- Eksperci: tak dłużej nie może być
- Nowy limit kosztów podatkowych
- Zmiana wspierała ekologię
- CEPiK swoje, homologacja swoje
- Skąd ta różnica?
To kluczowe dla ustalenia, jaką część odpisów amortyzacyjnych od samochodu osobowego albo rat leasingowych podatnik może zaliczyć do kosztów uzyskania przychodu – czy ustaloną od wartości auta nieprzekraczającej 100 tys. zł czy 150 tys. zł.
Według dyrektora Krajowej Informacji Skarbowej przedsiębiorcy muszą brać pod uwagę emisję spalin na podstawie danych z Centralnej Ewidencji Pojazdów i Kierowców, nawet jeżeli są one błędne. Nie mają znaczenia dane o poziomie emisji dwutlenku węgla (CO2) zawarte w dokumentach homologacyjnych konkretnego samochodu.
Takie stanowisko dyrektor KIS zaprezentował w interpretacji z 23 stycznia 2026 r. (sygn. 0114-KDIP3-2.4011. 1004.2025.2.MT). Powołał się w niej na obowiązujące od 2026 r., a uchwalone jeszcze w grudniu 2021 r., przepisy ustaw o PIT i CIT. Wynika z nich wprost, że emisję CO2 silnika spalinowego samochodu osobowego określa się na podstawie danych zawartych w centralnej ewidencji pojazdów (CEPiK).
Eksperci: tak dłużej nie może być
Eksperci zalecają więc, aby sprawdzić poprawność danych z CEPiK i ewentualnie je skorygować (patrz ramka). Apelują również o jak najszybszą zmianę podatkowych przepisów.
Nie jest tajemnicą, że w CEPiK są błędy dotyczące poziomu emisyjności aut, więc ewidencja ta nie powinna decydować o limicie odliczenia kosztów uzyskania przychodu. Obiektywne są dane o poziomie emisji CO2 zapisane w dokumentach homologacyjnych samochodu – mówi Jarosław Ziółkowski, doradca podatkowy w Independent Tax Advisers.
Potwierdza to Łukasz Pilszak, doradca podatkowy w Solveo Advisory. – Błędy w CEPiK nie są jednostkowe i dotyczą np. samochodów hybrydowych. Jeżeli jest w niej podany wyższy niż rzeczywisty poziom emisji CO2, to auto zostanie niesłusznie uznane za wysokoemisyjne. Przedsiębiorca na tym tylko straci. Czas jak najszybciej zmienić przepisy – mówi ekspert.
Nowy limit kosztów podatkowych
Chodzi o art. 23 ust. 1 pkt 4 i pkt 47a ustawy o PIT oraz art. 16 ust. 1 pkt 4 i pkt 49a ustawy o CIT. To z nich wynikają limity podatkowej amortyzacji samochodów osobowych oraz limity odliczenia raty kapitałowej przy leasingu operacyjnym takiego auta.
Od 2026 r. przepisy te zostały zmienione. Obecnie przedsiębiorca może zaliczyć do podatkowych kosztów tylko odpisy amortyzacyjne lub raty leasingowe od wartości samochodu nieprzekraczającej:
- 225 tys. zł, jeżeli auto jest elektryczne lub wodorowe;
- 150 tys. zł, jeśli silnik spalinowy auta emituje mniej niż 50 g CO2 na kilometr, co określa się na podstawie danych zawartych w CEPiK;
- 100 tys. zł w pozostałych przypadkach.
Nowe limity dotyczące podatkowej amortyzacji i rat leasingowych zostały uchwalone już kilka lat temu – 2 grudnia 2021 r. (Dz.U. poz. 2269). Dodano wtedy przepis przejściowy (art. 30), zgodnie z którym stare limity są stosowane dla aut niewprowadzonych do firmowej ewidencji środków trwałych przed 1 stycznia 2026 r. (w przypadku samochodów spalinowych było to zasadniczo 150 tys. zł niezależnie od poziomu emisji CO2).
Przepis przejściowy nie obejmuje samochodów wziętych w leasing operacyjny (większość umów leasingowych), bo przy tego rodzaju umowie korzystający z pojazdu (leasingobiorca) nie wprowadza auta do swojej ewidencji środków trwałych (pozostaje ono w ewidencji leasingodawcy).
W rezultacie nowe limity przekładają się na wysokość rat leasingowych zaliczanych do podatkowych kosztów.
Zmiana wspierała ekologię
Nowelizacja z 2 grudnia 2021 r. miała – jak uzasadniano – zachęcić przedsiębiorców do wymiany firmowej floty aut na pojazdy niskoemisyjne. Dlatego wysokość podatkowych odpisów amortyzacyjnych i odliczanych rat leasingowych powiązano z poziomem emisyjności CO2, a ten z kolei oparto na danych zawartych w CEPiK.
W uzasadnieniu nowelizacji napisano: „Dane odnośnie do emisji CO2 przez pojazd zawarte są w jego dokumentach homologacyjnych. Pozyskiwane one będą z centralnej ewidencji pojazdów, która jest częścią systemu informatycznego CEPiK”.
