Każdy, kto zajmuje się podatkami, jest w stanie jednym tchem wymienić choć kilka niedoróbek naszego systemu. Na naszej liście bubli podatkowych 2012 znalazło się siedem pozycji:

● trzy definicje działalności gospodarczej,

● brak maksymalnej opłaty od egzekwowanej kwoty w postępowaniu egzekucyjnym,

● martwe przepisy o interpretacjach ogólnych na wniosek podatnika,

● opodatkowanie dochodów ze źródeł nieujawnionych, odpowiedzialność podatkowa całym majątkiem współmałżonka,

● zbyt długi okres na weryfikację przez urząd podstawy opodatkowania przy podatku od czynności cywilnoprawnych (PCC) oraz podatku od spadków i darowizn, opodatkowanie nieodpłatnych świadczeń.

– Praktycznie w każdej ustawie podatkowej jest inna definicja działalności gospodarczej. Dodatkowo zawierają błędy. To powoduje konflikty i jest wykorzystywane przeciwko podatnikom – argumentowała mec. Dorota Szubielska, partner w kancelarii Chadbourne & Parke LLP, Radzikowski, Szubielska i Wspólnicy, podczas wczorajszego V Dnia Ochrony Praw Podatnika.

Również ustawa o postępowaniu egzekucyjnym w administracji tkwi założeniami w poprzedniej epoce i jest źródłem wyzysku. A to dlatego, że jej przepisy ustanawiają tylko opłaty minimalne. Nie ma – tak jak np. w ustawie komorniczej – opłat maksymalnych. W związku z tym urzędnicy czasem określają takie opłaty na kilkanaście lub kilkadziesiąt milionów złotych, co doprowadza podatników do ruiny.

Według dr Agnieszki Olesińskiej z Katedry Prawa Finansów Publicznych na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Mikołaja Kopernika pilnej zmiany wymagają przepisy ustaw o PCC i o podatku od spadków i darowizn. Przewidują one, że podstawą opodatkowania jest wartość rynkowa nabytych rzeczy bądź praw. A fiskus może weryfikować tę wartość przez 5 lat. – Wystarczający byłby rok. Gdy urzędnik decyduje się na kontrolę po kilku latach i jest ona niekorzystna dla podatnika, ten musi płacić odsetki. Nie może jednak zawnioskować o weryfikację wcześniejszą. A to błąd – apeluje Agnieszka Olesińska.

Głos w dyskusji zabrali też sędziowie NSA. Sędzia Stefan Babiarz za bubel uznał regulacje PIT odnoszące się do nieodpłatnych świadczeń, bo ustawodawca zapomniał o definicji tego pojęcia. Orzecznictwo ją wypracowało, ale jest ona tak szeroka, że przekracza ramy prawa cywilnego. Ustawa nie określa też momentu powstania obowiązku podatkowego. Orzecznictwo znów rozszerzyło to pojęcie. Trzecim problemem jest zamknięty katalog sposobów określania wartości nieodpłatnych świadczeń. – To doprowadziło do powstania mieszanki wybuchowej. Wybuchła ona dwoma uchwałami NSA – przypomniał sędzia Stefan Babiarz.

Czy Ministerstwo Finansów nie widzi tych niedoróbek? – Nie sądzę, aby decydenci przejmowali się dolą podatnika – odpowiada prof. Bogumił Brzeziński, kierownik Katedry Prawa Finansów Publicznych UMK i kierownik Zakładu Prawa Finansowego UJ.

Trzeba wyodrębnić administrację skarbową spoza resortu finansów

Zdaniem profesora potwierdzeniem tej obojętności mogą być m.in. brak reakcji na wyroki sądów, niechęć do interpretacji ogólnych, brak prób uporządkowania prawa, nasilanie się zjawisk omijania prawa, np. przez manipulowanie kontrolą.

Diagnoza jest postawiona. A co może być receptą? – Trzeba wyodrębnić administrację skarbową z resortu finansów. Administracja powinna być poddana ocenie społecznej. A do tworzenia prawa podatkowego potrzebna jest komisja kodyfikacyjna – proponuje prof. Bogumił Brzeziński.

W ramach przyszłorocznego Dnia Ochrony Praw Podatnika zostanie ogłoszony podatkowy bubel roku. Wybiorą go sami podatnicy.