Fiskus żąda bowiem podatku od osób, które kupiły nieruchomość na kredyt, a teraz, nie mając pieniędzy na jego spłatę, przekazują ją bankowi. Podkreśla, że niczym nie różni się to od sytuacji, gdy podatnik najpierw sprzedaje mieszkanie lub dom (uzyskuje przychód), a następnie z pieniędzy ze sprzedaży reguluje zobowiązanie wobec banku.

Jeżeli więc kredytobiorca odda nieruchomość na poczet długu w ciągu pięciu lat od jej nabycia, to urząd skarbowy zażąda PIT. Fiskus uważa bowiem, że przychód z przekazania nieruchomości bankowi w zamian za zwolnienie z długu (z łac. datio in solutum) jest równy długowi, którego podatnik nie będzie musiał dłużej spłacać.

Podatku nie ma, gdy od nabycia minęło pięć lat.

Także w darowiźnie lub spadku

Problem dotyczy nie tylko osób, które zaciągnęły kredyt na zakup nieruchomości, lecz także tych, które nabyły zadłużoną nieruchomość, np. w darowiźnie czy spadku, i nie stać ich na spłatę.

Jedną z takich spraw zajmował się pod koniec 2017 r. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Poznaniu. Opublikowane zostało właśnie pisemne uzasadnienie jego wyroku (z 20 grudnia 2017 r., sygn. akt I SA/Po 999/17).

Dotyczył on kobiety, która dostała w darowiźnie od rodziców zadłużoną nieruchomość i przystąpiła do ich długu wobec banku. Nie było jej jednak stać na spłatę kredytu, dlatego rok później dogadała się z bankiem, że przeniesie na niego własność nieruchomości.

Nowelizacja przepisów

Spłata długu nieruchomością miała miejsce w 2014 r., a więc jeszcze przed nowelizacją ustaw o podatkach dochodowych, w ramach której dodano przepisy o przychodzie powstającym wskutek bezgotówkowej spłaty zobowiązań (tzw. datio in solutum – art. 14 ust. 2e ustawy o PIT i analogiczny art. 14a ustawy o CIT).

Z przepisów tych wynika, że podatnik, który przez wykonanie świadczenia niepieniężnego reguluje w całości lub w części swoje zobowiązanie, w tym z tytułu zaciągniętej pożyczki, dywidendy, umorzenia albo zbycia w celu umorzenia udziałów (akcji), ma przychód w wysokości tak uregulowanego zobowiązania.

Regulacja ta została wprowadzona po to, aby ukrócić optymalizacje podatkowe w spółkach. Często bowiem pod pozorem wypłaty dywidendy lub wynagrodzenia z tytułu wykupu udziałów celem ich umorzenia dochodziło do nieopodatkowanego przekazywania wspólnikom nieruchomości. Firmy unikały w ten sposób podatku dochodowego, który musiałyby zapłacić, gdyby najpierw sprzedały nieruchomość, a dopiero potem z uzyskanych pieniędzy wypłaciły wspólnikowi zysk lub wynagrodzenie za jego udziały.

Niekoniecznie w pieniądzu

Po przepisy te sięgnął też dyrektor Krajowej Informacji Skarbowej w sprawie rozpatrzonej przez poznański WSA. Uznał, że podatek był należny, bo transakcja między podatniczką a bankiem przypominała typową sprzedaż. Skoro więc miała miejsce przed upływem pięciu lat od nabycia (w tym wypadku od momentu podarowania podatniczce nieruchomości przez rodziców), to była objęta PIT (zgodnie z art. 10 ust. 1 pkt 8 w zw. z art. 30e ust. 1 ustawy o PIT).

Fiskus wyjaśnił, że płatność za nieruchomość nie musi być wcale w pieniądzu. Może nią być także zwolnienie z kredytu czy pożyczki – stwierdził. Podkreślił, że odpłatne zbycie to każde przeniesienie prawa własności w zamian za korzyść majątkową. W tej sytuacji korzyścią jest brak obowiązku spłaty kredytu – uznał dyrektor KIS.

Dodał, że tak było zarówno przed nowelizacją, jak i po dodaniu od 2015 r. nowych przepisów.

Nie ma przysporzenia

Podatniczka nie zgadzała się z taką wykładnią. Uważała, że nie ma mowy o żadnym dochodzie, skoro nie sprzedała nieruchomości i na tym nie zarobiła, tylko musiała ją oddać bankowi, bo nie miała pieniędzy na spłatę kredytu.

