Sprawa dotyczyła prezesa spółki z o.o., którego fiskus zobowiązał do zapłaty zaległości podatkowych, po tym jak egzekucja z majątku firmy okazała się bezskuteczna.
Reklama
Prezes próbował uwolnić się od odpowiedzialności. Twierdził, że organy podatkowe naruszyły zasadę zaufania nie zgadzając się na przeprowadzenie dowodu z opinii biegłego. Jego zdaniem tylko w ten sposób można wykazać, kiedy upłynął termin na złożenie wniosku o upadłość firmy.

Reklama
Naczelnik Urzędu Skarbowego w Warszawie, a za nim dyrektor warszawskiej Izby Skarbowej uważali inaczej. Stwierdzili, że nie ma potrzeby powoływania specjalisty, skoro ze zgromadzonego materiału dowodowego jednoznacznie wynika, że sytuacja spółki już w pierwszym kwartale 2004 r. była bardzo zła.
Organy podatkowe powołały się na dowód w postaci bilansów i sprawozdań finansowych spółki za kolejne lata. Na ich podstawie stwierdziły, że już w 2004 r. zobowiązania spółki znacznie przewyższały wartość jej majątku.
– Była to pierwsza przesłanka do zgłoszenia upadłości – argumentował fiskus, prezentując wyliczone wskaźniki ogólnego zadłużenia.
Dowodem w sprawie były także postanowienia sądu rejonowego, z których wynikało, że już wówczas spółka zalegała z płatnościami na rzecz innych urzędów skarbowych i kontrahentów. – Trwałe nieregulowanie zobowiązań to druga przesłanka do zgłoszenia wniosku o upadłość – skwitował fiskus. Dodał, że odpowiedzialność za długi ponosi członek zarządu, skoro z dokumentów jednoznacznie wynika, że w czasie, gdy minął termin płatności podatku, zasiadał w zarządzie.
Podatnik upierał się, że sytuacja spółki wcale nie była taka zła i musiała pogorszyć się z chwilą, gdy zrezygnował z pełnienia funkcji w 2008 r. Chcąc to udowodnić, domagał się powołania biegłego z zakresu rachunkowości. Organy podatkowe jednak konsekwentnie odmawiały.
Gdy sprawa trafiła do sądu administracyjnego, podatnik skarżył też wysokość odsetek, którymi próbowano go obciążyć. Uważał, że można przypisać mu tylko te oprocentowanie, które narosło do dnia złożenia przez niego rezygnacji z funkcji członka zarządu.
WSA również nie widział potrzeby powołania biegłego. Uznał, że organy podatkowe zgromadziły wystarczający materiał dowodowy – wynika z niego jednoznacznie, że w momencie piastowania przez mężczyznę funkcji prezesa istniały podstawy do złożenia wniosku o upadłość.
Sąd nie zgodził się z podatnikiem także co do odsetek. Wyjaśnił, że te nalicza się od dnia następującego po dniu, w którym upłynął termin płatności podatku, do dnia wydania decyzji o odpowiedzialności osoby trzeciej.
Prezes przegrał też przed Naczelnym Sądem Administracyjnym.
Członek zarządu może się uwolnić od odpowiedzialności za podatkowe długi spółki, jeśli we właściwym czasie złożył wniosek o ogłoszenie jej upadłości albo udowodni, że brak takiego wniosku nie wynikał z jego winy. Może także wskazać mienie spółki umożliwiające zaspokojenie długu
ORZECZNICTWO
Wyrok NSA z 11 sierpnia 2015 r., sygn. akt II FSK 3868/14