Przedsiębiorca, który nie przyczynił się do wypadku samochodowego, nie powinien ponosić dodatkowych kosztów czasowego wynajmu innego pojazdu. Tymczasem ma z własnej kieszeni wyłożyć połowę VAT.
Reklama
Tego oczekują od niego firmy wynajmujące samochody na czas naprawy auta. Czy robią tak dlatego, że dostają od ubezpieczyciela tylko kwotę netto za wynajem, czy dlatego, że próbują nieuczciwie zarobić na kliencie?
Mają z tym problem przedsiębiorcy, którzy mogą odliczyć tylko połowę VAT przy wydatkach związanych z eksploatacją pojazdu samochodowego.
Z ubezpieczenia AC
Jeśli przedsiębiorca naprawia samochód z własnego ubezpieczenia AC, to przy zawieraniu polisy sam decyduje o tym, w jakim zakresie towarzystwo ubezpieczeniowe pokryje mu koszty naprawy auta – czy będzie to kwota netto, czy brutto.

Reklama
Jeżeli ubezpieczy samochód od kwoty netto, to, co prawda, zapłaci mniej za polisę, ale w razie szkody dostanie również mniej. Ubezpieczyciel wypłaci mu odszkodowanie, odwołując się do wartości netto części zamiennych, usług, a – jeśli szkoda była całkowita – nawet całego pojazdu.
Wówczas wszelkie odszkodowania liczone są od kwot netto i bez znaczenia jest to, jaką część podatku zawartego w cenie towarów i usług związanych z likwidacją szkody przedsiębiorca może faktycznie odliczyć od VAT należnego (100 proc. czy tylko 50 proc.). [przykład 1]
Z ubezpieczenia OC
Problem zaczyna się, gdy wypadek jest z winy innego kierowcy i naprawa oraz wynajęcie auta zastępczego są pokrywane z OC sprawcy.
Gdyby poszkodowany dostawał od ubezpieczyciela pieniądze do ręki, ten zwróciłby mu cenę netto wynikającą z faktury za naprawę i wynajem oraz tylko połowę VAT. Dlaczego tylko połowę? Bo ubezpieczyciel uznałby, że drugie 50 proc. VAT przedsiębiorca może odliczyć od swojego podatku należnego. Teoretycznie więc poszkodowany wyszedłby na zero: połowę VAT pokryłoby mu towarzystwo ubezpieczeniowe, połowę odjąłby od podatku należnego.
W praktyce jednak odbywa się to całkiem inaczej. Przedsiębiorca nie dostaje pieniędzy do ręki, tylko idzie do firmy naprawiającej samochody oraz drugiej – wynajmującej pojazdy zastępcze (często wskazanej przez ubezpieczyciela) i ceduje na nie swoją wierzytelność przysługującą mu względem towarzystwa ubezpieczeniowego. Słowem, zgadza się na to, aby ubezpieczyciel wypłacił pieniądze bezpośrednio im. Faktura jest wystawiana na niego jako poszkodowanego.
O ile z warsztatami naprawczymi nie ma tu problemu, o tyle pojawia się on z firmami wynajmującymi pojazdy zastępcze. Te bowiem dostają pieniądze bezpośrednio od ubezpieczyciela, ale jednocześnie od poszkodowanego żądają zwrotu całego VAT. Nie biorą pod uwagę tego, że klient odliczy tylko 50 proc. podatku. [przykład 2]
Skąd takie oczekiwanie? Możliwości odpowiedzi są dwie:
1) albo towarzystwo ubezpieczeniowe wypłaca firmie wynajmującej auta tylko cenę netto za usługę najmu i oba podmioty zgodnie przyjmują, że koszty całego VAT pokryje poszkodowany (słowem, zgodnie przerzucają na niego ciężar połowy VAT, którego nie uda mu się odliczyć od podatku należnego),
2) albo towarzystwo ubezpieczeniowe wypłaca firmie wynajmującej cenę netto plus 50 proc. VAT , a ta, zamiast oczekiwać od poszkodowanego drugiej połowy VAT, żąda od niego równowartości całego podatku.
Jeżeli byłoby tak, jak w wariancie drugim, to oznaczałoby to jawną nieuczciwość ze strony firm dostarczających pojazdy zastępcze. Skoro bowiem dostają już połowę VAT od ubezpieczyciela, to powinny obciążać klienta zapłatą tylko drugiej połowy podatku.
Wielu poszkodowanych początkowo może sobie nawet nie zdawać z tego sprawy. Dostają od firmy wynajmującej fakturę z wykazanym na niej 23-proc. VAT, więc sądzą, że muszą zapłacić równowartość całej kwoty podatku. Zastanowienie przychodzi dopiero wtedy, gdy przychodzi im odliczyć podatek naliczony i okazuje się, że mogą przecież odjąć tylko połowę.
