Uciekanie ze składkami do Czech czy Wielkiej Brytanii będzie ryzykowniejsze. Podobnie jak opłacanie ich w kraju, ale zarazem deklarowanie skarbówce braku jakichkolwiek dochodów. Urząd skarbowy będzie wiedział, skąd ma pieniądze podatnik, który nie wykazuje dochodów, ale opłaca składki. ZUS z kolei łatwo skontroluje, kto dla oszczędności rozlicza się za granicą.
Takie są założenia projektu nowelizacji dwóch ustaw: o administracji podatkowej i systemie ubezpieczeń społecznych, który już trafił do Sejmu. Jego autorzy (grupa posłów PiS) chcą, aby urzędnicy skarbowi i Zakładu Ubezpieczeń Społecznych zaczęli wymieniać się danymi. Wprawdzie formalnie jest to możliwe już dziś, jednak w praktyce okazuje się nieefektywne. Obie instytucje przesyłają sobie bowiem w ten sposób duże, zanonimizowane zbiory danych, z których nie mogą wyodrębnić informacji dotyczących poszczególnych osób i podmiotów.
Dlatego projekt zakłada, że zarówno urząd skarbowy, jak i ZUS będą mogły mieć pełen ogląd sytuacji majątkowej zwykłego Kowalskiego. W jedną stronę popłyną najważniejsze informacje dotyczące naszych osobistych rozliczeń podatkowych, w drugą – dane, że np. ktoś co miesiąc regularnie opłaca składki, mimo że przed fiskusem deklaruje brak dochodów.