Kilkadziesiąt dużych spółek handlujących z podmiotami powiązanymi zostało wezwanych ostatnio do przedstawienia w ciągu 7 dni dokumentacji cen transferowych za 2016 r.
Reklama
Wezwania wystosował Pierwszy Mazowiecki Urząd Skarbowy, który zajmuje się rozliczeniami największych podmiotów.
– Nie jest to działanie incydentalne. Takie działania były już w przeszłości praktykowane przez komórki organizacyjne KAS, a wcześniej przez jednostki organizacyjne administracji podatkowej – poinformowało DGP biuro prasowe Krajowej Administracji Skarbowej.

Czarny czwartek

Jarosław Ziółkowski, doradca podatkowy w Independent Tax Advisers, zwraca uwagę na fatalny zbieg terminu wezwań (27 września br.) z okresem wytężonej pracy w spółkach. Do końca września br. należało bowiem: sporządzić dokumentację cen transferowych za 2017 r. (lokalną i grupową) i złożyć w urzędzie skarbowym oświadczenie o jej sporządzeniu oraz uproszczone sprawozdanie PIT/TP lub CIT/TP.
– Z jednej strony Ministerstwo Finansów przedłużyło o pół roku terminy na wypełnienie obowiązków w zakresie cen transferowych (z końca marca na koniec września), a z drugiej strony organy podatkowe żądają dokumentacji za 2016 r. w okresie, gdy trwają prace nad sporządzeniem ubiegłorocznej. Nie można było poczekać przynajmniej kilka dni? – zastanawia się Jarosław Ziółkowski.
Jego zdaniem przedsiębiorcy mogą mieć teraz wrażenie dysonansu pomiędzy działaniami resortu, który dąży do racjonalizacji obowiązków dokumentacyjnych, a praktyką działania urzędników terenowych.
Podobnego zdania jest Ewelina Stamblewska-Urbaniak, partner w Crido Taxand. Przypomina, że samo przygotowanie do przekazania materiału dokumentującego przykładowo kilkadziesiąt transakcji może zająć kilka dni. – Termin siedmiu dni na przekazanie dokumentacji jest wprawdzie instrukcyjny, ale warto pamiętać, że ciągle obowiązuje art. 19 ust. 4 ustawy o CIT, który pozwala fiskusowi nałożyć sankcyjną 50-proc. stawkę, jeśli nie otrzyma on dokumentacji, a uzna transakcję za nierynkową.

Wątpliwa podstawa prawna

Ekspertka zwraca też uwagę na przywołaną w wezwaniach podstawę prawną – art. 272 pkt 3 ordynacji podatkowej. Pozwala on prowadzić czynności sprawdzające w celu ustalenia stanu faktycznego „w zakresie niezbędnym do stwierdzenia zgodności z przedstawionymi dokumentami”.
– Mam wrażenie, że fiskus testuje w ten sposób granice procedury, w ramach których może prowadzić czynności sprawdzające – mówi ekspertka Crido Taxand.
Podkreśla, że zakres dokumentacji cen transferowych często wykracza poza zbiór dokumentów źródłowych, o których mowa w art. 272 pkt 3 ordynacji. – Czynności sprawdzające są raczej ukierunkowane na formalną weryfikację dokumentów. Natomiast analiza dokumentacji cen transferowych wymaga bardziej szczegółowej weryfikacji i powinna być przeprowadzana podczas postępowania podatkowego – komentuje ekspertka.

To dopiero początek

Biuro prasowe KAS podkreśla, że prośba o przedstawienie dokumentacji nie jest równoznaczna z kontrolą. Nie oznacza też, że taka kontrola zostanie wszczęta w odniesieniu do danego podmiotu.
Po co w takim razie wezwania? KAS tłumaczy, że chce w ten sposób pozyskać szczegółowe informacje o transakcjach z podmiotami powiązanymi, których urzędnicy nie znajdą w sprawozdaniach finansowych. To przełoży się w przyszłości na lepszą analizę ryzyka, a więc i skuteczniejsze typowanie do kontroli – zapewnia KAS.
Dodaje, że chce ograniczać kontrole tylko do tych podmiotów, w których ryzyka podatkowe „są istotne”.
Jarosław Ziółkowski zwraca uwagę, że urzędnicy dysponują już uproszczonymi sprawozdaniami CIT-TP za 2017 r., w których widnieją zarówno profile funkcjonalne podatników, jak i informacje o transakcjach z podmiotami powiązanymi. – Teraz organy podatkowe będą zapewne starały się wykorzystać te informacje, by typować do kontroli za lata ubiegłe – przewiduje ekspert.
Ewelina Stamblewska-Urbaniak nie ma wątpliwości, że jeśli akcja okaże się powodzeniem, to w ślad za nią pójdą kolejne wezwania do przedłożenia dokumentacji cen transferowych.