Jakie wydatki może odliczyć podatnik, który umieszcza swoje artykuły na stronie www, a przy tym zarabia na reklamach? Nie ma co do tego pewności, bo interpretacje są sprzeczne.
Apetyt blogerów rozbudził ponad pół roku temu dyrektor Izby Skarbowej Warszawie w interpretacji z października 2015 r. (nr IPPB1/4511-1035/15-2/AM).
Reklama

Polecany produkt: Zamknięcie roku 2015

Reklama
Chodziło o autorkę strony lajfstajlowej, która chciała się dzielić z czytelnikami swoimi przemyśleniami o modzie, podróżach, w kontekście tematyki kulinarnej, gadżetów elektronicznych, motoryzacji i sportów. Na blogu miały być zamieszczane recenzje filmów, spektakli teatralnych, koncertów muzycznych, recenzje restauracji, gabinetów kosmetycznych, relacje z wyjazdów turystycznych, testy kosmetyków, życiowe porady autorki.
Blogerka liczyła na przychody z reklam zamieszczanych na swojej stronie oraz z pisania artykułów sponsorowanych.
Korzystne stanowiska
Dyrektor izby potwierdził, że blogerka może odliczyć od przychodu wydatki m.in. na zakup biletów do kina, teatru, na wystawę, opłacenie kosztów podróży, usług gastronomicznych, zakup domeny. Co więcej, skoro chce uruchomić angielskojęzyczną wersję bloga, to może też odliczyć koszt lekcji języka angielskiego i tłumacza.
Organ uznał, że wszystkie te wydatki mają związek z przychodem i z tego względu mogą być kosztem podatkowym, zgodnie z art. 22 ust. 1 ustawy o PIT.
Nie była to jedyna korzystna interpretacja warszawskiego organu. Również i później potwierdzał on możliwość odliczania wydatków związanych z prowadzeniem bloga, m.in. w tegorocznych interpretacjach nr IPPB1/4511-318/16-2/AM oraz IPPB1/4511-325/16-2/AM.
W ostatniej – z 13 czerwca 2016 r. (nr IPPB1/4511-382/16-4/AM) – dyrektor izby pozwolił autorowi blogu dotyczącego turystyki, motoryzacji i sportów, odliczyć koszty wyjazdów na nurkowanie, rafting, wspinaczkę, targi, imprezy tematyczne. Potwierdził również możliwość odliczenia wydatków związanych z uczestnictwem w nich osób tworzących i współtworzących treści publikowane na blogu (np. filmujących czy fotografujących) oraz osób posiadających niezbędne kompetencje i uprawnienia do wykonywania relacjonowanych sportów (spikerzy jachtów, instruktorzy nurkowi, instruktorzy grotołazi itp.).
Całkiem odmienne są rozstrzygnięcia organów katowickiego i bydgoskiego. W interpretacji z 30 maja 2016 r. (nr IBPB-1-1/4511-172/16/EN) chodziło o autorkę bloga o tematyce zarówno lajfstajlowej, jak i dla rodziców. Kobieta chciała więc zaliczyć do kosztów podatkowych m.in. wydatki na: zakup ubranek, akcesoriów i gadżetów dziecięcych, ubrań i akcesoriów dedykowanych mamom, książek dla dzieci i dla dorosłych czy kosmetyków. Planowała też odliczać od przychodów koszty wejściówek do muzeów, miejsc z atrakcjami dla dzieci, kawiarni, kina itp.
Osobiste, nie służbowe
Dyrektor katowickiej IS uznał, że wszystko to są wydatki na cele osobiste. Wyjaśnił, że zakup ubranek, kosmetyków czy książek dla dzieci jest związany z życiem osobistym lub funkcjonowaniem rodziny. Każdy, niezależnie od tego, jaki wykonuje zawód, musi ponosić wydatki na cele własne lub rodziny. Dlatego tego rodzaju zakupy stanowią zaspokojenie zwykłych, codziennych potrzeb danej osoby lub rodziny – stwierdził dyrektor katowickiej izby.
Taką samą argumentację przedstawił bydgoski organ we wcześniejszej interpretacji z 8 kwietnia 2016 r. (nr ITPP2/4512-85/16/AK).
Bez związku z reklamą
Równie negatywne, choć inaczej argumentował stanowisko, przedstawił dyrektor IS w Bydgoszczy. W interpretacji z 4 sierpnia br.(nr ITPB1/4511-408/16/MR) odmówił podatnikowi prawa do odliczenia wydatków związanych z prowadzeniem bloga lajfstajlowego i tworzeniem artykułów. W tym wypadku również chodziło o rejestrację domeny, opłat za serwer, oprogramowanie. Podatnik chciał zaliczyć do koszów również wydatki na: zakup aparatu i akcesoriów w związku z umieszczanymi na blogu zdjęciami, kurs językowy i tłumacza, zakup biletów do kina, teatru, na wystawy, opłacenie kosztów podróży, hotelu, usług gastronomicznych.
Nie pomogły tłumaczenia autora bloga, że zamieszczane przez niego teksty mają przyciągać czytelników, a przez to i reklamodawców, co docelowo będzie służyć osiąganiu przychodów. Dyrektor bydgoskiej izby stwierdził, że ponoszone przez blogera wydatki będą służyć napisaniu artykułów lub recenzji. Tymczasem zamierza on zarabiać na dzierżawieniu powierzchni na swojej stronie internetowej pod reklamy, a nie na samym prowadzeniu bloga. Nie ma więc w tym wypadku związku przyczynowo-skutkowego między przychodem a kosztem – uznał organ.