Z nieoficjalnych informacji DGP wynika, że jest też szansa na wykreślenie zapisów o opodatkowaniu zagranicznych sklepów. Pojawiają się też informacje o możliwej podwyżce kwoty wolnej od podatku. Przypomnijmy, w pierwotnej wersji miało to być 1,5 mln zł przychodów netto miesięcznie.

– Część dotychczasowych zapisów budzi wiele wątpliwości – przyznaje Adam Abramowicz, przewodniczący parlamentarnego Zespołu na rzecz Wspierania Przedsiębiorczości i Patriotyzmu Ekonomicznego. Wymienia zwłaszcza opodatkowanie handlu w soboty i niedziele osobną stawką oraz wyznaczenie progresji podatku dla pojedynczego zrzeszonego sklepu według obrotu w całej grupie franczyzowej. Poseł potwierdza, że wywołało to w całym środowisku kupieckim ogromne wzburzenie. – Dlatego należy przemyśleć, czy warto się przy nich upierać, zwłaszcza że można osiągnąć wyznaczone cele (założone wpływy do budżetu oraz pomoc małym i średnim sklepom) w inny, mniej kontrowersyjny sposób – wskazuje poseł.

Różne pomysły na nowy podatek

Różne pomysły na nowy podatek

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Będzie lepszy

Za tydzień, 10 lutego odbędzie się kolejne spotkanie tego zespołu. – Ma na nim zostać omówiona „najbardziej aktualna wersja” projektu ustawy o podatku od sprzedaży detalicznej – poinformowało Ministerstwo Finansów w odpowiedzi na pytanie DGP.

Za zmianą zapisów dotyczących opodatkowania handlu weekendowego opowiada się też Joanna Chilicka z Polskiej Izby Handlu. – Na sprzedaż w soboty i niedziele będą mogły sobie pozwolić największe sieci dyskontów i hipermarketów, które stać na poniesienie takich kosztów. Małe i średnie sklepy będą zamknięte, więc mniej konkurencyjne, a ich zyski spadną – wyjaśnia ekspertka.

Z naszych nieoficjalnych informacji wynika, że nowa wersja projektu może już uwzględniać uwagi zgłaszane przez przedstawicieli branży, ekspertów podatkowych, a także przez parlamentarzystów.

– Chcemy pomóc Ministerstwu Finansów w przygotowaniu jak najlepszej wersji projektu – deklaruje poseł Abramowicz. Jego zdaniem niedobrze się stało, że pierwotna wersja, zaproponowana przez resort, odeszła od ducha kompromisu wynegocjowanego z branżą handlową 8 stycznia 2016 r. – Zarówno przedstawiciele dużego, jak i mniejszego handlu zgodzili się wtedy co do podstawowych założeń dokumentu, a problemem pozostało jedynie uzgodnienie szczegółów – przypomina poseł.

Nowa stawka

Zdaniem posła Abramowicza dobrym wyjściem byłoby uwzględnienie w nowym projekcie jeszcze jednej stawki podatku. Z obecnego dokumentu wynika, że handlowiec, którego przychody zamkną się w przedziale 1,5 mln – 300 mln zł miesięcznie, zapłaci daninę według stawki 0,7 proc.

– To bardzo duży przedział, a więc podatek w tej wersji mógłby obciążyć cały średni handel – obawia się poseł Abramowicz. Jego zdaniem przydałaby się jedna stawka przejściowa, która objęłaby małych przedsiębiorców.

Podobne uwagi ma Joanna Chilicka. – Firmy o rocznym obrocie 18 mln zł to średnie przedsiębiorstwa handlowe, dla których wydatek rzędu 0,7 proc. miesięcznie jest dużym obciążeniem – podkreśla ekspertka. Według PIH kwota wolna powinna obejmować małe i średnie przedsiębiorstwa, czyli z obrotami 45–225 mln zł (10–50 mln euro).

