Jeśli podatnik odbiera za granicą pisma od polskiego fiskusa i nie zmienił adresu do doręczeń, to nie ma powodu, by prosić o pomoc zagraniczną administrację – orzekł NSA.
Sprawa dotyczyła członka zarządu spółki z o.o., który był obywatelem Niemiec. Tam również mieszkał. Naczelnik polskiego urzędu skarbowego przesłał mu – na niemiecki adres zamieszkania – dwie decyzje o jego odpowiedzialności jako członka zarządu za zaległości podatkowe spółki. Przesyłka została jednak zwrócona z adnotacją „adresat nieznany”.
Reklama

Reklama
Urząd skarbowy nie dostał jednak żadnego zawiadomienia o zmianie adresu do doręczeń, mimo że zgodnie z art. 146 ordynacji podatkowej na podatniku ciąży taki obowiązek. Naczelnik uznał więc, że doszło do tzw. fikcji doręczenia, co ma takie skutki, jakby przesyłka została faktycznie doręczona. Organ wziął pod uwagę m.in. to, że wcześniej, na ten sam adres, wysyłał inne pisma i były one odbierane.
Mężczyzna nie złożył odwołania od decyzji. Zaczął działać dopiero, gdy dostał upomnienie na ten sam adres w Niemczech. Dopiero wtedy się odwołał, składając zarazem wniosek o przywrócenie terminu do złożenia odwołania. Twierdził, że dopiero z upomnienia dowiedział się o pociągnięciu go do odpowiedzialności za zaległości spółki. Zarzucał naczelnikowi urzędu, że nie doręczył mu swojej decyzji prawidłowo (nie było m.in. podwójnego awiza przez pocztę). Zwrócił też uwagę na to, że wcześniejsza korespondencja z urzędu skarbowego była po polsku, bez żadnego tłumaczenia, a on, jako obywatel Niemiec, nie posługuje się tym językiem. Słowem, domagał się przywrócenia terminu do wniesienia odwołania.
Dyrektor izby skarbowej nie przychylił się do tego wniosku. Wyjaśnił, że wynikający z art. 150 ordynacji podatkowej obowiązek dwukrotnego zawiadamiania w formie awiza o przesyłce stosuje się wyłącznie do przesyłek doręczanych na terytorium Polski. Do przesyłek na terenie innych krajów trzeba stosować przepisy obowiązujące w tych krajach. Adnotacja niemieckiej poczty „adresat nieznany” oznaczała zaś, że podatnik zmienił adres zamieszkania i o tym nie zawiadomił. O zmianie adresu do doręczeń poinformował dopiero później. Dyrektor izby skarbowej nie znalazł też innych podstaw do uwzględnienia wniosku o przywrócenie terminu do doręczenia odwołania.
WSA w Bydgoszczy nie dopatrzył się błędu w działaniu organów. Wyjaśnił, że art. 162 par. 1 ordynacji podatkowej pozwala przywrócić termin na złożenie odwołania, tylko jeżeli podatnik uprawdopodobni, że uchybienie terminu nastąpiło bez jego winy. Skarżący tego nie zrobił. Sąd uznał, że organy podatkowe mogły doręczyć pismo bezpośrednio na jego adres w Niemczech, skoro ten właśnie adres był wskazany jako właściwy do doręczeń. W tym wypadku, znając adres zamieszkania członka zarządu, nie musiały stosować art. 154a ordynacji, czyli prosić o pomoc w doręczeniu pisma niemieckiej administracji podatkowej.
Zdaniem WSA fiskus nie musiał też tłumaczyć decyzji na język polski, bo w tym języku mężczyzna sporządził i podpisał wiele pism, m.in. do polskiego sądu rejonowego (np. wniosek o ogłoszenie upadłości). Co więcej, do wniosku o przywrócenie terminu zostało dołączone pełnomocnictwo udzielone radcy prawnemu, które również zostało sporządzone po polsku. Trudno więc uznać, że mężczyzna nie posługiwał się tym językiem – zauważył WSA.
Do podobnych wniosków doszedł NSA. Sędzia Maciej Kurasz zwrócił uwagę na to, że skarżący sam wskazał adres do doręczeń w Niemczech. Organ podatkowy prawidłowo więc kierował pod ten adres pisma, a członek zarządu je odbierał. Nie było podstaw do tego, aby odstępować od tej procedury w sprawie doręczenia decyzji o odpowiedzialności za zaległości podatkowe spółki. Zdaniem NSA fiskus nie musiał też prosić o pomoc w doręczeniu pisma niemieckiej administracji podatkowej. Skoro wiec podatnik nie wykazał, że nie ponosi winy za niedochowanie terminu na wniesienie odwołania, to organ prawidłowo go nie przywrócił. ⒸⓅ
Skarżący sam wskazał adres do doręczeń na terenie Niemiec
ORZECZNICTWO
Wyroki NSA z 28 września 2016 r., sygn. akt II FSK 2500/14 i 2501/14.