Nadal VAT od opłat reprograficznych trafia do budżetu państwa , mimo że już siedem miesięcy temu Trybunał Sprawiedliwości UE orzekł, iż nie powinien.
Reklama
Minister finansów nie zmienił dotąd interpretacji indywidualnych, z których wynika, że opłaty reprograficzne są z VAT. Nie wydał też interpretacji ogólnej w tej sprawie, mimo że mamy już nie tylko werdykt unijnego trybunału, ale i wyrok siedmiu sędziów Naczelnego Sądu Administracyjnego z 26 czerwca 2017 r. (sygn. akt I FSK 1718/13). Jak należało się spodziewać, NSA zajął takie samo stanowisko jak TSUE.
Ministerstwo Finansów nadal jednak zwleka ze zmianą interpretacji. Na co czeka?
Zdaniem ekspertów przyczyny mogą być dwie. Albo fiskus nie wie, jak się zabrać do uporządkowania powstałego bałaganu, albo chce wykorzystać obecną sytuację do zakwestionowania błędnych rozliczeń VAT, które sam de facto spowodował błędnymi interpretacjami. Chodzi o odliczanie podatku naliczonego przez tych producentów i importerów urządzeń kopiujących, którzy nie wystąpili o interpretacje indywidualne i teraz nie mają zapewnionej ochrony prawnej. Bo ci, którzy je mają, nie muszą się obawiać, że fiskus zakwestionuje im prawo do odliczenia VAT.
Problem polega na tym, że takich jest niewielu. Reszta musi się liczyć z ryzykiem, że będzie mieć zaległości podatkowe.
Skąd problem
Sprawa ciągnie się od 2011 r. Wtedy to fiskus uznał, że reprezentujące artystów i twórców organizacje zbiorowego zarządzania (OZZ) powinny wpłacać do urzędu skarbowego VAT od opłat reprograficznych. Chodzi o opłaty pobierane od importerów i producentów czystych nośników, które ci muszą uiszczać na podstawie ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych. Wysokość opłat to maksymalnie 3 proc. kwoty należnej z tytułu sprzedaży urządzeń i nośników, które mogą zostać użyte do kopiowania utworów.
Fiskus uważa, że opłaty te są wynagrodzeniem za usługę świadczoną przez artystów na rzecz producentów i importerów za pośrednictwem OZZ. Zatem OZZ powinny wystawiać faktury z wykazanym na nich podatkiem.
Podatek się nie należał
Inaczej orzekł jednak unijny trybunał w styczniu 2017 r. (sygn. akt C-37/16). Po tym wyroku jednak Ministerstwo Finansów nie podjęło żadnych działań, rzekomo czekając jeszcze na uchwałę NSA.
Ostatecznie zamiast uchwały zapadł wyrok w poszerzonym składzie (z 26 czerwca 2017 r., sygn. akt I FSK 1718/13).
Sędzia przewodniczący Jan Rudowski nie krył zdziwienia, że resort nie cofnął skargi kasacyjnej i liczył na inną wykładnię NSA niż werdykt TSUE.
– Zanim zapadł wyrok NSA, dyrektor Krajowej Informacji Skarbowej pozostawił bez rozpatrzenia wnioski złożone przez organizacje zbiorowego zarządzania (ZAiKS i ZPAV) o wydanie interpretacji ogólnej – informuje Katarzyna Liebchen z Biura ZAiKS, SAWP, ZPAV ds. czystych nośników.
Rozliczenia zostały
Skutek braku działań resortu jest taki, że błędne rozliczenia nie tylko nie są korygowane, ale są kontynuowane. A wyrok unijnego trybunału jest po prostu ignorowany. Organizacje zbiorowego zarządzania czekają na ruch ze strony MF, a na razie przekazują VAT od opłat reprograficznych do budżetu, bo – jak twierdzą – wiążą je otrzymane indywidualne interpretacje podatkowe (co nie jest do końca prawdą, bo podatnik może, lecz nie musi stosować się do interpretacji).
– Żeby wyprostować całą sytuację, należałoby zrobić u producentów i importerów korekty VAT naliczonego, zwrócić VAT z budżetu do OZZ (jako nadpłaty), a OZZ oddawałyby równowartość nienależnie pobranego VAT producentom i importerom – mówi Paweł Satkiewicz, doradca podatkowy (Podatki.blog).
W większości przypadków (tych, gdzie VAT był liczony metodą „od sta”) będzie to neutralna operacja, bo jej efekt ekonomiczny będzie taki sam jak dziś. Co innego, gdy VAT był liczony metodą „w stu”. Wtedy OZZ powinny oddać go artystom, którzy na tym stracili, otrzymując opłatę pomniejszoną nie tylko o prowizję pobieraną przez OZZ, ale i o VAT.
Najlepsza gruba kreska
Zdaniem Tomasza Michalika, partnera i doradcy podatkowego w MDDP, najlepiej byłoby zastosować politykę grubej kreski. Resort powinien zmienić obecne interpretacje, ale dać jeszcze jakiś okres przejściowy na odliczenie VAT od opłat reprograficznych przez producentów i importerów. Także tych, którzy nie mają ochrony wynikającej z interpretacji indywidualnych – uważa ekspert.
Jest jednak ryzyko, że wobec tych ostatnich MF postąpi całkiem inaczej. Z wyroku TSUE wynika bowiem, że opłaty reprograficzne są bez VAT, a więc faktury wystawione przez OZZ, na postawie których importerzy i producenci odliczali podatek naliczony, wcale ich do tego nie uprawniały.
Na pytanie DGP o przyczynę braku działań Ministerstwo Finansów odpowiedziało, że dopiero „po uzyskaniu pisemnego uzasadnienia z Naczelnego Sądu Administracyjnego szczegółowo przeanalizuje zasadność zmiany interpretacji i odniesie się do wyroku NSA”.