Opinia rzecznika generalnego TSUE jest niezmiernie interesująca, tym bardziej że – mimo odmiennych konkluzji – zdaje się wskazywać na generalną zasadność objęcia obniżoną stawką podatkową książek dostarczanych elektronicznie.
Reklama
Można nawet pokusić się o wniosek, że rzecznik dostarczył trybunałowi dobrych argumentów przemawiających za zasadnością zastosowania stawek obniżonych dla książek (i prasy) dostarczanych elektronicznie. Sam jednak ostatecznie przyjął inny wniosek, opierając go, w gruncie rzeczy, na niespecjalnie mocnych podstawach. Z tym większą ciekawością będziemy oczekiwać wyroku TSUE.

Reklama
O wydanie orzeczenia w sprawie e-booków zwrócił się do TSUE polski Trybunał Konstytucyjny (na wniosek rzecznika praw obywatelskich). Na razie mieliśmy możliwość zapoznania się z opinią rzecznik generalnj TSUE Juliane Kokott (sprawa C 390/15).
Tak w kwestii proceduralnej
Trybunał Konstytucyjny skierował do TSUE dwa pytania. Pierwsze dotyczyło kwestii proceduralnych – chodziło o pkt 6 załącznika III do dyrektywy VAT, pozwalający na stosowanie obniżonej stawki dla książek, dzienników i periodyków na nośnikach fizycznych. Wątpliwości wiązały się z tym, czy naruszono istotny wymóg proceduralny konsultacji z Parlamentem Europejskim. Rzecznik uznała, że nie.
W mojej ocenie jest to odpowiedź przekonująca. Niewątpliwie ostateczne brzmienie tej pozycji załącznika jest inne niż to, które było przedmiotem konsultacji. Jednak rzecznik doszła do wniosku, że sama istota propozycji nie została zmieniona.
Nie co do meritum
Znacznie mniej przekonująca jest opinia Juliane Kokott w sprawie zasadniczego pytania TK: czy naruszona została zasada neutralności podatkowej w zakresie, w jakim art. 98 ust. 2 dyrektywy VAT w związku z pkt 6 załącznika III wyłącza stosowanie obniżonych stawek podatku do książek wydawanych w formie cyfrowej i innych publikacji elektronicznych.
TK dość niefortunnie odniósł się do zasady neutralności, a nie zasady równego traktowania, co rzecznik delikatnie wytknęła, ale nie przykładałbym do tego nadmiernej wagi. Ciekawa jest natomiast analiza techniczna przez nią dokonana. Juliane Kokott wnikliwie bowiem analizuje wiele zagadnień: porównywalność książek cyfrowych i tradycyjnych, cel zastosowania stawki obniżonej na książki, cel odmiennego traktowania usług elektronicznych, porównywalność książki cyfrowej i tradycyjnej.
Wskazuje, że wyłączenie możliwości stosowania stawki obniżonej do usług elektronicznych ma dwa podstawowe cele. Pierwszym jest uproszczenie zobowiązań podatkowych podmiotów spoza Unii. Drugim – zapobieganie szkodliwej konkurencji podatkowej między państwami członkowskimi. Rzecznik przyznaje przy tym, że od początku 2015 r. ten drugi cel przestał mieć znaczenie ze względu na zmianę zasad ustalania miejsca świadczenia usług elektronicznych, która praktycznie wyeliminowała ryzyko szkodliwej konkurencji wewnątrzunijnej. Jednocześnie rzecznik trafnie ocenia, że z punktu widzenia podatników uproszczenie rozliczeń jest mniej ważne niż niekorzyść wynikająca z braku możliwości zastosowania stawki obniżonej.
W konsekwencji, jak się zdaje, cel zastosowania ograniczenia do książek dostarczanych elektronicznie nie jest – według rzecznik – wartością zasługującą na większą ochronę niż podobne traktowanie porównywalnych świadczeń (nie ma znaczenia to, że jedno z nich jest towarem, a drugie usługą).
Co więcej, rzecznik potwierdza porównywalność książek dostarczanych elektroniczne oraz na nośniku fizycznym – co wydaje się mieć w sprawie absolutnie fundamentalne znaczenie. Wszystko to może prowadzić do wniosku, że nieuzasadnione jest różne traktowanie książek dostarczanych elektronicznie i tych na nośnikach fizycznych.
Karkołomny zwrot w tył
A jednak Juliane Kokott ostatecznie uznała za uzasadnione zróżnicowane traktowanie wydawnictw dostarczanych na nośniku fizycznym oraz elektronicznie.
Dochodząc bowiem do konkluzji, rzecznik robi w swojej analizie krok w tył i przyjmuje – jak się wydaje, dość karkołomnie – że co prawda problem różnego traktowania świadczeń porównywalnych istnieje, ale prawodawca unijny może rozwiązać go poprzez nowelizację przepisów (co zostało już zresztą zapowiedziane przez Komisję Europejską).
Mało przekonujące jest przy tym porównanie kosztów dystrybucji wydawnictw dostarczanych elektronicznie i wydawnictw tradycyjnych. Rzecznik uważa bowiem, że koszt dostarczenia usługi elektronicznej jest tak niski w porównaniu z wydawnictwem standardowym, że różnica stawek nie powinna skutkować znaczącym zróżnicowaniem ceny dla ostatecznego nabywcy. Trudno uznać, że ta argumentacja powinna mieć jakiekolwiek znaczenie w omawianej sprawie. I to nawet niezależnie od tego, że obniżenie kosztów dystrybucji może, ale na pewno nie musi przełożyć się na obniżenie ceny.
Równie nieprzekonująca – i niestety zaskakująco pobieżna – jest analiza możliwości zastosowania obniżonych stawek do prasy dostarczanej elektronicznie.