W pierwszym półroczu 2017 r. fiskus rozpoczął ponad osiem tysięcy mniej kontroli niż rok wcześniej. Najbardziej odetchnęły mikrofirmy.
Reklama
Kontrole KAS / Dziennik Gazeta Prawna
Tak wynika z najnowszych danych Krajowej Administracji Skarbowej, do których dotarł DGP. W sumie w pierwszych sześciu miesiącach tego roku urzędnicy fiskusa wszczęli ponad 14,4 tys. kontroli. W porównywalnym okresie rok wcześniej było ich aż o 8,3 tys. więcej.

Reklama
To, że kontroli nie przybywa, nie znaczy, że fiskus stracił czujność. Jest wręcz przeciwnie – urzędnicy zdecydowanie celniej typują firmy do sprawdzenia. Zwracał na to uwagę również Paweł Cybulski, wiceminister finansów, na tegorocznym Kongresie 590 w Rzeszowie. Skutek tego jest więcej niż widoczny. W badanych okresach prawie dwukrotnie wzrosła kwota pieniędzy, które w efekcie zakończonych kontroli (mogły one być wszczęte wcześniej) trafiły do budżetu państwa.
W I półroczu tego roku było to 1,2 mld zł (w tym 306,6 mln zł dotyczy VAT), podczas gdy rok wcześniej w tym samym czasie 734 mln zł (266,1 mln zł z VAT), a w 2015 r. jeszcze mniej, bo zaledwie 418 mln zł (68,5 mln zł z VAT).
Mniej kontroli, a wyższe wpływy z tego tytułu do bud- żetu, to efekt wprowadzonej 1 marca 2017 r. reformy i powstania Krajowej Administracji Skarbowej. Eksperci studzą jednak hiperoptymizm urzędników.
Uczciwi odetchnęli
Z informacji przekazanych przez resort wynika, że rok do roku najbardziej spada liczba kontroli w mikrofirmach (zatrudniające mniej niż 10 osób, o rocznych obrotach lub sumie aktywów mniejszych niż 2 mln euro). O ile w pierwszym półroczu 2015 r. urzędnicy fiskusa pukali do ich drzwi ponad 23,5 tys. razy, o tyle w pierwszym półroczu 2016 r. robili to zdecydowanie rzadziej (16,7 tys.). Natomiast w tym roku (pierwsze półrocze) skarbówka przeprowadziła w najmniejszych firmach zaledwie 10,7 tys. kontroli. – To bardzo dobra informacja, zarówno dla przedsiębiorców, jak i samego fiskusa – komentuje Radosław Piekarz, doradca podatkowy i partner w A&RT Rynkowska Kosieradzki Piekarz. Mikrofirmy mogą się skupić na prowadzeniu biznesu, a urzędnicy na badaniu rozliczeń większych przedsiębiorców, u których ryzyko błędnych rozliczeń jest wyższe. Zmniejsza się jednak liczba kontroli wymierzonych także wobec małych, średnich i dużych firm (patrz infografika). Zdaniem Przemysława Grzanki, eksperta w dziale prawnopodatkowym PwC, może odpowiadać za to obowiązek przesyłania co miesiąc przez te firmy ewidencji VAT w formacie jednolitego pliku kontrolnego (JPK).
– Urzędnicy nauczyli się analizować pozyskane dane i wyciągają z nich wnioski – tłumaczy ekspert PwC. Przypomina o informacjach o błędach w rozliczeniach, jakie co miesiąc skarbówka przesyła firmom. – Wszystko to odbywa się w trybie nieformalnym, a sami urzędnicy podkreślają, że ich celem jest to, aby podatnicy sami korygowali swoje rozliczenia, zanim przyjdzie do nich fiskus – mówi Przemysław Grzanka. To zaś przekłada się na mniejszą liczbę sformalizowanych kontroli. Zdaniem eksperta będzie ich jeszcze mniej w 2018 r., bo wtedy obowiązek przesyłania JPK obejmie też mikrofirmy. – One też będą otrzymywać informacje o swoich błędach w rozliczeniach – podkreśla Przemysław Grzanka. Jeśli fiskus zdecyduje się jednak na rozpoczęcie kontroli, to znacznie szybciej ją zakończy. Zgodnie bowiem z nowelizacją ordynacji podatkowej już od 25 grudnia br. będzie mógł w jej trakcie wykorzystać jako dowód wyniki analiz informacji z JPK.
Zdaniem Radosława Piekarza za mniejszą liczbą kontroli może stać jeszcze jeden mniej optymistyczny czynnik. – Dane z pierwszego półrocza obejmują zarówno postępowania rozpoczęte przez urzędy skarbowe i kontroli skarbowej (przed marcem 2017 r.), jak i urzędy skarbowe oraz celno-skarbowe w ramach KAS (po marcu) – zauważa. Zdaniem eksperta w okresie przejściowym aktywność urzędników mogła spaść, a to przełożyło się na podane wyżej liczby.
Przyniosły pieniądze
Mniejsza liczba kontroli wcale nie oznacza spadku wpływów do budżetu. Jest wręcz przeciwnie – ściągalność rośnie, bo kontrole są bardziej efektywne (patrz infografika – red.). – Trudno na tym etapie jednak ogłosić sukces fiskusa – tonuje nastroje Radosław Piekarz. Zwraca uwagę, że część pieniędzy została wprawdzie już wpłacona przez przedsiębiorców, ale nie jest wcale pewne, że fiskus je zatrzyma. – Sam znam sprawy, gdzie firma wpłaca żądane kwoty niejako dla świętego spokoju, a potem je odzyskuje po prawomocnej wygranej w sądzie – tłumaczy ekspert.
Fiskus zapewnia, że będzie coraz skuteczniejszy. Jego celem (do 2020 r.) jest odzyskiwanie przynajmniej 33 proc. kwot, na które opiewają tytuły wykonawcze. Wynika to z zarządzenia ministra rozwoju i finansów z 25 lipca (Dz.Urz. MRiF poz. 144). Pisaliśmy o nim szczegółowo w DGP 151/2017. Tylko w pierwszych pięciu miesiącach 2017 r. działania zreformowanego fiskusa sędziowie wydali w sprawach podatkowych ponad 22,3 tys. wyroków skazujących. Dla porównania od początku 2016 r. do końca lutego bieżącego roku było ich ponad 84,6 tys.

OPINIA

Przemysław Antas, radca prawny w kancelarii Antas Legal

Kontroli mniej, ale spory sądowe pozostaną
Liczba kontroli się zmniejsza, a wpływy rosną – to trend, jaki obserwujemy od kilku lat. Musimy jednak pamiętać o tym, że część ustaleń kontroli jest dalej weryfikowana przez sądy administracyjne. Podatnik musi więc zapłacić zaległość, ale za rok, dwa może się okazać, że urząd musi oddać pieniądze wraz z odsetkami. Są też podatnicy, którzy korygują rozliczenia i płacą podatek, ale za jakiś czas składają ponowną korektę i walczą o zwrot nadpłaty. Na tym etapie trudno więc przesądzać, czy kwota wpływów do budżetu, którą pochwalił się KAS, jest ostateczna.