Dlaczego nie ma tego problemu z warsztatami naprawczymi? Ponieważ te, naprawiając pojazd z OC sprawcy, oczekują od klienta tylko połowy VAT. Można więc powiedzieć, że dostosowały się do przepisów o 50-proc. odliczeniu VAT. Inaczej postępują jednak dostarczyciele aut zastępczych.
Sprzeczność w umowie
W konsekwencji nie należą do rzadkich sytuacje, w których w umowie najmu samochodu zastępczego w ramach likwidacji szkody z OC sprawcy zamieszczane są dwa całkowicie sprzeczne zapisy.
Z jednego wynika, że firma udostępniająca samochód zastępczy przejmuje wierzytelność poszkodowanego od ubezpieczyciela w takiej części, w jakiej dotyczy ona zapłaty za ten pojazd. Drugi zapis mówi o tym, że poszkodowany, który zdecydował się na korzystanie w takiej formule z samochodu zastępczego, ma zapłacić całą kwotę VAT wynikającą z faktury za najem.
Można by rzec, że każdy powinien czytać, co podpisuje, zwłaszcza gdy mówimy o relacjach pomiędzy przedsiębiorcami.
Problem polega na tym, że często pojazdy zastępcze są przekazywane na drodze, na parkingu, pod domem poszkodowanego, w najlepszym razie w serwisie, a warunkiem wydania samochodu jest podpisanie umowy, oczywiście według wzorca przygotowanego przez firmę dostarczającą auto. Jeżeli poszkodowany nie zgadza się na jej warunki – pozostaje bez samochodu.
Żądanie nie na miejscu
Bywa, że firmy wynajmujące pojazdy zastępcze próbują tłumaczyć swoje żądanie zapłaty całego podatku tym, że przecież poszkodowany może wystąpić do ubezpieczyciela o zwrot drugiej połowy VAT (tej, której nie odliczy od swojego podatku należnego). Niekiedy wręcz podsyłają gotowy formularz z sugestią, aby przedłożyć go ubezpieczycielowi i tym samym wezwać go do zwrotu połowy podatku.
Takie postępowanie jest nieuzasadnione i naganne. Po pierwsze, w ten sposób firma dostarczająca auto zastępcze przerzuca na klienta część swoich zdań, a przecież to ona miała się zająć bezgotówkowym rozliczeniem z ubezpieczycielem. Po to właśnie klient scedował na nią swoją wierzytelność wobec towarzystwa ubezpieczeniowego. I dlatego właśnie bierze ona wynagrodzenie – często horrendalnie wysokie, jeżeli porównamy ceny najmu zastępczego ze zwykłym.
Po drugie – i to wydaje się jeszcze ważniejsze – poszkodowany nie może żądać zapłaty połowy VAT od towarzystwa ubezpieczeniowego, skoro swoją wierzytelność względem niego już scedował (na firmę wynajmującą pojazdy zastępcze). Występując o zwrot połowy VAT, narażałby się więc na zarzut próby wyłudzenia odszkodowania. A tym mogłaby się już zająć prokuratura. ⒸⓅ
! Bywa, że firmy wynajmujące pojazdy zastępcze próbują tłumaczyć swoje żądanie zapłaty całego podatku tym, że przecież poszkodowany może wystąpić do ubezpieczyciela o zwrot drugiej połowy VAT (tej, której nie odliczy od swojego podatku należnego).
RAMKA
Co jeszcze mówi rynek
Staraliśmy się też uzyskać inne opinie z rynku, w których przedsiębiorcy odnieśliby się do opisanej praktyki. Pytania skierowaliśmy również m.in. do warszawskiego biura konsumenta przy Urzędzie Miejskim oraz do rzecznika finansowego zajmującego się sprawami ubezpieczonych. Obie instytucje odparły jednak, że taki proceder nie podlega ich kompetencjom i w celu uzyskania odpowiedzi odesłały do siebie nawzajem. Pytani przez nas inni eksperci przyznali, że opisany proceder jest niezgodny z prawem. Ich zdaniem przedsiębiorca, który znajdzie się w podobnej sytuacji, może odmówić zapłaty VAT pokrytego przez ubezpieczyciela, bo przelana wcześniej wierzytelność obejmowała kwotę netto oraz 50 proc. podatku od towarów i usług, czyli właśnie tyle, ile przysługiwało poszkodowanemu. Jakiekolwiek więc żądanie przez firmy wynajmujące auta zapłaty 100 proc. VAT nie ma poparcia w przepisach prawnych.
