Nie każde świadczenie, które pacjent otrzymuje w szpitalu, kwalifikuje się do skorzystania z ulgi rehabilitacyjnej – orzekł WSA.
Sprawa dotyczyła mężczyzny cierpiącego na żółtaczkę typu B. Zmagając się z chorobą, często jeździł do szpitala, gdzie konsultował się z lekarzem.
Reklama
Podatnik uważał, że z tego powodu będzie mógł pomniejszyć dochody podlegające opodatkowaniu o 2280 zł. To maksymalna kwota, którą chory może odliczyć na dojazdy na niezbędne zabiegi leczniczo-rehabilitacyjne (art. 26 ust. 7a pkt 13 i 14 ustawy o PIT). Przepis ten co prawda dotyczy osób niepełnosprawnych (oraz podatników mających na utrzymaniu osobę niepełnosprawną), ale z racji na swój stan zdrowia mężczyzna uważał, że ulga ma zastosowanie również w jego przypadku.

Reklama
Miał wiele dokumentów, które potwierdzały jego podróże do i ze szpitala. Odnotowywał przebyte kilometry i zbierał paragony potwierdzające wielokrotny zakup paliwa.
Naczelnik urzędu skarbowego odmówił mu jednak prawa do ulgi. Chory nie miał bowiem żadnego potwierdzenia, iż jego pobyty w szpitalu wiązały się z jakimikolwiek zabiegami.
Podobnego zdania był dyrektor izby skarbowej. Wyjaśnił, że sama wizyta kontrolna w szpitalu nie spełnia kryterium pozwalającego na zastosowanie ulgi. Nie jest bowiem koniecznym i niezbędnym zabiegiem leczniczo-rehabilitacyjnym, o którym mowa w art. 26 ust. 7a pkt 13 i 14.
Mężczyzna się nie poddawał i w skardze do WSA w Warszawie zarzucił organom, że błędnie i zawężająco interpretują przepisy. Nie można mówić, że pacjent chory na żółtaczkę odbywa w szpitalu jedynie wizyty kontrolne – przekonywał.
Sąd nie zgodził się jednak z tą argumentacją. Nie negował, że mężczyzna często bywał w szpitalu, co niewątpliwie obciążało go kosztami podróży. Uznał jednak, że podczas pobytów w placówce chory nie korzystał z zabiegów leczniczo-rehabilitacyjnych. WSA wyjaśnił, że nie każdy pobyt w szpitalu może być uznawany za zabieg, a utożsamienie jednego z drugim przeczyłoby nie tylko definicjom słownikowym, ale i doświadczeniu życiowemu.
Na potwierdzenie sąd przytoczył wyrok NSA z 28 listopada 2013 r. (sygn. akt II FSK 2853/11). Wynikało z niego, że nie każda wizyta u lekarza, nawet specjalisty, kwalifikuje się jako zabieg leczniczo-rehabilitacyjny.
Wyrok jest nieprawomocny.
ORZECZNICTWO
Wyrok WSA w Warszawie z 13 września 2016 r., sygn. akt III SA/Wa 1773/15.