Sędziowie NSA przygotowali projekt nowelizacji przepisów, dzięki któremu spory obywateli i firm z organami administracji mają być rozstrzygane szybciej. Jaki jest obecnie czas oczekiwania na rozstrzygnięcie sprawy w NSA?

Postępowanie przed NSA trwa średnio od 9 do 11 miesięcy.

Ale statystyka ta obejmuje również sprawy proceduralne i posiedzenia niejawne. Podatnicy na rozstrzygnięcie sporu z izbami skarbowymi czy ministrem finansów muszą czekać dłużej, średnio 16 miesięcy. A są i tacy, którzy czekają ponad 2 lata.

W wojewódzkich sądach administracyjnych czas oczekiwania na wpisanie sprawy na wokandę to średnio 3 miesiące, co daje podstawy do ogólnie bardzo dobrej oceny sprawności postępowania. Rzeczywiście, ze względu na stale rosnącą liczbę skarg kasacyjnych wydłuża się czas oczekiwania na przeprowadzenie rozprawy przed NSA. Rozumiemy, że obywatele oprócz zapewnienia praworządności spodziewają się skuteczności i jeszcze większej sprawności sądu. Dlatego podjęliśmy działania, których celem jest szybsze uzyskanie finalnego rozstrzygnięcia w sprawie.

Narzędziem ma być ograniczenie liczby skarg wpływających do NSA, w tym np. skarg pieniaczych. O jakiego rodzaju sprawy chodzi?

Do NSA nie powinny trafiać skargi kasacyjne, których wniesienie stanowi oczywiste nadużycie prawa. Dotyczy to skarg bezzasadnych i pozbawionych jakiegokolwiek merytorycznego uzasadnienia, będących tylko przejawem swoistej nadaktywności stron. Nie jest zrozumiałe to, że jedna osoba może mieć w tym samym czasie sto spraw, które toczą się przed sądem wojewódzkim. To są właśnie „skargi pieniacze”, na które wskazuje trybunał strasburski. Podejmiemy próbę ich wyeliminowania.

Jakie jeszcze sprawy mogłyby nie trafiać do NSA?

Byłyby to skargi kasacyjne związane z tymi sprawami, co do których jest już utrwalone orzecznictwo. To jest również ta kategoria spraw, których eliminowanie aprobuje trybunał strasburski.

Na jakim etapie miałoby dochodzić do selekcji skarg kasacyjnych?

Według zaproponowanych przez nas rozwiązań proces „filtrowania” skarg kasacyjnych pozostawałby we właściwości sądu pierwszej instancji.

Czy nie byłoby to jednak ograniczenie prawa strony do sądu odwoławczego?

Nie. Jeśli sąd wojewódzki uzna, że zachodzi przesłanka uzasadniająca odmowę przyjęcia skargi kasacyjnej do rozpoznania, to wyda postanowienie na posiedzeniu niejawnym w składzie trzech sędziów. Na takie postanowienia służyłoby zażalenie do NSA. Nie można zatem mówić o pozbawieniu strony prawa do wnoszenia środka odwoławczego czy o naruszeniu zasady dwuinstancyjności. Uprawnienie do odmowy przyjęcia skargi kasacyjnej przysługiwałoby co prawda również NSA, jednak sąd ten wydawałby postanowienie o odmowie przyjęcia skargi na posiedzeniu niejawnym, a na postanowienie takie przysługiwałoby zażalenie podlegające rozpatrzeniu już w składzie trzyosobowym.

Czy to nie doprowadzi jednak do tego, że obywatele będą notorycznie składać zażalenia na odmowę przyjęcia skargi?

Nawet przyjmując takie założenie, pamiętać należy, że rozpatrywanie zażaleń odbywać się będzie – co do zasady – na posiedzeniach niejawnych. Nie spowoduje to bezpodstawnego wydłużenia kolejki spraw oczekujących na rozprawę.

A może problemem jest to, że sądy I instancji wydają coraz więcej błędnych wyroków?

Można oczywiście szukać przyczyn zwiększania się liczby spraw w sądach w gorszym działaniu administracji i obniżającej się jakości prawa czy też częstszej wadliwości wyroków sądów wojewódzkich. Tego nie potwierdzają jednak statystyki, z których wynika, że liczba skarg zasadnych pozostaje w kolejnych latach na zbliżonym poziomie, a odsetek wadliwych wyroków nie zwiększa się. W ostatnich latach NSA uchylał średnio co czwarty zaskarżony wyrok. Podobnie jest, jeśli chodzi o odsetek decyzji uchylanych na wcześniejszym etapie postępowania przez sądy wojewódzkie.

Dlaczego więc sądy administracyjne są zalewane skargami?

Sytuację może tłumaczyć wzrost świadomości prawnej obywateli, którzy coraz chętniej korzystają z przysługujących im środków prawnych dla ochrony własnego interesu. Choć bywa również, że skargi kasacyjne są wnoszone z zupełnie niewiadomych powodów.

O ile zatem procent dzięki filtracji skarg mogłaby zostać zmniejszona liczba skarg kasacyjnych?

Na obecnym etapie nie jest możliwe wskazanie, jak wiele skarg będzie wyeliminowanych w wyniku proponowanych zmian. Zależeć to będzie od różnych czynników, w tym ostatecznego kształtu regulacji i wykorzystania nowych instrumentów prawnych w praktyce sądów administracyjnych.

Oprócz filtracji NSA planuje też podwyższyć opłatę za wniesienie skargi do sądu – średnio o 50 – 60 proc. w większości spraw, a skargi kasacyjnej nawet o 100 proc. Taki projekt zmian w rozporządzeniu wpłynął do Ministerstwa Sprawiedliwości.

Wysokość wpisu od skargi i skargi kasacyjnej, którą kształtuje rozporządzenie Rady Ministrów z 2003 r., nie była nigdy rewaloryzowana. Ponadto rozporządzenie określa wysokość wpisu od skargi kasacyjnej jako połowę wpisu od skargi, pomimo niewspółmierności rzeczywistych kosztów rozpatrzenia sprawy na poziomie sądów pierwszej i drugiej instancji. Relatywnie niskie wartości wpisów, a także możliwość ubiegania się o zwolnienie od kosztów postępowania w ramach tzw. prawa pomocy, powodują, że czynnik finansowy właściwie nie skłania uprawnionych do wnoszenia skargi czy skargi kasacyjnej do analizy zasadności uruchomienia kontroli sądowej w każdej z instancji. Tymczasem ze środków prawnych warto korzystać w sposób świadomy i przemyślany.