PRZYKŁAD 1
Nieopłacalna oszczędność
Zawierając umowę ubezpieczenia AC samochodu, który jest wykorzystywany jako środek trwały w działalności gospodarczej, pan Jacek wybrał opcję netto. Dlatego podstawą naliczenia składki była wartość netto pojazdu, która wyniosła 100 tys. zł, a nie brutto, czyli 123 tys. zł. Dzięki temu pan Jacek zaoszczędził, płacąc o tysiąc złotych niższą składkę na ubezpieczenie. Niestety w trakcie roku pan Jacek miał stłuczkę. Usuwanie jej skutków kosztowało 36 900 zł, ale ubezpieczyciel wypłacił panu Jackowi odszkodowanie w kwocie 30 000 zł, bo taka była wartość netto wydatków. Bez znaczenia było to, że pan Jacek mógł odliczyć tylko połowę VAT. W konsekwencji – już po odliczeniu 50 proc. VAT – pan Jacek musiał wyłożyć z własnej kieszeni 3450 zł.
PRZYKŁAD 2
Dla oszukanych spór sądowy
Po kolizji drogowej spowodowanej przez innego uczestnika ruchu pan Jarosław postanowił na czas naprawy firmowego auta skorzystać z samochodu zastępczego. Koszt wynajmu miał sfinansować ubezpieczyciel sprawcy z jego OC. Firma wynajmująca samochód, rekomendowana jako stały współpracownik serwisu dokonującego naprawy, wzięła na siebie likwidację szkody w części dotyczącej korzystania z pojazdu zastępczego.
Gdy doszło do rozliczeń, okazało się, że wynajmujący zażądał od pana Jarosława nie połowy, ale całego VAT. Na nic zdały się wyjaśnienia, że przecież nie może dochodzić od ubezpieczyciela odszkodowania nawet w tej części, bo scedował je na dostarczającego pojazd zastępczy. Okazało się, że w umowie podsuniętej do podpisu z jednej strony było zapisane „przejęcie” wierzytelności, a z drugiej znalazł się zapis, że poszkodowany ma wpłacić cały VAT.
Co w takiej sytuacji ma zrobić pan Jarosław, który czuje się oszukany, ale jako praworządny przedsiębiorca nie zamierza występować do ubezpieczyciela o wypłatę tej części odszkodowania, która nie jest jemu należna? Pozostaje wejść w spór sądowy z nieuczciwym lub niedouczonym przedsiębiorcą, który, co prawda, dostarczył samochód zastępczy, ale jednocześnie przysporzył problemów prawnych...
OPINIA EKSPERTA
Rozliczamy się z ubezpieczycielem, nie z najemcą
Jakub Dziekciowski
radca prawny, legal counsel, Best Rent a Car Sp. z o.o.
W przypadku najmów realizowanych w Best Rent a Car sp. z o.o. najemca zobligowany jest do zapłacenia podatku VAT w wysokości, w której nie może go odliczyć. Oznacza to, że przedsiębiorca wykorzystujący pojazd do celów mieszanych (a więc uprawniony do odliczenia jedynie 50 proc. podatku VAT) płaci za wynajem 50 proc. daniny, natomiast pozostała kwota pokrywana jest poprzez podpisanie cesji wierzytelności.
W opisanym przypadku, gdzie przedsiębiorca, który uległ kolizji z winy innego uczestnika ruchu, wynajmuje auto w Best Rent a Car sp. z o.o, nasza spółka dochodzi zapłaty kwoty netto powiększonej o brakujące 50 proc. podatku VAT od ubezpieczyciela sprawcy kolizji.
Wskazana praktyka znajduje oparcie m.in. w uchwale składu siedmiu sędziów Sądu Najwyższego o sygn. akt III CZP 150/06, zgodnie z którą:
„Odszkodowanie przysługujące na podstawie umowy ubezpieczenia OC posiadacza pojazdu mechanicznego za szkodę powstałą w związku z ruchem tego pojazdu, ustalone według cen części zamiennych i usług, obejmuje kwotę podatku od towarów i usług (VAT) w zakresie, w jakim poszkodowany nie może obniżyć podatku od niego należnego o kwotę podatku naliczonego”.
Nie są nam znane przypadki obciążania najemców pełną kwotą podatku VAT przez inne firmy działające na rynku. Nie można jednak z góry wykluczać dopuszczalności takiego rozwiązania. Abstrahując bowiem od kwestii natury etycznej, stronami kontraktu są przedsiębiorcy, a więc profesjonaliści, którzy działają w ramach swobody umów.
Podstawa prawna
Ustawa z 11 marca 2004 r. o podatku od towarów i usług (t.j. Dz.U. z 2016 r. poz. 710).