statystyki

Nikt nam nie da tyle, ile politycy naobiecują

autor: Radosław Kowalski13.04.2015, 10:37; Aktualizacja: 13.04.2015, 11:25

Rok wyborczy to ciekawy okres w podatkach. Ze wszystkich stron sceny politycznej dowiadujemy się o nowych pomysłach fiskalnych. Oczywiście różne partie mają różny target wyborczy, dlatego jedni pod publikę zapewne będą obiecywali podwyższenie podatku dla najlepiej zarabiających (co dla mnie stanowi absurd sam w sobie), inni będą nam opowiadali o obniżkach, usprawnianiu systemu, przyjaznej administracji – niemal o przymierzu pomiędzy podatnikami a przedstawicielami fiskusa. Oczywiście tak to już jest i tego nie zmienimy: politycy obiecują, a naszą rolą jest ich później z tych obietnic rozliczać.

Jednak nie dajmy się zmylić pozorom. Żyjemy w państwie prawa, ale „nie jest dopuszczalne dochodzenie na drodze sądowej spełnienia obietnic wyborczych – tak stwierdził Sąd Najwyższy w uchwale z 20 września 1996 r. (sygn. akt III CZP 72/96). I pomimo upływu czasu twierdzenie nie utraciło na aktualności, bo w wyroku z 2011 r. sąd oddalił powództwo wyborcy, który poczuł się oszukany, wskazując w uzasadnieniu, że „przedwyborczych obietnic partii nie można traktować jako umowy albo przyrzeczenia wyborczego”.

Jak zatem traktować obietnice wyborcze, również te podatkowe?


Pozostało 69% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
7,90 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Pojedyncze wydanie cyfrowe

Dziennika Gazety Prawnej
4,92 zł
Płać:
KUPUJĘ
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Polecane