Olej, który wymaga rafinacji, nie może być sprowadzany jako jadalny – wynika z najnowszego wyroku NSA.
Chodziło o firmę, która przywoziła z Ukrainy olej sojowy. W zgłoszeniu celnym deklarowała go jako olej jadalny, przeznaczony wyłącznie do celów spożywczych. Dzięki temu stosowała do niego obniżoną, 5-proc. stawkę VAT.
Żywność oraz materiały i wyroby przeznaczone do kontaktu z żywnością są objęte kontrolą sanitarną. Po zbadaniu oleju przez państwowego granicznego inspektora sanitarnego okazało się, że nie spełnia on wymagań zdrowotnych i nie może być przeznaczony do spożycia przez ludzi bez rafinacji. Olej był zanieczyszczony w ilościach przekraczających najwyższe dopuszczalne wskaźniki.
Reklama
Powołując się na wyniki kontroli, naczelnik urzędu celnego przekwalifikował olej sojowy z jadalnego na surowy. A ten jest z 23-proc. VAT.
Sprawa trafiła do sądów administracyjnych, bo firma uważała, że skoro da się produkt oczyścić, to można go sprowadzić jako jadalny. Nie zgodziły się z tym sądy administracyjne. Zarówno WSA w Lublinie, jak i NSA uznały, że „jadalność” oleju musi być aktualna w dacie przyjęcia zgłoszenia celnego.
ORZECZNICTWO
Wyrok NSA z 20 stycznia 2017 r., sygn. akt I GSK 1334/16.