Prosty przykład pokazuje, jak w praktyce funkcjonują przepisy podatkowe i jakim są wyzwaniem nie tylko dla przedsiębiorców, ale i zwykłych zjadaczy chleba. W ostatnich dniach opisaliśmy kilka wyroków NSA w sprawie tzw. dożywotników.
Dzięki jednemu osoba, która przed upływem pięciu lat od zakupu przekazała dom czy mieszkanie bliskim w zamian za opiekę, nie zapłaci podatku dochodowego. Na podstawie innego w identycznej sytuacji podatek trzeba będzie uregulować.
Co to ma wspólnego z państwem prawa (i elementarną sprawiedliwością), nie wiem. To, oczywiście, nie pierwszy raz, gdy wskazujemy na zupełnie sprzeczne wyroki dotyczące dożywotników. Problem w tym, że czas płynie, a podatnicy nadal zmuszeni są grać w ruletkę: nie wiedzą, czy transakcje są opodatkowane, czy nie, i tylko od losu (a ściślej: od składu orzekającego w WSA lub NSA) zależy, jaka będzie ostateczna odpowiedź. Jednomyślny jest oczywiście tylko fiskus, który zawsze w takich przypadkach domaga się daniny – ale to przecież żadna niespodzianka.