statystyki

In dubio pro tributario: prawda czy metoda

autor: Artur Kotowski14.08.2015, 11:05; Aktualizacja: 14.08.2015, 11:05
podatki, finanse, świat

Prawodawca dopuścił czy też przyznał, że tekst aktu normatywnego może być wieloznaczny, i to w gałęzi prawa, podobnie jak w prawie karnym, określanej mianem prawa granicźródło: ShutterStock

Oto racjonalny prawodawca przyznał, że tekst aktu normatywnego może być wieloznaczny, i to w gałęzi prawa określanej mianem prawa granic.

Reklama


Przewrotnym tytułem z zapożyczeniem z dzieła Jurgena Habermasa warto odnieść się do wprowadzanej do polskiego systemu prawa zasady określanej jako in dubio pro tributario. Jej ostateczną treść w ustawie podpisanej pod koniec urzędowania przez prezydenta Bronisława Komorowskiego prawodawca ustalił jako: „Niedajace się usunąć wątpliwości co do treści przepisów prawa podatkowego rozstrzyga się na korzyść podatnika”.

Warto odnieść się do takiego brzmienia wprowadzanej klauzuli od strony teorii wykładni prawa. W pierwszej kolejności należy jednak zwrócić uwagę na rzecz fundamentalną. Oto prawodawca dopuścił czy też przyznał, że tekst aktu normatywnego może być wieloznaczny, i to w gałęzi prawa, podobnie jak w prawie karnym, określanej mianem prawa granic. Co prawda mówi się o przepisie, a nie o normie, ale od słynnego orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego z 1992 r. w polskim systemie prawa przyjęło się, że jeden przepis może wyrażać albo jedną regułę zachowania się adresata w danych okolicznościach, albo stanowić podstawę do jej rekonstrukcji wespół z innymi przepisami. Od czasu Wielkiej Rewolucji Francuskiej w europejskiej kulturze prawnej, co do zasady i w największym uproszczeniu, racjonalność prawodawcy definiuje się właśnie jako założenie, że tworzy on przepisy jasno określone, a system prawa jest wewnętrznie niesprzeczny i spójny treściowo. To, że tak nie jest, a tworzone prawo jest często niejasne i niespójne, wiadomo od dawna.

Ale ocena taka należy do interpretatora (przede wszystkim do organów państwa stosujących przepisy), musi więc być zawsze należycie argumentowana i w konsekwencji wieloznaczność redukowana jest przez zaaprobowane w danym porządku prawnym reguły wykładni prawa. Działa to trochę tak, że zakłada się, iż prawodawca wie, czego chce, ale to interpretator jest niedoskonaly i za pomocą wykładni musi dotrzeć do tego właściwego znaczenia prawa. Dla wtajemniczonych można tylko dodać, że w tej kwestii istnieje interesująca zbieżność w założeniach filozofii ius naturale i grupy filozofii prawa pozytywnego.


Pozostało jeszcze 60% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję
Więcej na ten temat

Reklama


Artykuły powiązane

Polecane

Reklama

Komentarze (1)

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Polecane

Reklama