W teorii to ma sens: skoro w wydatkach najbiedniejszych konsumentów na pierwszym miejscu są towary i usługi, bez których nie można się obejść, to zastosowanie niższej stawki na nie wydaje się logiczne. Obciążenie budżetów, gdzie najwięcej miejsca zajmuje żywność, leki, czy produkty higieniczne będzie wtedy mniejsze. Polska – oprócz 23-procentowej stawki podstawowej VAT - stosuje więc zwolnienia z podatku i stawki obniżone, pięcio- i ośmioprocentową.

Problem w tym, że ten system nie działa. To znaczy, że obciążenie VAT-em najuboższych wcale nie jest dzięki temu mniejsze, niż najbogatszych. Zwracają na to uwagę eksperci Centrum Analiz Ekonomicznych CenEA, którzy sprawdzili, jak rozkłada się ciężar VAT na poszczególne grupy gospodarstw domowych.

CenEA korzystając z wyników badań budżetów gospodarstw domowych, które robi GUS, podzieliła te gospodarstwa na dziesięć równych grup (czyli na tzw. decyle), a kryteriami były wielkość dochodów i suma ponoszonych wydatków. Następnie na podstawie struktury wydatków w każdej z tych grup wyliczyła, ile każda z nich płaci VAT od swoich zakupów. Potem porównała to dochodów w każdym z decyli. Wynik był zadziwiający: obciążenie dochodów podatkiem w pierwszej, najbiedniejszej grupie było dużo wyższe, niż w przypadku pozostałych.