 15 proc.
A co na te propozycje odpowiada strona rządowa? – W projekcie strategii na rzecz odpowiedzialnego rozwoju przewidziano realizację projektu kluczowego „Ocena funkcjonowania zasad finansowania jednostek samorządu terytorialnego”. Będzie on dotyczył analizy regulacji zawartych w ustawie o dochodach JST i ustawie o finansach publicznych. Ocena będzie stanowić bazę do wypracowania zmian, m.in. uwzględniających zwiększenie znaczenia dochodów własnych w finansowaniu działalności JST w stosunku do transferów ze szczebla centralnego, zmianę algorytmu podziału środków dystrybuowanych w ramach subwencji ogólnej, w tym w ramach mechanizmu korekcyjno-wyrównawczego – zapowiada Aleksandra Serkowska z Ministerstwa Rozwoju.
Również resort finansów zaznacza, że prowadzone są prace nad systemem korekcyjno-wyrównawczym. Nowy mechanizm ma wziąć pod uwagę m.in. dysproporcje w dochodach poszczególnych samorządów.
Eksperci, choć widzą potrzebę zmian, ostrzegają przed pochopnymi działaniami. – Nie powinno się takich rzeczy załatwiać przy okazji, konieczny byłby oddzielny projekt ustawy, który pozwoliłby całościowo ocenić skutki wprowadzanych zmian. Rozumiem, że celem podstawowym jest zwiększenie wpływów innych samorządów kosztem np. Warszawy czy woj. mazowieckiego. Część propozycji wydaje się uzasadniona – mówi dr hab. Mariusz Popławski z Katedry Prawa Podatkowego Uniwersytetu w Białymstoku.