źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Zmiana jest zapisana w projekcie nowelizacji ordynacji podatkowej, która czeka na przyjęcie przez rząd. Ministerstwo Finansów chce dać organom podatkowym szerszą niż obecnie możliwość sięgania po własne metody szacowania podstawy opodatkowania, inne niż wymienione w art. 23 par. 3 ordynacji.

Sześć metod

Zasadniczo podstawę opodatkowania ustala się na podstawie istniejących ksiąg podatkowych: podatkowej księgi przychodów i rozchodów, ksiąg rachunkowych, ewidencji i rejestrów oraz ewentualnie innych dokumentów. Jeśli jednak podatnik ich nie ma lub są one niekompletne i nie można na ich podstawie ustalić podstawy opodatkowania, urząd ma prawo ją oszacować.

Artykuł 23 ordynacji przewiduje sześć podstawowych metod szacowania (patrz ramka). Organ musi brać je pod uwagę w pierwszej kolejności. Tylko w szczególnych przypadkach, gdy uzna, że nie może zastosować żadnej z nich, ma prawo szacować w inny sposób.

Urzędnik nie specjalista

Zdaniem Ministerstwa Finansów obecne rozwiązanie nadmiernie przedłuża postępowania podatkowe, w których jest konieczne szacowanie podstawy opodatkowania. Ponadto – jak napisał resort w uzasadnieniu do projektu – „uzasadnienie wyboru metody i uzasadnienie odrzucenia innych metod wymaga specjalistycznej wiedzy z kilku dziedzin, np. ekonomiki przedsiębiorstwa, zarządzania, technologii produkcji”.

Dlatego MF proponuje dać organom większą niż obecnie możliwość korzystania z metod niewymienionych w ordynacji.

– Wymaga to rezygnacji z pierwszeństwa metod wymienionych w art. 23 par. 3 ordynacji – tłumaczy MF.

Z projektu wynika, że katalog metod szacowania zostanie całkowicie otwarty. W art. 23 par. 3 miałoby się pojawić słowo „w szczególności”. Tym samym metody wskazane w dalszej części tego przepisu stałyby się jedynie przykładowe.

Jednocześnie uchylony miałby zostać art. 23 par. 4, który pozwala organom – w szczególnie uzasadnionych przypadkach i gdy nie można zastosować metod podstawowych – oszacować podstawę opodatkowania w inny sposób. Po nowelizacji byłby on zbędny, skoro już z samego par. 3 miałoby wynikać, że katalog sposobów szacowania jest otwarty.

Organy nie musiałyby też – jak dziś – uzasadniać, dlaczego zrezygnowały z podstawowych sześciu metod szacowania. Wystarczyłoby, że wyjaśnią, dlaczego przyjęły własną.

Wygodniej dla organu

– Wygląda na to, że pracownicy organów są po prostu nieprzygotowani merytorycznie zarówno do stosowania podstawowych metod szacowania, jak i do prawidłowego uzasadniania własnego wyboru – uważa Marek Kwietko-Bębnowski, doradca podatkowy. Dodaje, że już dziś można zaobserwować zadziwiającą niechęć organów do stosowania podstawowych metod szacowania.

– Projektodawca postanowił więc pomóc słabym obecnie kadrom nie poprzez proces kształcenia, ale przez legislacyjny wybieg, umożliwiający ominięcie niewygodnych dla organów przepisów – komentuje ekspert.

Podobnego zdania jest Andrzej Dembiński, konsultant podatkowy w Instytucie Studiów Podatkowych. – Uzasadnienie do projektu nowelizacji nie tłumaczy w klarowny sposób przyczyn wprowadzenia tej zmiany. Należy ją ocenić krytycznie, bo – jak pokazuje praktyka – w wielu przypadkach optymalną metodą oszacowania jest dla organu podatkowego po prostu określenie jak najwyższej podstawy opodatkowania – stwierdza Andrzej Dembiński.

Marcin Górniak, radca prawny w zespole ds. postępowań podatkowych i sądowych w KPMG w Polsce, nie zgadza się z tezą MF, że pracownicy organów podatkowych muszą dziś mieć specjalistyczną wiedzę, aby uzasadnić wybór innej metody niż podstawowa.

– Organy podatkowe mogą przecież zastosować art. 197 par. 1 ordynacji i tym samym powoływać biegłych specjalistów w danej dziedzinie – stwierdza ekspert KPMG.

Niezgodne z konstytucją

Zdaniem Andrzeja Dembińskiego projektowany przepis może być także niezgodny z konstytucją. Tłumaczy, że art. 217 konstytucji chroni podmioty zobowiązane do ponoszenia ciężarów i świadczeń publicznych, a zwłaszcza podatków, przed nieograniczonym fiskalizmem i samowolą organów.

– Po zmianach sytuacja podatnika kwalifikującego się do oszacowania podstawy opodatkowania nie będzie więc odpowiadała wymogom konstytucyjnym – stwierdza ekspert. W jego przekonaniu projektowane przepisy mogą być pokusą dla organów podatkowych do nadużywania uprawnień.

– Z pewnością podatnikom będzie trudniej zakwestionować przyjętą przez organ metodę – uważa Marcin Górniak. Dodaje, że podatnicy w ogóle nie będą też mogli skutecznie zakwestionować odrzucenia przez organ metody ustawowej

Kiedy szacowanie

Projekt nowelizacji ordynacji podatkowej przewiduje też zmianę art. 23 par. 2. Obecnie przewiduje on, że organ podatkowy odstępuje od określenia podstawy opodatkowania w drodze oszacowania, jeżeli dane wynikające z ksiąg podatkowych, uzupełnione dowodami uzyskanymi w toku postępowania, pozwalają na określenie podstawy opodatkowania.

Resort finansów przyznaje, że obecny przepis może sugerować, że brak ksiąg obliguje do szacowania opodatkowania, nawet gdy inne dowody pozwalają na określenie rzeczywistej podstawy opodatkowania. Proponuje więc zmianę, która usunie takie wątpliwości. Chce, aby organ podatkowy odstąpił od szacowania, jeżeli nie będzie ksiąg, lecz dowody uzyskane w toku postępowania pozwolą określić podstawę opodatkowania.

Etap legislacyjny

Projekt czeka na rozpatrzenie przez rząd