Austriacki rząd potwierdził plany utworzenia dla celów przejrzystości bazy danych podatkowych, w której dla każdej osoby fizycznej zostanie utworzone internetowe konto wskazujące nie tylko dokładną wysokość zapłaconych podatków, ale również zostaną wskazane korzyści, które podatnik w zamian otrzymuje od państwa.

– Pomysł jest dziwaczny i zupełnie niepotrzebny – ocenia dr Janusz Fiszer, partner w Kancelarii Prawnej White & Case i docent UW.

Zdaniem eksperta wszyscy racjonalnie myślący podatnicy wiedzą, że z podatków finansuje się funkcjonowanie państwa i jego infrastruktury, w tym zarówno świadczenia ogólne, jak i wiele świadczeń adresowanych indywidualnie, szczególnie w zakresie opieki socjalnej.

Według dr. Fiszera w takiej bazie będzie np. świadczenie od państwa w postaci wizyty u lekarza, finansowanej lub dofinansowanej przez państwo. A jak tak, to już wiadomo, na jakie choroby dana osoba się leczy, jak często chodzi do lekarza, czy i jak długo leżała w szpitalu, jaką (kosztowną) operację przeszła w publicznym szpitalu. Do jakiej publicznej – a więc finansowanej przez państwo – szkoły chodzą dzieci tego podatnika? Czy dany podatnik pracuje w podmiocie, którego działalność jest finansowana lub dofinansowana przez państwo? Ile tam zarabia? Czy zgłosił na policji np. kradzież auta, które to auto dzielna – finansowana przez państwo – policja szybko odzyskała?

– To wszystko są też przecież korzyści, które dany podatnik otrzymuje od państwa – zauważa dr Janusz Fiszer.

Jego zdaniem doprowadzona do skrajności taka wszechogarniająca baza danych byłaby bardzo skutecznym narzędziem totalnej wiedzy o wszystkich obywatelach, i to pod prawie każdym względem.

Oby – wyraża nadzieję dr Fiszer – nikt w Polsce nie próbował powielać tego szkodliwego i potencjalnie niebezpiecznego pomysłu.