Małżonkowie kupili mieszkanie. Gdy fiskus spytał ich, skąd wzięli na nie pieniądze, oświadczyli, że m.in. z wesela. Odmówili jednak podania listy gości (urzędnicy chcieli ich zapytać o to, ile włożyli do kopert). Wobec tego skarbówka obliczyła czepkowe sama. Potrzebne informacje uzyskała od... firmy, która organizowała wesele.

Wesela na celowniku skarbówki

Wesela na celowniku skarbówki

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

– Przekazała ona dane urzęnikom, choć wcale nie musiała tego robić – komentuje doradca podatkowy Mariusz Makowski. Ale od razu dodaje, że zazwyczaj fiskus tak sprytnie prosi o pomoc, że nie sposób mu odmówić. Ekspert zwraca uwagę, że organizator wesela miałby obowiązek odpowiedzieć na takie pytania wyłącznie, gdyby wobec niego prowadzone były kontrola, kontrola krzyżowa lub czynności sprawdzające.

DGP ujawnił w tym roku, w jaki sposób urzędnicy skarbówki walczą z szarą strefą w branży weselnej. Pisaliśmy o tym, że pytają młodych o to, komu i ile zapłacili za salę, muzykę i zdjęcia. Dzięki tym informacjom skarbówka może sprawdzić, czy firmy zarabiające na weselach nie oszukują na podatkach. Można o tym przeczytać w artykułach: „Fiskus przepytuje nowożeńców i sprawdza firmy weselne” (DGP nr 35/2018) oraz „Fiskus nie odpuszcza weselom. Znów przepytuje nowożeńców” (DGP nr 196/2018).

Nieujawnione dochody

Okazuje się, że mechanizm ten może działać także w drugą stronę. Mianowicie, to firma weselna może być źródłem cennych informacji dla fiskusa o dochodach młodej pary. Potwierdzają to sprawy, którymi 9 listopada 2018 r. zajmował się Naczelny Sąd Administracyjny (sygn. akt II FSK 1456/16 oraz II FSK 1457/16).

Spór dotyczył nowożeńców, którzy kupili mieszkanie. Fiskus miał wątpliwości, czy było ich na nie stać. Postanowił więc sprawdzić, skąd wzięli pieniądze na zakup i czy inwestycji nie sfinansowali z nieujawnionych dochodów, od których mógłby pobrać 75-proc. podatek sankcyjny.

Nowożeńcy zapytani o źródła finansowania powoływali się na oszczędności, darowizny i pieniądze z wesela. Przekonywali, że tzw. czepkowe wyniosło aż 120 tys. zł. Wyjaśnili, że goście wkładali do koperty nie mniej niż 800 zł, a w niektórych przypadkach było to nawet od 2 do 4 tys. zł. Od razu też zastrzegli, że koperty były niepodpisane. Urzędnicy poprosili więc o przedstawienie listy gości weselnych. Małżonkowie jednak odmówili. Tłumaczyli, że nie można pytać o to, kto ile włożył do koperty, bo to wbrew dobrym obyczajom. Dodali, że od wesela minęło już sporo czasu i nie pamiętają nazwisk ani adresów zamieszkania swoich gości.

Urzędnicy widzieli w tym złą wolę małżonków. Z wesela pozostało bowiem nagranie, które pozwalało przypomnieć sobie kogo zaprosili. Poza tym zgodnie z tradycją na takie imprezy zapraszana jest rodzina i przyjaciele, a nie przypadkowi ludzie – podkreślali urzędnicy.

Ostatecznie fiskus uznał, że małżonkowie podali nieprawdę, podobnie jak wtedy, gdy twierdzili, że krótko przed ślubem dostali darowiznę od babki, która – jak się później okazało – nie żyła od siedmiu lat.

Matematyka fiskusa

Urzędnicy postanowili uzyskać informacje z innych źródeł. Zwrócili się do firmy organizującej przyjęcie weselne. Uzyskali od niej konkretne dane: wesele opłacone było na 152 osób (137 dorosłych i 15 dzieci), a koszt jednego talerzyka wyniósł 186,84 zł.

Fiskus zaokrąglił tę kwotę do 200 zł i pomnożył przez 152 osoby. Wyszło mu, że czepkowe mogło wynieść 30 400 zł, czyli jedną czwartą tego, co deklarowali nowożeńcy. Od pozostałej kwoty skarbówka zażądała 75 proc. podatku od nieujawnionych źródeł przychodów.

Sprawa trafiła do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Łodzi, który zauważył, że brak współpracy małżonków z urzędnikami nie polepszył ich sytuacji procesowej.

– Ponieważ małżonkowie odmówili przedstawienia listy gości weselnych, organy nie miały innego wyjścia, jak tylko poczynić własne ustalenia dotyczące wysokości czepkowego – podkreślił sąd.

WSA nie zakwestionował sposobu ustaleń organu w zakresie wysokości czepkowego. W ocenie łódzkiego sądu zaproponowany przez urzędników sposób obliczenia pieniędzy uzbieranych w trakcie wesela daje się zweryfikować na podstawie wiedzy i doświadczenia życiowego.

Decyzja organu została jednak uchylona, choć nie z powodu czepkowego. Przyczyną były niedostateczne ustalenia urzędników w sprawie pozostałych źródeł finansowania nieruchomości podanych przez podatników, tj. darowizn.

Czepkowe w mocy

Kasację od wyroku WSA złożył wyłącznie organ podatkowy. Zaskarżył wyrok tylko w części dotyczącej konieczności dodatkowych ustaleń, z czym się nie zgadzał.

NSA utrzymał w mocy wyrok sądu I instancji. Finał sprawy jest więc taki, że fiskus będzie musiał wnikliwiej zbadać kwestię darowizn, na które powoływali się nowożeńcy. Czepkowym nie będzie się już jednak zajmował i te ustalenia fiskusa pozostają w mocy, gdyż wyrok WSA uprawomocnił się w nieskarżonej części. 

opinia

Podatnicy sami sobie zaszkodzili

Mariusz Makowski doradca podatkowy

Mariusz Makowski doradca podatkowy

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Przepisy dotyczące podatku od dochodów nieujawnionych przerzucają ciężar dowodu na podatnika (art. 25g ustawy PIT). Jeżeli podatnicy twierdzą, że pieniądze na zakup nieruchomości pochodziły z prezentów ślubnych, to powinni to udowodnić, a przynajmniej wiarygodnie uprawdopodobnić (wskazać np. świadków i kwoty, jakie od poszczególnych gości otrzymali).

To, że organ podatkowy w firmie organizującej wesele uzyskał informację o liczbie gości świadczy o tym, że chciał zweryfikować (a w praktyce zakwestionować) oświadczenie podatników. Oczywiście organizator wesela nie miał obowiązku takich informacji udzielać, ale też dość częstą praktyką organów podatkowych jest takie formułowanie „próśb o udzielenie informacji” by odbiorca był przekonany, że jest to wezwanie, które pozostawione bez odpowiedzi narazi pytanego na konsekwencje.