statystyki

Urzędnicy skarbówki skarżą się na pracę. Długa lista zarzutów

autor: Mariusz Szulc25.01.2016, 07:03; Aktualizacja: 26.01.2016, 12:15
Kontrola skarbowa

Na czele listy zażaleń znalazło się nadmierne obciążenie pracowników obowiązkiem przygotowywania różnego rodzaju sprawozdań. źródło: ShutterStock

Poświęcamy zbyt dużo czasu na przygotowywanie sprawozdań, szkolimy się w drogich ośrodkach, artykuły biurowe kupujemy za własne pieniądze – to tylko niektóre z ich zażaleń.

Reklama


Reklama


List, z którego wyłania się dość smutny obraz polskiego fiskusa, wysłano do Ministerstwa Finansów jeszcze na początku grudnia 2015 r. Resort odpowiedział 18 stycznia br. Podziękował związkowcom za przekazanie informacji o tym, co wpływa na obecny zły stan fiskusa, i zapewnił, że weźmie je pod uwagę przy pracach nad projektem ustawy o utworzeniu Krajowej Administracji Skarbowej.

Tony sprawozdań

Na czele listy zażaleń znalazło się nadmierne obciążenie pracowników obowiązkiem przygotowywania różnego rodzaju sprawozdań. Część takich dokumentów jest wprawdzie przygotowywana cyklicznie, ale inne są robione ad hoc. Chodzi np. o zebranie dokumentacji na potrzeby odpowiedzi MF na interpelację poselską. Termin na to jest krótki, a przepływ informacji mocno wydłużony (najpierw idzie ona z Ministerstwa Finansów do izb skarbowych, potem informowane są urzędy, a te z zebranymi wnioskami wracają do izb itd.). Dane zbierane są nie tylko dla parlamentarzystów, lecz także przekazywane podmiotom zewnętrznym. Takie firmy otrzymują w ten sposób informacje z urzędów skarbowych za darmo i wykorzystują je potem do realizacji odpłatnych „strategii”, „koncepcji”, „planów rozwoju”, za które otrzymały wysokie wynagrodzenia od Ministerstwa Finansów.

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Syzyfowe prace

Mimo że dane wprowadzane są do różnych systemów informatycznych, to pracownicy ciągle gromadzą je ręcznie. Wcześniej zapewniano ich, że informacja raz wprowadzona do bazy będzie z niej pobierana bez ich ponownego angażowania.

Wszędzie mierniki

Związkowcy alarmują też, że skarbówka pracuje, aby realizować „mierniki”, a nie porządnie i merytorycznie wykonać dane zadanie. Podają też przykład takiego miernika, np. „średni czas na wydanie zaświadczenia o niezaleganiu ma wynieść pół dnia”. Na skutek takich założeń cierpi jakość pracy, bo szybkość jest ważniejsza od dokładności.

„A nie zawsze można mieć jedno i drugie, jeśli jesteśmy ograniczeni organizacyjnie, sprzętowo i co do zasobów ludzkich” – narzekają autorzy listu. Precyzują, że zbyt małe jest zatrudnienie, zbyt duży bałagan organizacyjny, zbyt często psuje się sprzęt komputerowy, drukarki. Notoryczne są braki w sprzęcie biurowym, a urzędnicy bywają zmuszeni kupować papier do drukarek za własne pieniądze.

Bizantyjskie szkolenia

Związkowcy nie rozumieją też ekonomicznego sensu przeprowadzania szkoleń pracowników w ośrodkach odległych od ich miejsca pracy. I tak np. zatrudnieni na Pomorzu douczają się w Muszynie, pracujący w Krakowie jadą do stolicy. „W szkoleniach uczestniczą pojedyncze wybrane osoby, a wiedza powinna być przekazana większości urzędników” – dodają autorzy listu. Zwracają też uwagę, że w różnych izbach skarbowych wydaje się dziesiątki tysięcy złotych na organizowanie kilkudniowych szkoleń (narad) kierownictwa regionalnego w pensjonatach, hotelach czy zewnętrznych ośrodkach. Najdroższą częścią tych narad są noclegi i kolacje przy grillu.

