„W ocenie Ministerstwa Finansów, poza zakresem przepisu pozostają wszelkie przypadki nieodpłatnego udostępniania pracownikom składników majątku lub świadczeń wykorzystywanych w prowadzonej przez przedsiębiorcę działalności lub służących pracownikom, a przez to stanowiących kategorię tzw. kosztów pracowniczych” – poinformował resort.

Wynikałoby z tego, że taki podatek trzeba będzie zapłacić, jeśli nieodpłatne przekazanie rzeczy, prawa majątkowego albo wyświadczenie usługi nie będzie mieć związku z wykonywaną pracą ani też – jak wynika wprost z projektowanego przepisu – nie będzie miało uzasadnienia ekonomicznego.

O wyjaśnienie poprosiliśmy w związku z opublikowanym projektem nowelizacji ustaw o CIT, PIT i o ryczałcie od przychodów ewidencjonowanych. Zakłada on wykreślenie z art. 14 ustawy o CIT słowa „odpłatne”, wskutek czego przychód będzie miał nie tylko ten, kto za darmo otrzymuje rzecz, prawo majątkowe lub usługę, ale także ten, kto nieodpłatnie ją przekaże lub wyświadczy.

O zmianie informowaliśmy już w artykule „Koniec z prezentami w biznesie i w rodzinie” (DGP nr 147/2017). Wskazywaliśmy, czym uzasadnia ją Ministerstwo Finansów. „W obrocie gospodarczym przypadki nieodpłatnego przekazania rzeczy (praw) z ekonomicznego punktu widzenia zasadniczo nie powinny mieć miejsca” – napisał resort w uzasadnieniu projektu.

Za darmo jak za złotówkę

Projekt zakłada, że w razie nieodpłatnego przekazania lub wyświadczenia usługi organ podatkowy najpierw sprawdzi, czy cena określona w umowie (w tym wypadku będzie to 0 zł) odbiega „bez uzasadnionych przyczyn ekonomicznych” od wartości rynkowej. Jeżeli dojdzie do takiego wniosku, to określi przychód „darczyńcy” właśnie według wartości rynkowej.

Jak zmianę tłumaczy resort finansów

Jak zmianę tłumaczy resort finansów

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Dziś fiskus ma takie prawo tylko w przypadku sprzedaży za symboliczną kwotę, np. za złotówkę. Jeśli podatnik nie udowodni, że taka powinna być cena umowna (bo np. sprzedaje rzecz w bardzo złym stanie), to fiskus może oszacować przychód według jej wartości rynkowej.

Teraz MF chce, aby takie same zasady objęły podatników, którzy przekazują rzecz, prawo majątkowe bądź świadczą usługę za darmo.

Nieprecyzyjna nowelizacja

Jarosław Ziółkowski, doradca podatkowy w Independent Tax Advisors, zwraca uwagę na to, że projektowany przepis jest na tyle ogólny, iż w praktyce szacowanie przychodu według wartości rynkowej mogłoby być stosowane nawet do przekazywania pracownikom karnetów na siłownię, udostępniania służbowych aut do celów prywatnych, a nawet organizowania bezpłatnego transportu do pracy.

Mogłoby dotyczyć także firm, które nagradzają klientów w konkursach reklamowych lub wręczają im produkty testowe.

– Jeśli spojrzeć na literalne brzmienie projektu, to w każdym takim przypadku fiskus mógłby uznać, że chodzi o optymalizację, i doszacować przychód – uważa Jarosław Ziółkowski. – Wyjaśnienia przekazane przez Ministerstwo Finansów są więc bardzo cenne, ale lepiej by było, żeby wprost wynikało to z projektowanego przepisu – dodaje.

Czy na pewno o to chodziło

Zdaniem Przemysława Antasa, radcy prawnego w kancelarii Antas Legal, literalne brzmienie projektowanego przepisu przeczy intencjom projektodawców.

– Z jednej strony zakłada się wykreślenie z art. 14 ustawy o CIT słowa „odpłatne”, ale z drugiej pozostawiono stwierdzenie, że wartość świadczenia ustala się według ceny wskazanej w umowie – zauważa ekspert.

Podkreśla, że żadne nieodpłatne świadczenie nie ma określonej ceny, tym bardziej wyrażonej w umowie.

– Można użyć skrótu myślowego, że „cena” wynosi w takim przypadku 0 zł, ale to tylko wskazuje na problemy interpretacyjne, które powstają już dziś, gdy nowelizacja nie jest jeszcze uchwalona – mówi Przemysław Antas.

Jego zdaniem powinno z niej jasno wynikać, że tylko gdy mamy do czynienia z nieuzasadnioną nieodpłatnością, organ może określić przychód według wartości rynkowej świadczenia.

Ekonomiczne uzasadnienie

Zdaniem Przemysława Antasa skutkiem nowelizacji mogą być też spory z fiskusem, czy cena towaru lub usługi (wynosząca 0 zł) była uzasadniona ekonomicznie.

– Urzędnik, zanim wyrazi swoją opinię, powinien odwołać się do stanowiska biegłego – zauważa ekspert. W jego przekonaniu przełożą się to na dodatkowe koszty zarówno dla przedsiębiorców, jak i samego fiskusa.

Ministerstwo Finansów zastrzegło w odpowiedzi na pytanie DGP, że zaproponowane zmiany nie stanowią jeszcze ostatecznej wersji projektu. Resort analizuje obecnie uwagi zgłoszone w trakcie uzgodnień międzyresortowych i konsultacji publicznych. Mogą mieć one wpływ na ostateczny kształt projektowanych regulacji – dodało MF.

Podatek dochodowy, ale od kosztów

Obawy ekspertów dotyczące wykreślenia z art. 14 ustawy o CIT słowa „odpłatne” podzielają organizacje branżowe i pracodawców. Jak zauważyła Konfederacja Lewiatan, wskutek nowelizacji CIT stanie się „podatkiem od zmniejszenia aktywów podmiotu przekazującego świadczenie, czyli od poniesionego kosztu”.

Polska Organizacja Przemysłu Handlowego i Naftowego uważa, że opodatkowane mogłoby być co najwyżej nieodpłatne świadczenie usług na rzecz innego podmiotu, a nie przekazanie rzeczy i praw majątkowych.

Związek Banków Polskich zwrócił uwagę na to, że opodatkowane mają być przekazania ściśle powiązane z działalnością gospodarczą. Nie są one związane z optymalizacją, a ze zwykłą praktyką biznesową – podkreśla organizacja.

ZBP zwróciło uwagę na to, że już dziś obowiązują wystarczające restrykcje dla podatników (np. związane z wydatkami na tzw. reprezentację). Zamiast więc nowelizować art. 14 ustawy o CIT i narażać uczciwych podatników na kłopoty, wystarczyłby przepis, który określiłby wprost sankcje za nieodpłatne przekazanie związane z optymalizacjami podatkowymi – podsumował ZBP.

Równie krytyczna wobec pomysłu MF jest Izba Wydawców Prasy. Zaapelowała, aby resort pozwolił chociaż przedsiębiorcom na wzajemną korektę przychodu, aby uniknąć podwójnego opodatkowania nieodpłatnych przekazań i świadczeń.