Profesjonalny fotograf odliczy wydatki na ostronosa wykorzystywanego do filmów reklamowych. Co innego producent czajników turystycznych.
Reklama
Które więc wydatki i kiedy można zaliczyć do kosztów podatkowych? Przedsiębiorcy od lat szukają odpowiedzi na to pytanie. Wskazówką mogą być najnowsze interpretacje dyrektora Krajowej Informacji Skarbowej.

Egzotyczne zwierzęta i modeling

Za każdym razem odpowiedź zależy od specyfiki działania firmy.
– Wydatki na egzotyczną i ekskluzywną wodę mineralną, trufle, kawior i szampana podczas występu nie będą dziwić fiskusa, gdy pyta o nie agencja koncertowa sprowadzająca gwiazdy do Polski. Gdyby jednak chciał je odliczyć przeciętny przedsiębiorca, to wyglądałoby to w oczach fiskusa dość podejrzanie – tłumaczy Radosław Maćkowski, doradca podatkowy w MVP Tax.

Reklama
Zwraca uwagę, że taką wykładnię potwierdził niedawny wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego z 29 sierpnia 2018 r. (sygn. akt II FSK 2394/16). W ustnym uzasadnieniu sędzia Grażyna Nasierowska wyjaśniła, że artystki nie można traktować jak przeciętnego podatnika, który idzie do fryzjera bądź kupuje getry. – To, co w przypadku Kowalskiego nie może być kosztem, nie wyklucza z góry kosztu w przypadku artysty – stwierdziła.
Podobne wnioski płyną z interpretacji dyrektora Krajowej Informacji Skarbowej z 6 września 2018 r. (nr 0112-KDIL 3-1.4011.322.2018.2.KS). Pytanie zadał fotograf, który chciał odliczyć od przychodu wydatki na usługi fryzjerskie i kosmetyczne (wizaż i profesjonalny makijaż) zapewniane modelom. Co więcej, fotograf płacił też na utrzymanie ostronosa (egzotyczny drapieżny ssak z rodziny szopowatych), z którego udziałem produkował lukratywne filmiki reklamowe. Na każdym zarabiał kilka tysięcy złotych miesięcznie.
Dyrektor KIS nie miał wątpliwości, że w tym przypadku z firmowym przychodem są związane wydatki zarówno na usługi fryzjerskie i kosmetyczne, jak i na ostronosa.

Turystyka nie na koszt budżetu

Negatywną odpowiedź otrzymała natomiast spółka produkująca turystyczne czajniki. Chciała wejść z nimi na zagraniczne rynki i dlatego planowała nakręcić tam filmiki reklamowo -turystyczne. Wiązało się to jednak – jak tłumaczyła – z wieloma wydatkami, np. na wynajem bądź zakup kajaków, rowerów, sprzętu wspinaczkowego i survivalowego, plecaków, namiotów, a także z opłatami za korzystanie z kluczowych atrakcji turystycznych i lokalnych przewodników.
Dyrektor KIS stwierdził jednak, że każdy taki wydatek jest związany z realizacją prywatnych pasji, a nie uzyskiwaniem przychodu z reklam (interpretacja z 19 września br., nr 115-KDIT3.4011. 310.2018.1.MPŁ).

Blogerzy już w sądzie

Daleki od definitywnego rozstrzygnięcia jest natomiast spór o to, co może być kosztem u profesjonalnego blogera. Prowadzący strony lajfstajlowe często zarabiają niebagatelne kwoty dzięki wpisom promującym np. atrakcyjne lokalizacje turystyczne, modne ubrania bądź inne produkty. Fis kus jednomyślnie jednak odmawia w takiej sytuacji odliczania od przychodu kosztów podróży i zakupu opisywanych produktów.Tłumaczy, że blogerzy zarabiają głównie na udostępnieniu powierzchni swojej witryny pod reklamy, a wydatki poniesione np. na relację turystyczną z podróży dookoła świata nie są z tym wystarczająco powiązane. Są to raczej typowe wydatki osobiste na realizację własnych pasji.
Ostatnio dyrektor KIS stwierdził tak w interpretacji z 18 września 2018 r. (nr 0114-KDIP 3-3.4011.332.2018.2.JM), a wcześniej z 21 grudnia 2017 r., (nr 0114-KDIP 3-1.4011.460.2017.1.AM).
Problem dotyczy tego, kiedy wydatek jest osobisty, a kiedy służy celom biznesowym
Jedna z takich spraw trafiła już na sądową wokandę. Górę wzięły argumenty przedstawione przez blogerów. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Gliwicach w wyroku z 10 lipca 2017 r. (sygn. akt I SA/Gl 287/17), zarzucił organom podatkowym niekonsekwencję. Stwierdził, że jeśli uznają przychody z bloga za pochodzące z działalności gospodarczej, to muszą też założyć, że wiążą się one z ponoszeniem wydatków. Nie mogą, bez odpowiedniego umotywowania, uznać każdego z takich wydatków za związany z potrzebami osobistymi blogera – orzekł WSA, ale wyrok jest ciągle nieprawomocny.

Również gadżety

Kosztem podatkowym mogą być także wydatki na zakup nowoczesnego gadżetu, takiego jak choćby inteligentny zegarek (smartwatch). Dyrektor Izby Skarbowej w Bydgoszczy potwierdził to w interpretacji z 4 listopada 2016 r. (nr 0461-ITPB1.4511.770.2016.2.HD).
Przekonały go argumenty przedsiębiorcy, że smart watch zapewni stały kontakt z klientelą, m.in. szybki dostęp do poczty e-mail. Podatnik zastrzegł, że zegarka nie będzie zabierał do domu i będzie go wykorzystywać tylko w celach firmowym.

