Nawet jeśli ktoś zostanie ubezwłasnowolniony, nie uniknie sankcyjnego podatku za okres, kiedy miał pełną zdolność do czynności prawnych i naraził budżet na straty – wynika z wyroku NSA.
Sprawa dotyczyła kobiety płacącej podatek w formie ryczałtu ewidencjonowanego. Urzędnicy zakwestionowali jej roczne zeznanie PIT-28.
Reklama

Reklama
Kobieta, mimo zawiadomienia o czynnościach kontrolnych, nie brała w nich udziału. W ich trakcie kontrolerzy dowiedzieli się od męża podatniczki, że w sądzie toczy się właśnie postępowanie w sprawie jej ubezwłasnowolnienia. W związku z tym wstrzymali kontrolę do czasu, aż mąż stał się opiekunem prawnym kobiety.
Ostatecznie kontrola wykazała, że podatniczka nie zaewidencjonowała części wykonanych usług budowlano-remontowych. Urzędnicy dotarli do jej kontrahentów, którzy okazali oryginały faktur i potwierdzili wykonanie robót.
W związku z tym ustalili przychód podatniczki na podstawie faktur wprowadzonych przez nią do obiegu. A podatek określili według stawki 5-krotnie wyższej, na co pozwala art. 17 ust. 3 ustawy o ryczałcie ewidencjonowanym. Zamiast 5,5-proc. danina wyniosła 27,5 proc.
Podatniczka szukała różnych argumentów na obronę. Koronny był taki, że zobowiązanie zdążyło się już przedawnić, mimo że wszczęto już w jej sprawie postępowanie karnoskarbowe. Jej pełnomocnik podkreślał, że do przerwania biegu przedawnienia konieczne jest zawiadomienie podatnika. Tymczasem podatniczka była w takim stanie psychicznym, że nie przyjęła tej informacji do świadomości. Została bowiem ubezwłasnowolniona całkowicie, co powoduje, że wszelkie czynności dokonane zarówno przez nią, jak i wobec niej są nieważne – argumentował pełnomocnik.
Dyrektor IS w Katowicach się z tym nie zgodził. Wyjaśnił, że o zawieszeniu terminu biegu przedawnienia poinformowano nie podatniczkę, tylko jej opiekuna prawnego – męża. W związku z tym zobowiązanie się nie przedawniło.
Fiskus nie zgodził się też z zarzutami o błędach w szacowaniu podstawy opodatkowania, od której naliczono 5-krotnie wyższy podatek. Wyjaśnił, że żadnego szacowania nie było, bo dochód został ustalony w oparciu o wystawione przez kobietę faktury.
Podatniczka przegrała w sądach obu instancji. Zarówno WSA w Gliwicach, jak i NSA orzekły, że bieg terminu przedawnienia został przerwany skutecznie, a fiskus nie mógł popełnić błędów w szacowaniu, bo go nie stosował.
Sądy zwróciły uwagę na to, że ubezwłasnowolnienie kobiety w 2010 r. nie mogło przynieść skutku w postaci uniknięcia odpowiedzialności, bo podatek jest za lata wcześniejsze, a wtedy podatniczka miała jeszcze pełną zdolność do czynności prawnych.
ORZECZNICTWO
Wyrok NSA z 27 października 2016 r., sygn. akt II FSK 2878/14.