Przed wymierzeniem podatku fiskus musi zbadać, czy spadkodawca mógł faktycznie zaoszczędzić pieniądze, które zgłaszają do opodatkowania spadkobiercy – orzekł NSA.
Reklama



Sędzia Stefan Babiarz wyjaśnił, że organy podatkowe nie mogą ustalać podatku od rzekomo odziedziczonych pieniędzy, jeśli mają poważne wątpliwości co do ich pochodzenia. Najpierw muszą zbadać ich źródło.
Sprawa dotyczyła matki i syna, którzy w 2007 r. zgłosili do opodatkowania spadek po zmarłym mężu i ojcu. W złożonym w terminie zeznaniu podatkowym o nabyciu rzeczy i praw majątkowych (SD-3) zadeklarowali różne aktywa i 3 tys. zł gotówki.

Reklama
Dodatkowe 500 tys. zł
Gdy w następnych latach fiskus wszczął wobec nich postępowanie w sprawie nieujawnionych dochodów, matka i syn powołali się na dodatkowy spadek, którego wcześniej nie zgłosili. Miał on wynosić 500 tys. zł. Złożyli więc kolejne zeznania SD-3, w których zadeklarowali te pieniądze do opodatkowania. Liczyli na to, że fiskus na tej podstawie ustali im podatek. Wniosek ten wyciągnęli z art. 8 ust. 1 ustawy o podatku od spadków i darowizn, który mówi, że wartość nabytych rzeczy i praw przyjmuje się w wysokości określonej przez nabywcę.
Naczelnik Urzędu Skarbowego w Pabianicach nie chciał jednak tego zrobić, bo miał poważne podejrzenie, że pieniądze pochodzą z nieujawnionych źródeł. Zamiast tego wezwał podatników do udokumentowania źródła pochodzenia pieniędzy.
Matka i syn twierdzili, że przedstawili już szczegółowy opis gromadzenia oszczędności przez spadkodawcę. W tej sytuacji fiskus odmówił im ustalenia podatku od spadków. Ustalił bowiem, że spadkodawca był w stanie zaoszczędzić nie więcej niż 68 tys. zł. Nie mógł więc przekazać rodzinie pół miliona złotych.
Fiskus ma przyjąć. Nie sprawdzać
Podatnicy oponowali. Twierdzili, że naczelnik urzędu nie miał prawa badać pochodzenia pieniędzy przy ustalaniu podatku od spadków. Przekonywali, że powinien był oprzeć się na złożonych przez nich deklaracjach (SD-3) i ustalić podatek od spadków w oparciu o kwoty, które sami podali.
Rację przyznał im WSA w Łodzi. Orzekł, że fiskus może badać pochodzenie pieniędzy wyłącznie w odrębnym postępowaniu (w sprawie nieujawnionych dochodów) i w jego ramach wydać odrębne rozstrzygnięcie. Natomiast podatek od spadków musi ustalić na podstawie deklaracji złożonych przez podatników, bo podstawę opodatkowania podatkiem od spadku stanowi wartość rzeczy zgłaszana przez podatnika.
Nie będzie legalizowania
Z tym z kolei nie zgadzały się organy podatkowe. Pełnomocniczka dyrektora Izby Skarbowej w Łodzi tłumaczyła, że wyrok WSA prowadziłby do tego, że w postępowaniu w sprawie nieujawnionych fiskus kwestionowałby kwotę, od której sam wcześniej pobrał podatek. – Jeżeli są wątpliwości co do pochodzenia aktywów spadkowych, to podatek nie powinien być ustalany, bo to mogłoby prowadzić do zalegalizowania podejrzanych pieniędzy – argumentowała.
Zgodził się z tym Naczelny Sąd Administracyjny. Sędzia Stefan Babiarz wyjaśnił, że w tej sprawie ma zastosowanie art. 21 par. 5 ordynacji podatkowej. Mówi on, że jeżeli przepisy prawa podatkowego nakładają na podatnika obowiązek złożenia deklaracji, to wysokość zobowiązania ustala się zgodnie z danymi zawartymi w tej deklaracji, chyba że dane w niej zawarte są niezgodne ze stanem faktycznym.
Sędzia zgodził się z fiskusem, że wyrok WSA prowadziłby do tego, iż ocena tych samych dowodów w ramach dwóch różnych postępowań prowadziłaby do różnych rezultatów. A tak być nie może – powiedział sędzia Babiarz.
ORZECZNICTWO
Wyroki NSA z 13 października 2017 r., sygn. akt II FSK 2649/15, II FSK 2650/15.