Ani ustawodawca, ani fiskus, ani wreszcie sądy nie potrafią się uporać z interpretacją przepisów, które tych kwestii dotyczą.

O wątpliwościach związanych z opodatkowaniem prywatnego użytku w przypadku służbowego auta (laptopa itd.) powszechnie wiadomo. Wynikają one m.in. z kłopotów technicznej natury. Trudno czasem ocenić (a jeszcze trudniej nadzorować i liczyć), kiedy pracownik podróżuje prywatnie, a kiedy służbowo. Sprawę komplikuje niejednolite stanowisko fiskusa i sądów. Przykład: nie wiadomo, czy droga z pracy do domu i z powrotem oznacza służbowy, czy prywatny użytek. Jedynym racjonalnym rozwiązaniem wydaje się ryczałt. Jeśli zaś pracodawca nie chce wspierać pracownika (a ten nie chce płacić PIT), niech razem zadbają o odpowiednią, precyzyjną (nawet jeśli czasochłonną) ewidencję przebiegu auta. Podobne, proste, zryczałtowane rozwiązania powinny być zastosowane w przypadku innych akcesoriów udostępnianych zatrudnionym, np. komputerów czy telefonów.

Przypomnijmy też o mało logicznym rozwiązaniu, zgodnie z którym świadczenia pieniężne lub rzeczowe o wartości do 380 zł rocznie sfinansowane ze środków funduszu socjalnego są zwolnione z PIT, ale z wyjątkiem bonów, talonów i innych znaków wymiennych na towary lub usługi. Przepis jest dość jasny (co nie znaczy słuszny – z tego względu na wniosek związkowców będzie go badać Trybunał Konstytucyjny). Mimo to podejmowane są – także przez sądy – próby interpretacyjne mające przekonać nas, że są takie znaki, które zwolnienia nie wykluczają.

Wiele wątpliwości dotyczy też rozliczania imprez integracyjnych, przez które należy rozumieć nie tylko huczną zabawę w wynajętym na weekend hotelu, ale i skromne spotkania w firmie lub poza nią, np. świąteczne. Nawet tak, wydawałoby się, absurdalne pytanie, czy każdy, kto ma tylko możliwość wzięcia udziału w imprezie (zaproszenie), musi się liczyć z koniecznością zapłaty PIT, w świetle interpretacji podatkowych i orzeczeń sądowych jest uzasadnione. Gdybyśmy jednak wzięli pod uwagę jedynie tych, którzy z oferty pracodawcy skorzystali, nie będzie jasne, czy i jaki podatek powinni zapłacić. Czy na wszystkich uczestników należy podzielić koszt przedsięwzięcia, czy też badać, kto i w jakim zakresie odniósł z niego korzyść? I tą kwestią, tym razem na wniosek pracodawców, ma się zająć TK.

Pracownicy są najliczniejszą grupą podatników. Problemy dotyczące świadczeń pozapłacowych, choć mało istotne w porównaniu z wyłudzeniami VAT czy zalewem fikcyjnych faktur, poważnie angażują aparat skarbowy, sądy (NSA nie wyłączając) i Trybunał Konstytucyjny. Może więc pora je kompleksowo i poprawnie uregulować?