Tak eksperci oceniają skutki najnowszego projektu Ministerstwa Finansów. Chodzi o plany nowelizacji ustawy o podatku akcyzowym, która ma zmniejszyć biurokrację i wyeliminować kryjące się w przepisach wątpliwości.

W najnowszej wersji projektu (z 5 grudnia br.) pojawił się dodatkowo ukłon w stronę samorządów. MF chce bowiem wprowadzenia zerowej stawki akcyzy dla sprężonego gazu ziemnego (CNG) bądź gazu skroplonego (LNG) używanego do napędu silników spalinowych. Obecnie ten ostatni jest opodatkowany stawką 670 zł od 1000 kg, a CNG stawką 10,50 zł od jednego gigadżula. Z szacunków resortu finansów wynika przy tym, że w cenie 3,30 zł za metr sześcienny CNG koszt akcyzy to 33 grosze.

Kto zatem skorzysta na nowej preferencji, jeśli wejdzie w życie? Jak wynika z uzasadnienia do projektu, nie będą to zwykli kierowcy, bo ich auta są najczęściej napędzane gazem LPG. Beneficjentem będą samorządy, które obniżą koszty funkcjonowania komunikacji miejskiej. Na drogach miast pojawi się dzięki temu więcej ekologicznych autobusów.

Mniejszy smog

Dziś jeżdżą one m.in. w Słupsku, Mielcu, Tarnowie, Warszawie, Gdyni, Tychach, Zamościu i Rzeszowie. To ostatnie miasto jest zdecydowanym liderem, bo na 179 wszystkich miejskich autobusów aż 69 napędza gaz ziemny. – W przyszłym roku otrzymamy 10 autobusów elektrycznych i ogłosimy przetarg na 40 kolejnych autobusów na gaz – dodaje Maciej Chłodnicki, rzecznik prasowy prezydenta Rzeszowa. Co zrozumiałe, chwali też pomysł MF.

– Jeśli Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo obniżyłoby cenę gazu ziemnego o kwotę akcyzy, to nasze koszty moglibyśmy obniżyć o 1 mln zł rocznie – szacuje.

Podkreśla, że miasto od dłuższego czasu stawia na ekologię, a komunikacja zbiorowa napędzana prądem i gazem ziemnym jest częścią tej polityki.

W Warszawie przegubowe solbusy zasilane LNG jeżdżą od 2015 r. – Pojazdy spełniają najbardziej rygorystyczną normę emisji spalin Euro 6, a prostota konstrukcji ich silnika przekłada się na niskie koszty eksploatacji – o ok. 35 proc. mniejsze od tradycyjnych wozów – mówi Konrad Klimczak z biura prasowego m.st. Warszawy.

W 2018 r. stolica planuje zakup 80 pojazdów, tym razem zasilanych CNG. W latach 2019–2020 na drogi stolicy trafi kolejne 30 autobusów – tłumaczy Konrad Klimczak. Plany MF chwali także Zamość, gdzie ponad połowa miejskich autobusów napędza CNG. Jak jednak przyznaje Marek Gajewski, rzecznik prezydenta Zamościa, na razie liczba takich ekologicznych pojazdów nie wzrośnie z uwagi na koszty ich eksploatacji.

Marzena Michałeczko, ekspert w dziale doradztwa prawnopodatkowego w PwC, jest przekonana, że za przykładem Rzeszowa i Warszawy mogą pójść inne miasta, które skusi obniżka cen gazu o wartość podatku.

– Muszą mieć jednak pewność, że taka obniżka to element długofalowej polityki rządu, a nie krótkotrwały prezent, z którego szybko wycofa się PGNiG – dodaje dr Michał Wolański, ekspert Związku Miast Polskich. Zapytani o to przez DGP przedstawiciele gazowego giganta podkreślili, że na obecnym etapie jest zbyt wcześnie na jakąkolwiek deklarację.

Michał Wolański podkreśla, że inwestycja w nowe autobusy gazowe jest obliczona na perspektywę przynajmniej kilkunastu lat eksploatacji pojazdu.

– Dziś koszty używania autobusów gazowych są na granicy rentowności, co powstrzymuje miasta przed kolejnymi inwestycjami – zastrzega ekspert ZMP. Ma jednak nadzieję, że to szybko ulegnie zmianie.

– Niewątpliwie jeśli najnowsza preferencja wejdzie w życie, będzie to ukłon w stronę rozwoju rynku paliw bardziej ekologicznych – dodaje Marzena Michałeczko.

W uzasadnieniu do projektu możemy bowiem wyczytać, że gaz ziemny jest jednym z najbardziej ekologicznych i ekonomicznych paliw silnikowych. Szersze używanie CNG w komunikacji miejskiej pozwoli przy tym na ograniczenie emisji zanieczyszczeń spalin, wyeliminowanie substancji rakotwórczych, w 99 proc. redukcję zadymienia i smogu oraz w 40 proc. obniżkę poziomu hałasu – oszacowali projektodawcy. Gaz ziemny (czyli w praktyce ponad 90 proc. metanu) zawiera też mniej związków węgla niż jakiekolwiek inne paliwa kopalne, stąd mniejsza jest emisja dwutlenku węgla do atmosfery – podkreślono. To nie koniec pochwał dla gazu ziemnego. Nie musielibyśmy bowiem go importować, skoro większość zapotrzebowania na CNG i LNG jest pokrywana ze źródeł krajowych.

Długa walka

Problem z akcyzą od gazu ziemnego pojawił się w listopadzie 2013 r. Wtedy to wygasł okres przejściowy, który wynegocjowaliśmy przy akcesji do Unii Europejskiej, i podatek musiał zostać wprowadzony. Resort finansów zdecydował, że będzie on pobierany w relatywnie niskiej stawce, ale z drugiej strony i tak naraził się tym samorządom, przedsiębiorcom, posłom i konkurencyjnemu resortowi gospodarki. Wszyscy oni chcieli, aby preferencja nadal obowiązywała. Powoływali się m.in. na to, że kraje członkowskie mogą wprowadzić dobrowolne zwolnienie z akcyzy dla gazu ziemnego zgodnie z art. 15 ust. 1 lit. i dyrektywy Rady 2003/96/WE.

Resort finansów odrzucał jednak te sugestie m.in. w odpowiedziach na interpelacje nr 22257 i 21537 (składane w poprzedniej kadencji Sejmu). Twierdził m.in., że ulgi podatkowe wcale nie są niezbędne do rozwoju rynku CNG i LNG, czego najlepszym dowodem jest błyskawiczny rozwój opodatkowanego akcyzą gazu LPG. Teraz jednak resort finansów zmienia zdanie. Szacuje też, że zwolnienie dla CNG będzie kosztować budżet państwa ok. 6,6 mln zł rocznie, a dla LNG dodatkowe 2,7 mln zł.

Etap legislacyjny

Projekt nowelizacji ustawy o podatku akcyzowym w konsultacjach publicznych