Badanie zasadności przeszukania przed jego przeprowadzeniem przez sąd lub prokuratora miało ograniczyć liczbę takich przypadków i być gwarancją, że ingerencje w wolności obywatelskie będą ograniczone do niezbędnego minimum. Celnicy nauczyli się jednak obchodzić przepisy.

Według oficjalnych danych urzędy celne w ubiegłym roku przeprowadziły 8283 przeszukania pomieszczeń, z czego aż 97 proc. odbyło się z pominięciem wcześniejszej kontroli sądów lub prokuratury. Pod płaszczykiem działań operacyjno-rozpoznawczych kontrole były przeprowadzane na podstawie nakazów wydanych przez kierowników jednostek lub po okazaniu legitymacji służbowych.

– Liczba przypadków, kiedy organy podatkowe dokonały przeszukania bez uzyskania wcześniejszego nakazu sądu lub prokuratora, jest na tyle duża, że rodzi się wątpliwość co do poprawności i zasadności wykorzystywania tej instytucji – mówi dr Łukasz Chojniak, adwokat i ekspert z Forum Obywatelskiego Rozwoju. Dodaje, że dane powinny alarmować, ponieważ potwierdzają to, o czym mówi się od dawna – że organy państwa nadużywają środków przymusu.

Zgodnie z art. 220 par. 1 kodeksu postępowania karnego przeszukanie powinno się odbywać dopiero po uzyskaniu przez odpowiednie organy stosownego postanowienia sądu lub prokuratora. Jeżeli postanowienie sądu lub prokuratora nie mogło zostać wydane, przeszukanie jest możliwe na podstawie legitymacji służbowej. To jednak sytuacja wyjątkowa.

Po zakończeniu przeszukania podatnik powinien się domagać protokołu

Dokonanie rewizji domu, siedziby przedsiębiorstwa lub innego pomieszczenia jest głęboką ingerencją w wolność jednostki, a organy państwowe mają obowiązek działać zgodnie z zasadą praworządności w granicach przepisów prawa.

– Sprzeczna z zasadą praworządności jest praktyka urzędników polegająca na tym, że z sytuacji zupełnie wyjątkowej robi się regułę działania – podkreśla prof. Marek Chmaj, konstytucjonalista ze Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej.

Dlaczego organy podatkowe nie zwracają się wcześniej z wnioskiem o wydanie nakazu postępowania? W wielu przypadkach takiego pozwolenia by nie wydano. Służby też niechętnie informują kontrolowanych, że mają prawo zażądać dostarczenia im w ciągu 7 dni zatwierdzenia przez sąd lub prokuraturę przeszukania, które odbyło się wyłącznie na podstawie legitymacji służbowej czy nakazu kierownika jednostki.

W dodatku funkcjonariusze doskonale wiedzą o tym, że w praktyce dużo łatwiej jest uzyskać zatwierdzenie dokonanego już przeszukania, niż starać się o pozwolenie na przeszukanie, które ma się odbyć. Tym bardziej gdy wyniki kontroli są pozytywne.

Urzędy skarbowe, urzędy kontroli skarbowej oraz funkcjonariusze służby celnej mają bardzo szerokie kompetencje do dokonywania przeszukań, nie tylko na podstawie przepisów administracyjnych w czasie kontroli, lecz także na podstawie kodeksu postępowania karnego. W praktyce pracownicy urzędu kontroli skarbowej i celnicy mogą dokonać przeszukania w każdym miejscu na terenie Polski. I z tego prawa często korzystają (patrz infografika). Eksperci alarmują: urzędnicy powinni zachowywać większą wstrzemięźliwość w ingerowanie w prawa i wolności obywateli.

Wolności obywatelskie

– Każde przeszukanie, niezależnie, czy jest to rewizja osobista, bagażu czy pomieszczenia, jest ingerencją w prawa człowieka – wskazuje Robert Krasnodębski, radca prawny w kancelarii Weil, Gotshal & Manges.

Zgodnie z orzecznictwem Europejskiego Trybunału Praw Człowieka dokonać przeszukania można jedynie wtedy, gdy w sposób zasadny należy oczekiwać, że znajdują się tam przedmioty, które można zająć i następnie wykorzystać jako dowody. Kodeks postępowania karnego jednoznacznie stanowi, że środki przymusu należy kierować proporcjonalnie do celów, które chce się osiągnąć.

Nadużywanie instytucji przeszukania nie powinno uzyskiwać aprobaty. Za każdym razem, kiedy urzędnik chce dokonać przeszukania, powinien przypomnieć sobie o tym, że jest to daleko idący środek ograniczający wolność oraz jakie ma negatywne skutki.

Bardzo często przeszukanie kończy się zatrzymaniem dokumentacji.

Eksperci: organy państwa nadużywają środków przymusu

– Funkcjonariusze działają na zasadzie trawlera, tzn. bierzemy wszystko, co się da, wszystko, co znajduje się w danej firmie. Oczywiście w toku postępowania znaczna część tych dokumentów jest zwalniana – dodaje dr Łukasz Chojniak, adwokat, ekspert z Forum Obywatelskiego Rozwoju.