Najpóźniej po długim majowym weekendzie mamy poznać ostateczną wersję nowego podatku od handlu.
Z dużym prawdopodobieństwem można już jednak wskazać główne założenia przyjęte przy konstrukcji daniny. Najważniejsze: kwota obrotów zwolniona z opodatkowania na poziomie 204 mln zł rocznie bez względu na to, czy wprowadzony podatek będzie liniowy, czy progresywny. Za przyjęciem tak wysokiego pułapu opowiada się duża część organizacji handlowych, ale – co ważniejsze – ma ono poparcie także wśród posłów PiS.
– Wysoka kwota wolna to słuszny postulat, ponieważ w założeniu miał to być podatek od hipermarketów. Małe lokalne sieci: sklepów spożywczych, księgarni, stacji benzynowych czy aptek daniny nie zapłacą. Poza tym wiele branż zwraca się o wyłączenia, a duża kwota ten problem załatwia. Dodatkową zaletą jest to, że przy niej małe sieci handlowe będą trzymały niskie ceny, co utrudni dużym przerzucenie podatku na klienta – wylicza poseł PiS Adam Abramowicz szefujący sejmowemu zespołowi patriotyzmu gospodarczego.