Chodzi o karę nakładaną na osoby, które odmawiają współpracy z organami podatkowymi i utrudniają im pracę. Zgodnie z ordynacją może nią zostać obciążony podatnik, jego pełnomocnik, świadek, a także biegły. Jeżeli podatnikiem jest spółka, to ukarana może zostać osoba uprawniona do jej reprezentowania. Z karą muszą się też liczyć osoby trzecie, np. biura rachunkowe.

Sankcja może być nałożona za niestawienie się na wezwanie organu bez uzasadnionej przyczyny. Może też zostać wymierzona z powodu bezzasadnej odmowy złożenia wyjaśnień czy zeznań, wydania opinii albo okazania przedmiotu oględzin czy dokumentów, tj. księgi podatkowej i dowodów księgowych. Z karą musi się liczyć również ten, kto bez zezwolenia organu opuści miejsce przeprowadzania czynności przed jej zakończeniem.

Sankcja jest nakładana w drodze postanowienia, na które służy zażalenie. Na opłacenie kary jest zasadniczo 7 dni od dnia doręczenia postanowienia. Organ podatkowy może jednak uchylić nałożoną przez siebie karę, uznając niestawiennictwo lub niewykonanie obowiązków za usprawiedliwione. Może to zrobić na wniosek ukaranego złożony w ciągu 7 dni od doręczenia postanowienia o nałożeniu kary.

Przyczyną pozostawienia sankcji na niezmienionym poziomie jest niski poziom inflacji. Z ordynacji podatkowej wynika, że karę podwyższa się corocznie w stopniu odpowiadającym wskaźnikowi wzrostu cen towarów i usług w pierwszych dwóch kwartałach roku. Jeżeli jednak wskaźnik ten ma wartość ujemną, to kwota się nie zmienia. Tak jest od 2013 r.