Fiskus żąda podatku od opłat za udział w imprezach wędkarskich, spadochronowych, tai chi itp. Twierdzi, że przepis należy odczytywać ściśle. W sądach przegrywa.
ZWOLNIENIA
Spór o to, jak szeroki jest zakres zwolnienia z VAT dla usług związanych ze sportem, ciągnie się od kilku już lat. Ostatnio dyrektor Krajowej Informacji Skarbowej w interpretacji stwierdził, że podatek musi zapłacić stowarzyszenie miłośników wędkarstwa.
Powód?
Reklama
W art. 43 ust. 1 pkt 32 ustawy o VAT nie ma mowy o stowarzyszeniach, nawet gdy działają non profit. Przepis wymienia tylko usługi świadczone przez: kluby sportowe, związki sportowe oraz związki stowarzyszeń i innych osób prawnych (o ile ich celem statutowym jest działalność na rzecz rozwoju i upowszechniania sportu).
Dlatego od opłat startowych pobieranych przez stowarzyszenia sportowe organy podatkowe oczekują 8 proc. VAT (poz. 185 załącznika nr 3 do ustawy).

Reklama
Szerzej w dyrektywie
Stowarzyszenia mają swoje argumenty w tym sporze.
Co więcej, są one na tyle przekonujące, że zgadzają się z nimi także sądy administracyjne. Twierdzą, że polska ustawa jest zbyt restrykcyjna w porównaniu z unijną dyrektywą VAT. Jej art. 132 ust. 1 lit. m nakazuje bowiem jedynie, aby imprezy sportowe organizował podmiot nienastawiony na osiąganie zysków.
Dlatego stowarzyszenia, które ten warunek spełniają, uważają, że mają prawo do zwolnienia bezpośrednio na podstawie przepisów wspólnotowych.
Byle bez zysku
Z takim stanowiskiem zgodził się m.in. Naczelny Sąd Administracyjny w wyrokach z 18 maja 2017 r. (sygn. akt I FSK 1807/15) i z 13 marca 2014 r. (sygn. akt I FSK 585/13).
W tegorocznym NSA stwierdził, że ze zwolnienia korzystać może nawet spółka prawa handlowego, o ile nie jest nastawiona na osiąganie zysków. Chodziło o podmiot organizujący dla wszystkich chętnych skoki spadochronowe. Spółka nie zarabiała dodatkowo na swojej działalności, a opłaty ponoszone przez osoby zainteresowane pokrywały tylko niezbędne koszty, np. paliwa, wynajmu samochodu.
Wyrok z 2014 r. NSA opatrzył następującą tezą: ze zwolnienia może korzystać każdy podmiot nienastawiony na osiąganie zysków, o ile świadczy usługi związane ze sportem lub wychowaniem fizycznym.
Tym razem chodziło o stowarzyszenie, które organizowało zajęcia tai chi.
Fiskus trwa przy swoim
Mimo orzeczeń sądowych fiskus nadal jednak nie zmienia swojego zdania, na co wskazuje interpretacja dyrektora KIS z 1 sierpnia 2017 r. (nr 0113-KDIPT2-3.4011.120.2017.1.PW).
Pytanie zadało stowarzyszenie miłośników wędkarstwa, które od lat organizowało imprezy dla swoich członków. Nie osiągało żadnych zysków, a wszelkie koszty pokrywało z pobieranych opłat startowych. Przez dłuższy czas nie płaciło podatku, bo uważało, że ma prawo do zwolnienia na podstawie art. 43 ust. 1 pkt 32 ustawy o VAT.
Problem polegał na tym, że 9 grudnia 2016 r. na podstawie decyzji ministra sportu i turystyki stowarzyszenie straciło status polskiego związku sportowego. Uważało, że mimo tego nadal spełnia wszystkie warunki pozwalające na skorzystanie z preferencji. Świadczy bowiem usługi związane ze sportem, na rzecz osób uprawiających sport, i nie jest nastawione na osiąganie zysków.
Stowarzyszenie odwołało się także do korzystniejszego dla siebie przepisu unijnej dyrektywy. Podkreślało, że celem zwolnienia jest wspieranie aktywności sportowej przez obniżenie kosztów związanych z nią usług. Chodzi więc o maksymalne upowszechnienie pewnych pożądanych wzorców zachowania. Przepisy podatkowe nie powinny stać temu na przeszkodzie.
Dyrektor KIS stwierdził jednak, że stowarzyszenie nie ma statusu klubu ani związku sportowego. Nie jest także związkiem stowarzyszeń ani innych osób prawnych, których celem statutowym jest działalność na rzecz rozwoju i upowszechnienia sportu. Nie spełnia więc warunku, o którym mowa w ustawie o VAT.
Dyrektor KIS uznał także, że polski ustawodawca prawidłowo wdrożył w tym zakresie unijną dyrektywę.