Linia orzecznicza sądu kasacyjnego w tej kwestii wyraźnie się polaryzuje. W ostatnich miesiącach poszczególne składy orzekające NSA prezentowały dwa stanowiska – zarówno korzystne, jak i niekorzystne dla podatników. Z jednych wyroków wynikało, że chodzi o kwotę pomniejszoną zarówno o koszty podatkowe, jak i składki ZUS (sygn. akt II FSK 2163/13), z innych – że tylko o koszty (sygn. akt II FSK 3000/13).

W pierwszym wypadku od dochodu dziecka należałoby więc odjąć składki na ubezpieczenie społeczne i zdrowotne, które pracodawca obowiązkowo potrąca każdemu, kto jest zatrudniony na umowę o pracę. W drugim wypadku dochodem decydującym o prawie rodziców do ulgi miałby być przychód dziecka pomniejszony jedynie o koszty.

Rodzice, których sprawę rozpatrywał wczoraj NSA, byli przekonani, że ulga im przysługuje, bo ich pełnoletni syn (student) nie zarobił więcej niż dozwolona kwota 3089 zł (rocznie). Wprawdzie jego wynagrodzenie było o ok. 80 zł wyższe, ale pracodawca potrącił jeszcze składki na ubezpieczenia społeczne i zdrowotne. W sumie było to 479 zł i taką kwotę rodzice również odjęli od dochodów syna. Było to ich zdaniem zasadne, bo art. 26 ust. 1 ustawy o PIT, za podstawę obliczenia podatku przyjmuje właśnie dochód po odliczeniu m.in. zapłaconych składek.

Zakwestionowały to organy podatkowe. Uznały, że rodzice niesłusznie odjęli składki ZUS, a ponieważ bez odliczenia dochód ich syna wyniósł 3164 zł, to nie mieli prawa do ulgi.

Decyzję uchylił WSA w Kielcach. Sąd orzekł, że przychód dziecka należy pomniejszyć zarówno o koszty uzyskania przychodu, jak i o składki. Dopiero wyliczona w ten sposób, czyli zgodnie z art. 26 ustawy o PIT podstawa opodatkowania, pozwala określić, czy w danym przypadku w ogóle wystąpił należny podatek i ewentualnie w jakiej wysokości.

Wyrok ten uchylił wczoraj NSA. – Akceptacja stanowiska, że przy odliczeniach stosujemy podstawę opodatkowania, a nie wysokość dochodu brutto, byłaby niesprawiedliwa – stwierdziła sędzia Grażyna Nasierowska. Zdaniem sądu prowadziłoby to do nierówności wobec prawa, bo uzależniałoby wysokość dochodu od okoliczności, na które podatnik nie ma wpływu. – Gdyby brać pod uwagę wszystkie możliwe ulgi i odliczenia, z których tylko część podatników może skorzystać (np. ulga internetowa), to pozostali podatnicy mogliby być pokrzywdzeni – dodała sędzia Nasierowska. 

ORZECZNICTWO

Wyrok NSA z 9 lutego 2016 r., sygn. akt II FSK 3506/13.