Pieniądze demotywują

Za zwiększeniem sprawozdawczości i pojawieniem się nowych zadań nie poszły jednak podwyżki wynagrodzenia. Niekiedy wręcz zostało ono obniżone, choćby przez wprowadzenie niekorzystnych aktów prawnych, takich jak „rozporządzenie prowizyjne”. Co więcej, Ministerstwo Finansów, szukając oszczędności, likwidowało etaty, a dziś tylko w województwie mazowieckim brakuje co najmniej 300 osób do zapewnienia fiskusowi efektywnego działania.

– Wszystkie urzędy zmagają się z tymi samymi wyzwaniami związanymi z dysproporcją płac w sektorze publicznym i prywatnym – komentuje Marek Jarocki, dyrektor w dziale doradztwa podatkowego EY.

Podkreśla, że urzędy często demonstrują otwartość i gospodarskie podejście do biznesu, który przecież generuje wpływy podatkowe. – Byłoby znakomicie, gdyby fiskus wziął z niego przykład i szerzej stosował zasadę „płaca za wyniki”. Zwraca jednak uwagę, że mimo to, jak wskazują wyniki ostatniego Rankingu Urzędów Skarbowych DGP, często udaje się uzyskać znakomitą efektywność i skuteczność pracy urzędu. – Oznacza to, że oprócz płac, których znaczenia trudno nie doceniać, istotna jest także nowoczesna wizja urzędu jako partnera, a podatnika jako klienta raczej niż petenta – dodaje.

Porażka konsolidacji

Zdaniem związkowców pracownicy urzędów skarbowych nadal wykonują czynności, które miały wykonywać z założenia izby skarbowe, i to mimo że przejęły one część etatów. Konsolidacja w tym zakresie nie spełniła żadnych oczekiwanych celów, a jej efekty są wręcz niekorzystne dla administracji podatkowej. Reform jest zbyt dużo i niekoniecznie przynoszą efekty. Dlatego zdaniem związkowców dobrze się stało, że nowy rząd przesunął w czasie wejście w życie większości przepisów zawartych w ustawie o administracji podatkowej (ze stycznia do lipca 2016 r.). Gdyby zmiany wchodziły w życie już od początku roku, to urzędy skarbowe (i budżet państwa) mogłyby tego nie wytrzymać.

Inni eksperci podatkowi proszeni przez DGP o komentarz przyznają, że lista zarzutów jest imponująca. Pozostaje pytanie, na ile przynajmniej część z nich jest związana z pojawieniem się nowego kierownictwa fiskusa i planami jego gruntownej reorganizacji.

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

Reklama


Źródło:Dziennik Gazeta Prawna

Polecane

Reklama

  • korbi(2016-01-25 09:47) Odpowiedz 477

    2200 zł po 20 latach pracy w postępowaniach podatkowych gdzie prowadzi się postępowania dotyczące bardzo trudnych spraw niekiedy wysokość kwot spornych sięga milionów złotych, i takie jest wynagrodzenie osób odpowiedzialnych za prowadzenie takich spraw, to wymaga naprawdę bardzo dużej wiedzy nie tylko z prawa podatkowego ale i znajomości prawa gospodarczego, cywilnego często budowlanego itp., i dużego zaangażowania takiej osoby we właściwe prowadzenie sprawy, gdzie wszystko musi robić sama, wszystkie pisma, wezwania, zawiadomienia, przesłuchania nie tak jak w sądzie gdzie do pomocy prowadzącemu sprawę służą asesorzy, sekretarki, aplikanci itd., sprawy bardzo poważne dla podatników których dotyczą, decydują niejednokrotnie o bycie ich firma, a muszą je prowadzić osoby o nieprzeciętnej wiedzy i bardzo dużym zaangażowaniu i wnikliwości w to co robią, a trudno tego wszystkiego wymagać płacąc 2200 zł, jeżeli ktoś napisze jeżeli się nie podoba to wypad, na ich miejsce przyjdą inni, to oczywiście ma racje tylko kto przyjdzie na miejsce takiej osoby ? fachowiec, który to wszystko o czym napisałem będzie umiał ? w życiu ! przyjdzie laik który musi się tego wszystkiego nauczyć mozolnie i wolno, jak już po długim czasie to osiągnie będzie wiedział że nie było warto za taka kasę i straci chęć do pracy, koło się zamyka, fachowcy w skarbówce zarabiają tak nędzne pieniądze że większość z nich ucieka, zarobki są takie same dla zwykłych urzędników którzy np. odpowiadają za zakupy długopisów i takich jak pisałam wyżej prowadzących postępowania, nie ma to znaczenia, nie ma żadnego pomysłu żeby to zmienić, przez lata bicie piany i rokrocznie maleją wpływy podatkowe, ludzie maja dosyć, maja gdzieś tyranie za płacę ledwie przewyższająca pensje minimalne

