Sąd zastrzegł, że zasadniczo bliski termin przedawnienia zobowiązania podatkowego nie przesądza jeszcze, iż nie zostanie ono wykonane. Bywają jednak sytuacje, kiedy takie prawdopodobieństwo jest duże.

Spór dotyczył prawie 180 tys. zł podatku od nieruchomości za 2008 r., z którego spłatą zwlekał jeden z polskich przewoźników kolejowych. W końcu, gdy mijało już prawie pięć lat, o zaległość upomniał się naczelnik urzędu skarbowego. Skorzystał przy tym z możliwości, którą przewiduje art. 239b par. 1 pkt 4 i par. 2 ordynacji podatkowej. Przepis ten pozwala nadać nieostatecznej jeszcze decyzji rygor natychmiastowej wykonalności. Oznacza to, że zobowiązanie staje się automatycznie wymagalne.

Muszą być jednak spełnione dwie przesłanki. Po pierwsze, do przedawnienia zobowiązania musi pozostać mniej niż trzy miesiące. Po drugie, organ musi uprawdopodobnić, że zobowiązanie nie zostanie spłacone w terminie.

W tej sprawie naczelnik urzędu bazował m.in. na informacjach ze strony internetowej przewoźnika. Wynikało z nich, że spółka zamierza sprzedać dużą część swoich nieruchomości. Fiskus uznał, że może to świadczyć o jej złej sytuacji finansowej i niskiej płynności finansowej. To zaś uprawdopodobniało, że zaległość podatkowa nie zostanie spłacona.

Na potwierdzenie, że spółka znajduje się w tarapatach, naczelnik sięgnął również do wyników kontroli gospodarki finansowej spółek wchodzących w skład grupy kapitałowej przewoźnika. Kontrolę przeprowadziła w styczniu 2010 r. Najwyższa Izba Kontroli. Z protokołów wynikało, że możliwość uregulowania zobowiązań przez spółkę jest zagrożona.

Naczelnik ocenił więc, że małe są szanse na to, aby przewoźnik spłacił zaległość w ciągu najbliższych 2 tygodni. Tyle czasu pozostało bowiem do upływu terminu przedawnienia zobowiązania. Tak samo szanse na spłatę zaległości oceniło samorządowe kolegium odwoławcze.

Spółka argumentowała, że ma wystarczająco duży majątek, aby pokryć zaległość. Tłumaczyła, że jest m.in. użytkownikiem wieczystym gruntów o łącznej powierzchni prawie 27 ha, których wartość jest wyceniana na ponad 2 mln zł. Ponadto – podkreślała – o jej złej kondycji finansowej nie może świadczyć protokół z kontroli NIK, bo odnosił się on do okresu sprzed pięciu lat.

Zarówno WSA we Wrocławiu, jak i NSA orzekły jednak niekorzystnie dla spółki. Przypomniały, że ordynacja nie wymaga od organów udowodnienia, że należność nie zostanie spłacona. Do zastosowania rygoru natychmiastowej wykonalności wystarczy samo uprawdopodobnienie, że do takiej sytuacji dojdzie.

NSA podkreślił, że w tej sprawie nie przesądziły o tym informacje o rzekomych problemach finansowych spółki, ale 14 dni do upływu terminu przedawnienia. To czas na tyle krótki, aby niezależnie od sytuacji majątkowej podatnika, a biorąc chociażby pod uwagę terminy doręczeń, oceniać jako realne zagrożenie wykonania decyzji – wyjaśnił NSA. 

ORZECZNICTWO

Wyrok NSA z 28 lutego 2017 r., sygn. akt II FSK 149/15.