Pies też kosztem

Fiskus pozwala także odliczyć wydatki na zakup i utrzymanie psa stróżującego. Nie chodzi więc nawet tyle o firmę, która zarabia dzięki wykorzystaniu zwierząt, np. dzięki hodowli i sprzedaży koni (tu nie ma wątpliwości, że takie wydatki mogą być amortyzowane), ale o zwykłego przedsiębiorcę, który inwestuje w bezpieczeństwo firmy.
Jest jednak jeden szkopuł. Jeśli prowadzi działalność we własnym mieszkaniu, to wydatki na takiego psa może odliczyć jedynie proporcjonalnie do tego, w jakim stopniu jest on wykorzystywany w firmie – stwierdził dyrektor Izby Skarbowej w Katowicach (interpretacja nr IBPBI/1/415-170/10/KB). Wyjaśnił, że wydatki na psa pilnującego lokalu, w którym przedsiębiorca zamieszkuje prywatnie i prowadzi biuro, muszą być rozliczane proporcjonalnie.

Skutery i rowery

Przedsiębiorca może też pomniejszyć przychód o koszty zakupu nietypowych środków podróżowania takich jak skuter czy rower. Musi jednak przekonująco wykazać, że będą one absolutnie niezbędne w jego działalności gospodarczej.
Udało się to m.in. firmie szkoleniowej, która pomaga mieszkańcom wsi w przygotowywaniu wniosków o unijne dotacje. Do niektórych klientów nie można dojechać samochodem, więc kupiła w tym celu skuter.
Dyrektor KIS potwierdził, że zakup ten może być w całości odliczony, z tym że w tym wypadku kosztem będą odpisy amortyzacyjne, bo skuter został wprowadzony do ewidencji środków trwałych (interpretacja z 9 lipca 2018 r., nr 0115-KDIT3.4011.214. 2018.2.DB). Fiskus zastrzegł jednak, że już same koszty eksploatacji skutera mogą być potrącone tylko w tej części, w której służy ona celom firmowym. Podobne wnioski płyną z interpretacji wydanej 16 sierpnia 2018 r., (nr 0114-KDIP3-1.4011. 320.2018.2.KS1), w sprawie zakupu firmowego roweru (we wniosku nie padło pytanie o koszty jego eksploatacji).

Złoty środek

Zdaniem Radosława Maćkowskiego problem z właściwą kwalifikacją firmowych wydatków leży po obu stronach.
– Przedsiębiorcom zdarza się mocno przesadzić przy zaliczaniu wydatków do kosztów, ale urzędnicy administracji skarbowej też powinni częściej wykazywać się większą elastycznością i znajomością realiów gospodarczych, a nie automatycznie uznawać zakup za służący celom osobistym – mówi ekspert.
Znalezienie złotego środka nie będzie jednak łatwe, bo – jak zauważa doradca podatkowy Samir Kayyali – gdyby organy podatkowe zaczęły zajmować jednolicie korzystne stanowisko, skłaniałoby to kolejne osoby do prowadzenia np. blogów podróżniczych. – Zyski takich blogerów byłyby niebagatelne, skoro można byłoby odliczać wydatki o charakterze osobistym. Jednocześnie witryna wcale nie musiałaby mieć szerokiego spektrum odbiorców. Blog mógłby być niszowy – zauważa ekspert.
Przemysław Antas, radca prawny w kancelarii Antas Legal zwraca uwagę jeszcze inny aspekt całej sprawy. – Pozytywne interpretacje nie dadzą ochrony, jeśli w trakcie kontroli okaże się, że np. smartwatch, rzekomo firmowy, służył jak najbardziej celom prywatnym. Nie wykluczam, że stan faktyczny podany w wielu wnioskach o interpretacje różniłby się od tego, który ustalą kontrolujący – przestrzega ekspert.
Jak to jest w innych krajach
Podobne trudności z kwalifikacją wydatków jako kosztów mają także podatnicy za granicą. Wskazuje na to wyrok kanadyjskiego sądu podatkowego z 12 sierpnia 2018 r. Chodziło o astronautę i założyciela znanej firmy rozrywkowej Cirque du Soleil. W 2009 r. przebywał on przez blisko dwa tygodnie na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej, gdzie m.in. nakręcił film dokumentalny o swoim pobycie w kosmosie (wykorzystał go także do promocji Cirque du Soleil) oraz prowadził programy rozrywkowe na żywo „Poetic Social Mission – Moving Stars and Earth for Water”.
Pobyt w kosmosie kosztował go prawie 42 mln dolarów. Astronauta chciał je odliczyć od przychodu jako typowy wydatek reklamowy.
Sędzia Patrick Boyle nie miał jednak wątpliwości, że był to wydatek osobisty, który nie może być kosztem podatkowym.
Problemy ma również brytyjski fiskus, który co roku publikuje listę najdziwniejszych wydatków, które podatnicy chcą odliczyć od swojego przychodu. Na liście można było znaleźć np. podróż świąteczną na Karaiby, zakup osobistej bielizny, karmy dla psa stróża rasy shih tzu, przeloty międzynarodowe na leczenie dentystyczne przed spotkaniem biznesowym czy zakup luksusowych zegarków dla pracowników firmy, która… nikogo nie zatrudnia.