  • Vesemir(2016-01-25 09:27) Odpowiedz 382

    a na ich miejsce przyjdzie tłum chętnych :) A poza tym czy to na pewno dobry pomysł pozbywać się tych, którzy cokolwiek wiedzą ? A potem podatnicy narzekają, że "urzędniki są durne i niekumate" - bo to umne i kumate już dano tam nie pracują.

    Pokaż odpowiedzi (1)
  • pit(2016-01-25 12:45) Odpowiedz 200

    nie zapomnijmy o o fachowcach od konsolidacji, którzy za jedno posiedzenie inkasowałi 6 tys zl

  • Podatnik(2016-01-25 08:40) Odpowiedz 1466

    Nie pasują zarobki ? Niech idą do tych firm pracować co niszczą zobaczą jak to fajnie jest

    Pokaż odpowiedzi (1)
  • zmora(2016-01-26 08:40) Odpowiedz 130

    Ja też zapraszam do urzędu skarbowego, gdzie w okienku marnie wynagradzany pracownik poinformuje o prawach i obowiązkach. Nawet będzie się starał, ale diabeł tkwi w szczegółach, których on nie zna. A dlaczego? Bo krótko pracuje i nie poznał jeszcze zawiłości prawa. I nie pozna, bo za rok lub dwa zrezygnuje i przejdzie do innej firmy, gdzie lepiej płacą. Jeżeli ktoś uważa, że płace w skarbówce są wysokie, to niech pamięta o jednym - tutaj nie ma płacenia pod stołem, nie ma dodatkowych godzin, ani pracy na drugim etacie lub zleceniu. Kwota bazowa nie zmieniła się od 8 lat, a w chwili jej wprowadzenia wynosiła 2-krotność minimalnej pensji. Dzisiaj kwota bazowa wynosi tyle samo co minimalna pensja. Życzę zdrowia.

  • skorpi(2016-01-25 14:21) Odpowiedz 110

    "Pozostaje pytanie, na ile przynajmniej część z nich jest związana z pojawieniem się nowego kierownictwa fiskusa i planami jego gruntownej reorganizacji." To jakaś insynuacja. Czekaliśmy na zmianę władzy licząc na podwyżki i rewaloryzacje płac od nowych.

  • Echo(2016-01-25 10:26) Odpowiedz 1044

    Zapraszam do pracy w gospodarce rynkowej do firm prywatnych, banków, ubezpieczeń, innych instytucji finansowych, a marudzić. Czekamy

    Pokaż odpowiedzi (1)
  • urzednik(2016-01-26 07:24) Odpowiedz 81

    zapraszam do urzędów i życzę powodzenia

  • sa(2016-01-26 12:49) Odpowiedz 50

    Jak zapowiada nowa ekipa dostaniecie nowych dyr.z pensjami po 20 tys ,to Wam się średnia poprawi !!! Lud czy w urzędach (bez pchaczy partyjnych) czy firmach po 2500 i może padać na pysk. Reszta to frazesy głoszone przez nowych przy stołkach ,aby ich było wybrać , a później zapominają,olewają do następnych wyborów.Sami bez zbuntowanych WYBORCÓW na POpartychPSL ,jeszcze 7 razy z prezesem przegrywaliby wybory przy 20%. Jak widać stara i nowa ekipa nic się nie zmieniła ,tylko frazesy a tu szara rzeczywistość ludziom w urzędach firmach . Widać z tego że staruchów partyjnych potrzeba wyczyścić do korzeni (nie sprawdzają się, nie można zaufać krętaczom) , wybrać całkowicie nowych nie ma innego wyjścia.