Warszawski WSA stanął po jej stronie. Orzekł, że oddając nieruchomość bankowi, podatniczka nie uzyskała żadnego przychodu. Spłata kredytu nieruchomością, podobnie jak spłata w pieniądzu, nie powoduje bowiem żadnego przysporzenia. Opodatkowana może być jedynie ta wartość, która wchodząc do majątku podatnika, powiększa jego aktywa. Tymczasem świadczenie podatniczki miało charakter jednostronny. Wierzyciel (bank) nie dał jej niczego w zamian – podkreślił WSA.

Zwrócił uwagę na to, że gdyby kobieta nie dogadała się z bankiem, to ten skierowałby nieruchomość do egzekucji i sprzedał ją na licytacji. – Możliwe, że dostałby za nią cenę niższą niż rynkowa i egzekwował resztę długu z majątku podatniczki – stwierdził sąd.

Wyjaśnił, że przychód u niewypłacalnych kredytobiorców nie powstawał ani przed nowelizacją ustawy o PIT, ani po niej. Przepisy, które dodano od 2015 r., dotyczą wyłącznie podatników prowadzących działalność gospodarczą i nie mają zastosowania do źródła przychodów z odpłatnego zbycia – stwierdził WSA.

Wyrok jest na razie nieprawomocny. O tym, czy podatniczka będzie musiała zapłacić PIT, rozstrzygnie ostatecznie dopiero Naczelny Sąd Administracyjny.

Podatek od podatku

Jeszcze do niedawna fiskus podobnie traktował sytuację, gdy ktoś (osoba fizyczna lub firma), nie mając pieniędzy na zapłatę zaległości podatkowej, oddaje w zamian swoją nieruchomość Skarbowi Państwa lub gminie. Organy podatkowe żądały PIT i CIT, twierdząc, że w tym wypadku również dochodzi do zwolnienia z długu. Słowem, chciały podatku od zapłaty podatku.

Na szczęście dla podatników NSA przesądził już, że ani przed nowelizacją, ani tym bardziej po niej nie było podstaw do żądania podatku od spłaty zaległości podatkowej w formie niepieniężnej. W wyroku z 29 listopada 2016 r. (sygn. akt II FSK 3066/14) NSA wyjaśnił, że spłata zaległości w tej formie nie przypomina żadnego z wymienionych w ustawach przysporzeń. – Nie można w tym przypadku mówić ani o otrzymanych pieniądzach czy wartościach pieniężnych, ani o ewentualnych różnicach kursowych czy o wartości umorzonych lub przedawnionych zobowiązań – wyliczył NSA.

Dodał, że za wykładnią korzystną dla podatników przemawia także nowelizacja. – W nowo dodanych przepisach ustawodawca wskazał bowiem bezpośrednio tytuły przeniesienia, które powodują powstanie przychodu. Rzeczowa spłata zaległości podatkowych nie mieści się w ramach żadnego z nich – stwierdził sąd kasacyjny. 

OPINIA

Budżet nie może zarabiać na krzywdzie

Podatek dochodowy jest ciężarem publicznoprawnym od przyrostu majątkowego, a zatem przychodem jest tylko ta wartość, która wchodząc do majątku podatnika, może powiększyć jego aktywa. Powiększenie to może mieć cechy zwiększenia zasobów majątkowych lub zmniejszenia zobowiązań. W sytuacji gdy dana czynność nie powoduje faktycznego przyrostu majątku po stronie podatnika, nie możemy mówić o przychodzie. Nawet jeśli w sensie ekonomicznym osiągnęliśmy korzyść, gdy na skutek przeniesienia własności nieruchomości nastąpiło zwolnienie nas z długu, to na gruncie podatkowym nie powinno się mówić o przychodzie. Zasada, że opodatkowaniu podlegają wszystkie przysporzenia, nie może krzywdzić podatników.

Pamiętajmy również, że znowelizowany art. 14 ust. 2e ustawy o PIT, który przewiduje opodatkowanie datio in solutum, jest zawarty w przepisie regulującym opodatkowanie źródła przychodu z pozarolniczej działalności gospodarczej. Wydaje się zatem, że w przypadku pozostałych źródeł przychodów zasada ta nie obowiązuje.