Urząd skarbowy nie będzie w nieskończoność szukał spadku, tylko dlatego, że spadkobiercy wydaje się, iż ojciec coś mu po sobie pozostawił – wynika z wyroku NSA.
Reklama
Nieczęsto zdarza się, żeby podatnik skarżył się na urzędników, że rezygnują z prowadzenia postępowania podatkowego, a tym samym dochodzenia, czy należny był podatek. Tym razem takie właśnie były zarzuty.
Mężczyzna, który je postawił, otrzymał po ojcu 1/3 spadku. Pozostała część trafiła w ręce jego matki i brata. Problem polegał na tym, że za postanowieniem sądu rejonowego nie szedł żaden majątek, bo nie można było go ustalić. Mężczyzna podjął wszelkie możliwe działania, żeby go znaleźć, ale mu się nie udawało. Sprawę utrudniało to, że wszystko działo się 16 lat po śmierci spadkodawcy.

Reklama
Podatnik był jednak przekonany, że ojciec coś po sobie zostawił, bo przez lata odkładał pieniądze. Bank poinformował jednak, że przez ostatnie pięć lat nie prowadził żadnych rachunków spadkodawcy, a informacji wstecz nie jest w stanie udzielić, bo przechowuje dane tylko przez pięć lat.
W związku z tym mężczyzna złożył w urzędzie skarbowym zeznanie SD-3, w którym zadeklarował, że wartość masy spadkowej wynosi 0 zł. Do zeznania dołączył pismo, w którym zwracał uwagę, że ojciec oszczędzał pieniądze na kontach i lokatach. Liczył na to, że urząd, mając większe możliwości, znajdzie spadek za niego. Zdawał sobie sprawę, że będzie musiał zapłacić daninę, ale wolał podzielić się z fiskusem niż nie mieć niczego.
Po otrzymaniu zeznania naczelnik urzędu skarbowego wszczął postępowanie w celu ustalenia podstawy opodatkowania i wysokości daniny. Od razu zwrócił się do banku o informacje o oszczędnościach spadkodawcy. Jednocześnie wystąpił do pozostałych spadkobierców, żeby również złożyli zeznania. Poinformował ich przy tym, że za podanie nieprawdy grozi im odpowiedzialność karnoskarbowa.
Po otrzymaniu informacji, że wartość masy spadkowej wynosi 0 zł, naczelnik umorzył postępowanie. Uznał je za bezprzedmiotowe.
Mężczyzna się na to nie zgadzał. Chciał, żeby fiskus szukał dalej. Żądał nawet, by urzędnicy przesłuchali jego matkę i brata. Argumentował, że decyzja o umorzeniu postępowania godzi w interes publiczny, bo fiskus rezygnuje ze ściągnięcia daniny, która powinna trafić do budżetu, a stamtąd na cele publiczne.
Mężczyzna przegrał w sądach administracyjnych obu instancji. Zarówno WSA w Gdańsku, jak i Naczelny Sąd Administracyjny uznały, że organy podatkowe słusznie umorzyły postępowanie w sprawie ustalenia wysokości podatku.
Oba sądy nie miały nic do zarzucenia organowi.
ORZECZNICTWO
Wyrok NSA z 18 stycznia 2017 r., sygn. akt II FSK 3846/14. www.serwisy.gazetaprawna.pl/orzeczenia