  • Bert(2016-01-26 22:22) Odpowiedz 50

    Pani Szydło i Pan Szałamacha deklarując zdecydowany wzrost efektywności skarbowości i licząc na uszczelnienie systemu zdają się kompletnie nie dostrzegać, że skarbowość to pracownicy, a nie paragrafy. Można wymyślić genialne prawo - ale jeśli nie będzie odpowiednich, odpowiednio zmotywowanych ludzi do jego wdrażania, to można sobie odpuścić. Pracownicy skarbowości po 7 latach zamrożenia płac, wprowadzania coraz większego bałaganu pod pozorem zmian, nagromadzenia zbędnych procedur i biurokracji, wdrażania niesprawnych systemów informatycznych np.SZD mają już serdecznie dość. Kryzys w tej grupie zawodowej jest głęboki, wieloaspektowy i utrwalony. Wydaje się, że to już nie jest tylko gderanie, ale jesteśmy na progu zdarzeń groźnych dla finansów państwa. Nowa ekipa tego nie widzi, a skutek będzie taki, że zapaść w podatkach będzie dalej nieuchronnie postępować i nie będzie pieniędzy na realizację obietnic wyborczych, a wręcz zagrożone zostaną wydatki stałe.

  • tip(2016-01-25 14:04) Odpowiedz 418

    Wypowiedzi ludzi którzy nie znają tej pracy są żałosne ... co do sprzętu papieru zszywaczy to co Wy myślicie że tylko u was tak jest ? chyba w prywnatnych BOGATYCH firmach stac na sprzęt i wyposażenie biurowe po za tym to wszędzie jest bida tylko wy się mazać umiecie i nic poza tym ... wszędzie jest podobnie - miodu nie ma ale skarbówki nie ogarnia ja rzeczywistości .... sprawozdawczość boli? każdy to robi więcej kreatywności i nowoczesności otworzyć umysły a nie stękać.

    Pokaż odpowiedzi (3)
  • gola(2016-01-25 20:17) Odpowiedz 30

    do Echo(dzisiaj 10:26) - durniu nie narzekaj, podziękuj wałęsie

  • Nolan(2016-01-27 10:20) Odpowiedz 20

    Też jestem urzędnikiem, tyle że nie w pionie skarbowym. Z tego artykułu wybija się prawidłowość, która pojawia się we WSZYSTKICH urzędach, tez w moim. Poziom organizacji/zarządzania jest KATASTROFALNY. To jest FOLWARK PAŃSZCZYŹNIANY, jeżeli wydajność spada, albo dochodzą nowe zadania to zwiększa się pańszczyznę chłopom, czyli pracownikom liniowym, natomiast szlachta swoje frukta musi mieć niezmienione. Te pensje dyrektorskie, wyjazdy "szkoleniowe", których celem jest tak naprawdę zabawa a nie nauka czegokolwiek, preferencje w miejscach parkingowych, dodatki do paliwa, dodatki funkcyjne itd itp, to są te FRUKTY. A w zamian za nie KIEROWNICTWO nie wytwarza tego co ma wytwarzać. Wartość dodana kierowników polega na lepszym organizowaniu pracy innym, tzn. że wartość pracy organizacyjnej kierownika ma być więcej warta dla ogólnego wyniku niż zatrudnienie kolejnego pracownika liniowego (albo nawet dwóch biorąc pod uwagę że kierownik więcej zarabia). W KAŻDYM urzędzie jest to samo. Produkt urzędów, czyli obsługa obywateli, bo temu ostatecznie ma np. służyć ściaganie podatków i wydawanie ich na ogólnopaństwowe cele wytwarzają PRACOWNICY LINIOWI. Kierownictwo to pasożytnicza narośl, która prawie nic nie wytwarza (co najwyżej administruje, czyli utrzymuje status quo) a zgarnia najwięcej kasy! Ludzie, jak jesteście wściekli na urzędy to atakujcie personalnie KIEROWNIKÓW, to oni odpowiadają za ten burdel organizacyjny i ssą za to kasę, a nie szeregowcy za 2400 na rękę!

  • A(2016-01-26 14:24) Odpowiedz 24

    Nie ma takiej potrzeby, gdy nie pasuje pensja czy inne okoliczności, trzymać się urzędów jak ślepy laski. Urzędniku, poszukaj sobie lepszej pracy w firmie prywatnej czy w banku. Bo nie ma nic gorszego jak pracować tam, gdzie ci nie odpowiada - bo i korzyści z Ciebie ludziom żadnych i sam się męczysz.

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Prawo na co dzień

Polecane

Reklama