Małżonkowie, którzy do 30 kwietnia nie złożyli wniosku o wspólne rozliczenie, nie mają co liczyć na przywrócenie tego terminu ani jego odroczenie – orzekł NSA.
Reklama
Sprawa była o tyle niecodzienna, że – jak twierdził mąż – nie udało mu się złożyć zeznania PIT na czas tylko z powodu awarii automatu w urzędzie skarbowym, przyjmującego formularze podatkowe.
Mężczyzna zamierzał rozliczyć się wspólnie z żoną. Jest to opłacalne, gdy jeden z małżonków ma niskie dochody. Wówczas drugi – zarabiający znacznie więcej – może nie tylko dwukrotnie skorzystać z kwoty wolnej od podatku, ale i zapłacić podatek obliczony według stawki 18 proc., a nie 32 proc.

Reklama
Z ustawy o PIT wynika jednak, że zamiar skorzystania z preferencji musi zostać zadeklarowany nie później niż do 30 kwietnia, kiedy to upływa termin na złożenie rocznego zeznania podatkowego (art. 6 ust. 2 w zw. z art. 6 ust. 10 ustawy o PIT). Co ważne, termin na złożenie wniosku o wspólne rozliczenie jest nieprzywracalny.
Mężczyzna twierdził, że gdy 30 kwietnia o godz. 23.00 udał się do urzędu skarbowego, okazało się, że automat jest akurat zepsuty. Przyznał, że nie próbował złożyć zeznania w inny sposób (pocztą ani przez internet). Zamiast tego złożył je 2 maja. Dołączył do niego „wniosek o przywrócenie terminu do złożenia wniosku o odroczenie terminu” na zadeklarowanie wspólnego rozliczenia.
Zdawał sobie sprawę z tego, że sam termin na zadeklarowanie wspólnego rozliczenia jest nieprzywracany. Uważał jednak, że nie ma przeszkód, aby wnioskować o jego odroczenie. Powoływał się na art. 48 ordynacji podatkowej. Wynika z niego, że w uzasadnionych przypadkach organ podatkowy może odraczać terminy prawa materialnego.
Odroczenie po terminie
Naczelnik urzędu skarbowego uznał jednak, że przywrócenie terminu do złożenia wniosku o jego odroczenie byłoby równoznaczne z przywróceniem samego terminu. A to jest niedopuszczalne – wskazał. Wyjaśnił, że nie można odraczać terminów, które już upłynęły. Stwierdził, że wniosek o odroczenie terminu mógł zostać złożony do 30 kwietnia. 2 maja takiej możliwości już nie ma.
Naczelnik dodał, że skoro automat był zepsuty, to podatnik powinien był skorzystać z innych środków komunikacji z fiskusem.
Mężczyzna to jednak kwestionował. Uważał, że nie można żądać od niego, aby ostatniego dnia, w ostatniej godzinie na złożenie zeznania szukał innych sposobów na wysłanie formularza.
Nie przekonało to naczelnika. Z wydanej przez niego decyzji wynikało, że podatnik musi dopłacić ponad 11 tys. zł z tytułu PIT.
Mężczyzna zakwestionował również i to. Twierdził, że fiskus nie może żądać od niego zapłaty daniny, skoro nie zakończyło się jeszcze postępowanie w sprawie możliwości przywrócenia terminu do złożenia wniosku o odroczenie terminu na zadeklarowanie wspólnego rozliczenia.
Sądy jak fiskus
Mężczyzna przegrał w sądach administracyjnych obu instancji. Zarówno WSA w Warszawie, jak i Naczelny Sąd Administracyjny orzekły, że nie można odroczyć terminu, który wyekspirował. – Nie byłoby to bowiem odroczenie terminu, tylko jego przywrócenie – stwierdził NSA.
Sąd orzekł też, że zobowiązanie mogło zostać określone przed zakończeniem postępowania w sprawie uchybienia terminowi. – Gdyby okazało się, że podatnik mógł rozliczyć dochód na preferencyjnych zasadach, to zaistniałyby przesłanki do wznowienia postępowania wymiarowego i uchylenia decyzji określającej mu PIT do zapłaty – wyjaśnił NSA.
ORZECZNICTWO
Wyroki NSA z 23 sierpnia 2016 r., sygn. akt II FSK 2114/13, II FSK 2114/14.