– Firmy o rocznym obrocie powyżej 18 milionów złotych, wchodzące w próg opodatkowania 0,7 proc. zdecydowanie nie będą w stanie nawet nawiązać walki konkurencyjnej z dyskontami – przewiduje Chylicka. Dodaje, że rentowność małych firm wynosi obecnie około 0,5 proc. do 1,5 proc. To one zatem najsilniej odczułyby ten podatek.

Progresji w jakiejkolwiek formie sprzeciwia się Polska Organizacja Handlu i Dystrybucji. Renata Juszkiewicz, prezes POHiD, wyjaśnia, że jeśli w ogóle nowe obciążenie podatkowe musi być wprowadzone, to lepszym rozwiązaniem będzie pobieranie go według jednej liniowej stawki 0,4 proc. – Danina według obecnej konstrukcji przekracza poziom rentowności w naszych sklepach, jest dyskryminująca oraz przyznaje nieuzasadnioną pomoc publiczną mniejszym firmom – uważa Renata Juszkiewicz. – Podatek liniowy byłby natomiast przejrzysty, łatwy do obliczenia i uzyskania celu fiskalnego. Powinien jednak obniżać podstawę opodatkowania CIT – podsumowuje Renata Juszkiewicz.

Problemy z franczyzą

Według posła Abramowicza najważniejszym wyzwaniem jest zmiana przepisów dotyczących opodatkowania franczyzy.

– Projekt w zaproponowanej wersji nie realizował założeń, które stały za dokumentem, z jakim nasza partia szła do wyborów parlamentarnych – mówi poseł PiS. Wyjaśnia, że opodatkowanie handlu detalicznego miało poprawić sytuację polskich kupców i obciążyć głównie duże sieci handlowe, często unikające obowiązków fiskalnych. Tymczasem zaproponowane przez Ministerstwo Finansów przepisy groziły sytuacją, w której krajowe firmy byłyby równie, a być może nawet mocniej obciążone kosztami nowego podatku.

– Z pierwotnego dokumentu nie wynikało przede wszystkim, czy miesięczna kwota wolna (1,5 mln zł przychodu ze sprzedaży detalicznej) dotyczy poszczególnych franczyzobiorców, czy całej grupy podmiotów. Innymi słowy, czy mały sklepik o niewielkich obrotach też będzie płacił nową daninę i to tylko z tego powodu, że należy do sieci franczyzowej – zwraca uwagę Łukasz Warmiński, doradca podatkowy i partner w Galt.

Ekspert wskazuje, że sieci handlowe miały obliczać przychody na podstawie kas rejestrujących u wszystkich wchodzących w ich skład sprzedawców. – Tak skonstruowana podstawa opodatkowania wykluczałaby zwolnienie dla małych sklepów uważa Łukasz Warmiński.

Karolina Kozak-Stradomska, menedżer w dziale doradztwa prawnopodatkowego w PwC, wskazuje na inny problem – samej zapłaty podatku. Dotychczasowy projekt zakładał, że za obliczenie, pobór i wpłatę daniny miałby odpowiadać franczyzodawca, przy czym sprzedawcy detaliczni wchodzący w skład sieci mieliby być solidarnie odpowiedzialni z franczyzodawcą za zobowiązanie podatkowe.

– Tym samym franczyzodawca miałby pełnić rolę płatnika, a więc podmiotu, którego danina nie powinna bezpośrednio obciążać – zauważa ekspertka. Zwraca jednak uwagę, że żaden przepis nie mówił, jak franczyzodawca miałby odzyskać podatek przypadający na poszczególnych członków sieci. Ponadto, jeśli zaniechałby on obowiązku terminowej wpłaty podatku, to sprzedawca detaliczny mógłby zwolnić się z odpowiedzialności solidarnej poprzez wpłatę podatku przypadającego proporcjonalnie na jego obrót. – Taką kwotę sprzedawca miałby potem prawo potrącić ze wszelkich kwot należnych franczyzodawcy. Z tego zaś wynikałoby, że podatek nie powinien jednak obciążać członków sieci – uważa Karolina Kozak-Stradomska.

