Urzędnicy żądają podatku od producentów częściowo skażonego alkoholu. Zdaniem Związku Przedsiębiorców i Pracodawców (ZPP) przekraczają tym swoje uprawnienia.
Związek złożył wczoraj w tej sprawie zawiadomienie do prokuratury o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez funkcjonariuszy Ministerstwa Finansów oraz Służby Celnej nadzorowanej przez wiceministra finansów Jacka Kapicę, a także przez urzędników Departamentu Podatku Akcyzowego i Gier w MF, nadzorowanego przez Wojciecha Bronickiego.
Reklama

Reklama
Wszystkim im zarzucają przekroczenie uprawnień i niedopełnienie obowiązków w związku z działaniami, które uderzyły w producentów skażonego i częściowo skażonego alkoholu.

Zmiany przepisów

Przed 1 lipca 2013 r. ustawa o podatku akcyzowym (w brzmieniu obowiązującym od 1 marca 2009 r.) przewidywała zwolnienie dla skażonego alkoholu etylowego importowanego z krajów UE oraz produkowanego w kraju. Przepisy pozwalały skażać alkohol środkami dopuszczonymi w dowolnym państwie UE (na podstawie wspólnotowego rozporządzenia) albo metodą polską (na podstawie krajowego rozporządzenia).
Polskie podmioty wybrały metody węgierską i słoweńską, bo były one mniej restrykcyjne.
W 2010 r. resort finansów chciał zmienić ustawę, by walczyć z oszukańczym procederem odkażania alkoholu (wcześniej skażonego) i dalszej jego odsprzedaży. Sejm odrzucił jednak ten projekt.
W 2011 r. Komisja Europejska podjęła prace nad rozporządzeniem unijnym. Zmiany weszły w życie 1 lipca 2013 r., co diametralnie zmieniło sytuację. Zniesiono metodę węgierską oraz słoweńską, a w Polsce od tego czasu funkcjonują dwie metody: krajowa i ogólnounijna (euroskażalnik). Polscy producenci nie chcą z nich jednak korzystać, bo pierwsza jest bardzo kosztowna, a po zastosowaniu drugiej nie można skażonego alkoholu wykorzystywać w niektórych branżach.
Zaczęli więc produkować alkohol częściowo skażony, który również – jak wynikało z początkowych informacji urzędów celnych – jest zwolniony z akcyzy. Nagle jednak – jak mówi Marcin Nowacki, wiceprezes ZPP – organy celne zaczęły wszczynać kontrole, kwestionować możliwość stosowania zwolnienia i żądać zapłaty podatku.
Cezary Kazimierczak, prezes ZPP, podkreśla, że jeśli firmy będą musiały zapłacić akcyzę, to może się to skończyć dla nich bankructwem.

Walka z oszustami

Ministerstwo Finansów broni działań urzędników. W odpowiedzi na pytanie DGP rzecznik prasowy MF Wiesława Dróżdż, wyjaśniła, że już od 2007 r. prowadzone są działania, które mają na celu walkę z oszustwami akcyzowymi w handlu alkoholem. Resort ograniczył m.in. liczbę skażalników, które pozwalały na łatwe odkażenie alkoholu i jego sprzedaż jako produktu nadającego się do spożycia.
Natomiast po wprowadzeniu 1 lipca 2013 r. zmian w przepisach, resort uzyskał informację o nieprawidłowościach dotyczących zwolnienia z akcyzy alkoholu częściowo skażonego – „rozpuszczalników”, które były skażone niewielką ilością glikolu. Zdaniem MF, taki produkt jest alkoholem skażonym i powinien być produkowany w składzie podatkowym oraz dostarczany w trybie nadzoru. Kontrole urzędników miały wyjaśnić, czy podatnicy zachowali te procedury. Jeśli nie dopełnili formalności, tracą zwolnienie z akcyzy i muszą zapłacić daninę.
– Jesteśmy przekonani, że prokuratura jest właściwym, niezależnym organem, który potwierdzi prawidłowość sposobu postępowania Służby Celnej w przedmiotowej sprawie – powiedziała Wiesława Dróżdż.