168 tys. zł od matki na remont domu to niekoniecznie darowizna. Na korzyść dziecka może świadczyć to, że oboje żyją we wspólnym gospodarstwie domowym – wynika z wyroku NSA.
Sprawa dotyczyła mężczyzny, który dostał od matki 168 tys. zł na dokończenie budowy domu. Znaczna część tych pieniędzy pochodziła ze sprzedaży przez nią mieszkania. Syn uważał, że nie jest to darowizna, i dlatego w ogóle nie zgłosił jej urzędowi skarbowemu.
Tłumaczył, że sprzedane mieszkanie było ich wspólnym domem. Matka je zbyła, żeby mogli się przeprowadzić do nowego domu. Argumentował, że kobieta fizycznie nie przekazała mu żadnych kwot, bo pieniądze odebrał osobiście od kupującego i mógł nimi dysponować.
Reklama
Również matka tłumaczyła, że pieniądze były po prostu wsparciem domownika. Zapewniała, że wszystko, co posiadają, jest wspólne, bo od zawsze razem prowadzą gospodarstwo domowe.
Innego zdania był urząd kontroli skarbowej, który zażądał od syna niemal 30 tys. zł podatku od darowizny. Obliczył go według sankcyjnej 20-proc. stawki.

Reklama
Dyrektor UKS wyjaśnił, że między dzieckiem a rodzicem nie istnieje wspólność majątkowa, nawet wtedy, gdy wspólnie prowadzą gospodarstwo domowe. Podkreślił, że mimo wspólnego zamieszkiwania każdy ma odrębny majątek i nie pozostaje na wyłącznym utrzymaniu drugiego. – Tym samym nie ma podstaw do uznania przekazanych pieniędzy za środki pochodzące ze wspólnego gospodarstwa domowego – stwierdził organ.
WSA w Łodzi uznał, że fiskus powinien jeszcze raz zbadać sprawę. Stwierdził, że darowiznę stanowi tylko takie świadczenie, któremu nie towarzyszy żadna korzyść osiągnięta przez darczyńcę. Nie może być więc mowy o darowiźnie, gdy jeden ze wspólnie gospodarujących domowników świadczy kosztem swojego majątku na rzecz wspólnoty, a więc także na swoją rzecz.
W tym kontekście – zauważył – organy podatkowe pominęły istotne dla sprawy okoliczności. Matka miała bowiem zamieszkać na zaadaptowanym poddaszu i na to w głównej mierze zostały przeznaczone pieniądze ze sprzedaży mieszkania. Tym samym chodziło o zaspokojenie jej własnych potrzeb mieszkaniowych.
Tak samo orzekł Naczelny Sąd Administracyjny. Wyjaśnił, że wątpliwości trzeba rozstrzygać na korzyść strony. Sprawa nie jest więc jeszcze przesądzona. Urząd ma zbadać ją wnikliwiej, biorąc pod uwagę wskazówki sądów pierwszej i drugiej instancji.
ORZECZNICTWO
Wyrok NSA z 29 marca 2017 r., sygn. akt II FSK 545/15.