Szansa dla kupców

Z tymi wątpliwościami zgadza się Joanna Chilicka z PIH. – To właśnie w sieciach franczyzowych małe i średnie sklepy łączą swoje siły, aby razem przeciwstawić się dominacji dyskontów – tłumaczy ekspertka. Dodaje, że sieć oznacza zazwyczaj wspólne logo, działania marketingowe, gazetki promocyjne, programy lojalnościowe. Organizator sieci franczyzowej nie ma obrotów z samego handlu, więc taki podatek musiałyby zapłacić sklepy.

– Po obciążeniu ich podatkiem musiałyby zrezygnować z uczestnictwa w sieci i radzić sobie same na trudnym rynku, zdominowanym przez dyskonty – podkreśla Joanna Chilicka. Jej zdaniem byłoby to bardzo trudne, a właściwie niemożliwe.

Kurierzy odetchną

Eksperci uważają, że bardzo trudny do wyegzekwowania byłby obowiązek nałożony na przewoźników jako płatników nowej daniny. Wojciech Arszewski, prezes Forum Przewoźników Ekspresowych podkreśla, że przy sprzedaży wewnątrzwspólnotowej firmy kurierskie nie mają danych o sprzedawcy i o naturze każdej transakcji. Może to być sprzedaż, ale równie dobrze może być wysłanie towaru do testów itp. – Chcemy przedstawić specyfikę branży i związane z tym problemy na spotkaniu parlamentarnego zespołu – mówi Wojciech Arszewski.

Przypomnijmy, pierwotny projekt zakładał, że to, czy zagraniczny sklep rozliczył się z polskim fiskusem, miałyby sprawdzać firmy przewozowe. Przy realizacji zamówienia miałyby uzyskać od sprzedawcy oświadczenie o tym, że zapłacił on podatek od handlu, jest z niego zwolniony bądź transakcja nie jest sprzedażą detaliczną. Nie mając takiego oświadczenia, przewoźnik musiałby potrącić i odprowadzić do urzędu skarbowego zryczałtowany podatek w wysokości 50 zł od przesyłki (bez uwzględnienia kwoty wolnej).

– Pomysły opodatkowania zagranicznych sklepów internetowych i przerzucenie obowiązków z tym związanych na przewoźników były oderwane od rzeczywistości rynkowej. W praktyce trudno byłoby fiskusowi wyegzekwować taką daninę – komentuje Grzegorz Wójcik, członek zarządu Izby Gospodarki Elektronicznej.

Bez paliw, aut i książek

Wyłączenia sprzedaży paliw z opodatkowania chce Polska Organizacja Przemysłu i Handlu Naftowego. Wskazuje, że działające w formule franczyzy stacje paliw z reguły zawierają umowy dotyczące samego paliwa, a nie sprzedaży w sklepach.

Organizacja krytycznie odnosi się też do wyższej stawki podatku pobieranej od sprzedaży w weekendy, kiedy klienci stacji paliw najwięcej podróżują. Może to spowodować zamykanie stacji w sobotę i niedzielę, a co za tym idzie będzie skutkować trudnościami w tankowaniu pojazdów na niektórych obszarach kraju – straszy POPiHN.

Co więcej – dodaje – można sobie wyobrazić powrót do czasów, kiedy kierowcy wozili ze sobą zapas paliwa w kanistrze, stwarzając realne zagrożenie dla bezpieczeństwa. Branża apeluje o wyłączenie sprzedaży paliw z opodatkowania. Takie rozwiązanie przewidywała pierwotna wersja projektu z 15 września 2015 r. i liczyliśmy na jego zachowanie – wynika z informacji prasowej przesłanej przez POPiHN.

Podobne uwagi zgłaszają dilerzy samochodów oraz księgarnie. Według nieoficjalnych informacji DGP, te ostatnie chcą wynegocjować preferencje bądź nawet wyłączenie spod opodatkowania. Liczą na pomoc sejmowej komisji kultury.