W praktyce – jak się okazuje – dane są rozbieżne: z dokumentów homologacyjnych wynika, że pojazd jest niskoemisyjny, a z CEPiK – że silnik emituje więcej CO2.
CEPiK swoje, homologacja swoje
O skutki tej rozbieżności spytał przedsiębiorca, który w 2025 r. zawarł umowę leasingu operacyjnego samochodu hybrydowego, czyli wykorzystującego zarówno napęd elektryczny, jak i spalinowy (hybryda typu plug-in). Z dokumentów homologacyjnych tego auta wynika, że limity emisji CO2 wynoszą:
- w cyklu mieszanym WLTP (wartość ważona z udziałem napędu elektrycznego) 11 g/100 km;
- emisja w cyklu mieszanym w trybie podtrzymującym (praca wyłącznie silnika spalinowego) 136 g/100 km;
- emisja w trybie elektrycznym 3 g/100 km.
Przedsiębiorca uważał, że rzeczywiste warunki eksploatacji tego pojazdu najlepiej odzwierciedla pierwsza wartość (WLTP). Co innego wynika z CEPiK. Gdyby kierować się danymi zawartymi w tej ewidencji, to użytkowane przez przedsiębiorcę auto emituje 136 g/km CO2.
Skąd ta różnica?
– System CEPiK automatycznie wprowadza dane dotyczące emisji silnika spalinowego bez uwzględniania charakterystyki pojazdu hybrydowego – zwrócił uwagę przedsiębiorca. Dodał, że często mylą się także urzędnicy wpisujący dane homologacyjne do centralnej ewidencji. Tracą na tym przedsiębiorcy, bo mogą odliczyć od przychodu mniejszą kwotę odpisów amortyzacyjnych lub – jak w jego przypadku – rat leasingowych.
Liczy się tylko ewidencja
Przedsiębiorca przekonywał więc, że dla celów podatkowych powinien uwzględniać dane producenta auta zawarte w dokumencie homologacyjnym. Tym bardziej że – jak dodał – w lutym 2023 r. przyjęte zostały unijne przepisy, które wpłynęły na sposób określania w dokumentach homologacyjnych poziomu emisji CO2, czego nie uwzględniały polskie przepisy podatkowe, gdy w grudniu 2021 r. była uchwalana ich nowelizacja.
Przedsiębiorca podkreślał, że trzymając się wyłącznie danych zawartych w CEPiK, fiskus może uznać pojazdy niskoemisyjne za wysokoemisyjne, a nie to przecież było celem ustawodawcy. Taka wykładnia zniechęca do zakupu ekologicznych aut hybrydowych – argumentował przedsiębiorca.
Dyrektor Krajowej Informacji Skarbowej poprzestał jednak na literalnej wykładni przepisów, a z nich wprost wynika, że emisja CO2 dla celów podatkowych jest ustalana na podstawie danych z CEPiK. Niezależnie więc od rozbieżności z danymi homologacyjnymi auta liczy się wpis z CEPiK – podsumował dyrektor KIS w interpretacji z 23 stycznia 2026 r. (sygn. 0114-KDIP3-2.4011.1004.2025.2.MT).
Dla przedsiębiorcy, który o nią wystąpił, oznacza to, że odliczy on od przychodu wydatki odnoszące się do wartości auta nieprzekraczającej 100 tys. zł, a nie 150 tys. zł. ©℗
Przepisy należy poprawić
Styczniowa interpretacja dyrektora KIS potwierdza to, czego od dawna się obawiano. Uchwalone w 2021 r. przepisy nie przystają do rzeczywistości. Błędy w CEPiK nie są tajemnicą i dlatego ewidencja ta nie powinna decydować o limicie podatkowego odliczenia odpisów amortyzacyjnych i rat leasingowych. Błąd, czy to automatyczny, czy spowodowany przez urzędnika, nie może skutkować tym, że ekologiczne, niskoemisyjne auto będzie traktowane jak pojazd wysokoemisyjny, a przedsiębiorca zastosuje błędny limit kosztów. Skutki mogą być dotkliwe: korekty rozliczeń i dopłata podatku wraz z odsetkami. Rozwiązaniem powinna być zmiana obecnych przepisów.
Do tego czasu przedsiębiorcy, którzy chcą odliczać od podatkowego przychodu odpisy amortyzacyjne lub raty leasingowe, powinni zbadać dane dotyczące auta w CEPiK i wystąpić o ich ewentualną korektę.
Dane w CEPiK można poprawić
Na problem rozbieżności danych o emisji CO2 zwrócili uwagę pod koniec 2025 r. specjaliści z Instytutu Badania Rynku Motoryzacyjnego Samar. Wskazali, jak temu zaradzić.
W tym celu należy złożyć wniosek do właściwego wydziału komunikacji i dołączyć do niego dokumenty potwierdzające faktyczne dane dotyczące emisji CO2 przez auto. Mogą to być np. świadectwo homologacyjne, dowód rejestracyjny lub załączone informacje od producenta. Po uwzględnieniu korekty specjaliści z Samaru zasugerowali pozyskanie pisemnego potwierdzenia zmian wpisu w CEPiK. Taki dowód przyda się w razie wątpliwości ze strony urzędu skarbowego.