Do naszej redakcji zgłosiła się czytelniczka, która w 2022 r. przez pół roku będzie pracować, a przez pół roku pobierać zasiłek macierzyński. Jej miesięczne przychody z pracy mieszczą się w limicie ulgi dla klasy średniej. Jak Polski Ład wpłynie na jej sytuację? Czy zasadna będzie rezygnacja z ulgi dla klasy średniej? A może - z racji tego, że zaliczki na jej podatek odprowadzi i pracodawca, i Zakład Ubezpieczeń Społecznych - lepiej wycofać PIT-2?

Obecnie obowiązujące przepisy są dla matek w takiej sytuacji co najmniej kłopotliwe, mogą wiązać się bowiem z koniecznością dopłaty podatku na koniec roku. Co więcej, nie ma sposobu, by to ryzyko całkowicie wyeliminować. Wyjaśnijmy to po kolei.

Ulga dla klasy średniej

Reklama

Polski Ład spowodował brak możliwości odliczenia składki zdrowotnej od podatku, a z drugiej strony zwiększył kwotę wolną od podatku do 30 tys. zł. Na tych rozwiązaniach zyskują pracownicy zarabiający do ok. 5,7 tys. zł brutto miesięcznie. Ulga dla klasy średniej powoduje zaś, że także ci o wyższych zarobkach (od 5701 zł do 11 141 zł brutto miesięcznie) nie powinni stracić. Konstrukcja preferencji jest jednak skomplikowana i niekiedy może przynieść więcej niedogodności niż korzyści.

Po pierwsze, liczy się ją dwukrotnie. Pierwszy raz w ujęciu miesięcznym robi to pracodawca. Jeśli w danym miesiącu zarobki pracownika zmieściły się w przedziale od 5701 zł do 11 141 zł brutto, powinien ulgę zastosować przy obliczeniu zaliczki na podatek, co przełoży się na wysokość wynagrodzenia netto. Drugi raz, w ujęciu rocznym, ulgę obliczy pracownik w swoim zeznaniu PIT. Będzie mógł z niej skorzystać, jeśli osiągnie określone roczne przychody w przedziale od 68 412 zł do 133 692 zł. Może się więc zdarzyć, że ktoś – np. o nieregularnych zarobkach – korzystał z ulgi w ujęciu miesięcznym, ale nie będzie miał do niej prawa w ujęciu rocznym. W wielu sytuacjach może to oznaczać obowiązek dopłacenia podatku po złożeniu PIT.

Reklama

Pod drugie, ulga dla klasy średniej przysługuje tylko w stosunku do przychodów ze stosunku pracy (i stosunków pokrewnych) oraz dochodów z działalności gospodarczej opodatkowanych według skali. Premier Mateusz Morawiecki zapowiedział już zmiany w tym zakresie, które mają m.in. przyznać podobną preferencję zleceniobiorcom i emerytom. Nie ma jeszcze jednak szczegółowego projektu tych rozwiązań. Obecnie nie obowiązuje żaden przepis, który pozwoliłby rozciągnąć ulgę także na przychody z zasiłku macierzyńskiego.

Jak to przekłada się na problem naszej czytelniczki? Przez sześć miesięcy pracodawca będzie stosował wobec niej ulgę dla klasy średniej, o ile oczywiście będzie otrzymywała wynagrodzenie w wymaganym limicie. Przez pozostałe sześć miesięcy ZUS nie będzie jej stosował, bo zasiłek macierzyński nie jest nią objęty. O tym, czy kobieta ostatecznie ma prawo do preferencji, zdecyduje rozliczenie roczne PIT. Będzie mogła z niej skorzystać, jeśli jej przychody – ale tylko z pracy, nie bierze się pod uwagę zasiłku! – zmieszczą się w przedziale od 68 412 zł do 133 692 zł. Może się zdarzyć, że nawet na dobrze płatnym stanowisku półroczna praca nie przyniesie przychodów wyższych niż 68 412 zł.

- Opisywana sytuacja będzie oznaczała konieczność zwrócenia w zeznaniu rocznym kwot, które w związku z ulgą dla klasy średniej pomniejszyły podatek świeżo upieczonej mamy – mówi Radosław Żuk, doradca podatkowy i partner w Kancelarii Żuk Pośpiech.

- Kluczowa jest informacja jaka jest kwota miesięcznego przychodu pracownika z tytułu umowy o pracę – dodaje Marcin Mika, dyrektor operacyjny w ADP Polska. - Jeśli przyjmiemy, że jest to np. 8500 zł, to w tych miesiącach zostanie zastosowana ulga klasy średniej. Ponieważ po sześciu miesiącach nie będzie już przychodu ze stosunku pracy tylko zasiłek macierzyński, wówczas od tych przychodów nie należy się ulga dla klasy średniej. W rezultacie, jeśli z tytułu umowy o pracę wskazana osoba nie osiągnie minimum 68 412 zł rocznie, wówczas wypadnie z ulgi klasy średniej. To wprost będzie powodowało konieczność zwrotu uzyskanych korzyści.

Czy zrezygnować z ulgi dla klasy średniej?

Ustawodawca przewidział możliwość rezygnacji z ulgi dla klasy średniej w ujęciu miesięcznym.

- Jednocześnie taka rezygnacja nie oznacza, że podatnik traci prawo do stosowania ulgi w zeznaniu rocznym. Tym samym zamiast dopłacać może ewentualnie otrzymać zwrot podatku – mówi Radosław Żuk.

Wiosek o rezygnację z ulgi można złożyć pracodawcy w dowolnym momencie. Pracodawca przestanie ją stosować najpóźniej od następnego miesiąca.

Jest tylko jeden problem – rezygnacja z ulgi dla klasy średniej może… nic nie dać. Wszystko za sprawą rozporządzenia ministra finansów z 7 stycznia 2022 r., dotyczące zaliczek na podatek. Nie wchodząc w szczegóły (opisaliśmy je w artykule „Rezygnacja z ulgi dla klasy średniej może być nieskuteczna. Przez rozporządzenie z 7 stycznia”), odnotujmy tylko, że rozporządzenie ma wyrównać miesięczne wynagrodzenia tym, którzy z jakichś powodów po Polskim Ładzie zarabiają mniej niż do tej pory. Jeśli ktoś zrezygnuje z ulgi dla klasy średniej, to siłą rzeczy powinien zarabiać mniej. Rozporządzenie obejmie więc również jego. Pracodawca odprowadzi od jego wynagrodzenia niższą zaliczkę na podatek, pensja netto będzie więc wyższa. Nic nie zmieni się natomiast jeśli chodzi o samą wysokość podatku. Jeśli miesięczne zaliczki na jego poczet będą zaniżone, może się okazać, że na koniec roku pracownik i tak stanie przed obowiązkiem dopłacenia niedoboru.

Zasady wprowadzone rozporządzeniem wkrótce mogą zyskać rangę ustawową – trwają właśnie związane z tym prace legislacyjne.

Może więc zrezygnować z rozporządzenia?

Zarówno przepisy rozporządzenia z 7 stycznia, jak i projektowanej ustawy, przewidują możliwość rezygnacji przez pracownika ze stosowania nowych zasad obliczania zaliczek. Taki wniosek, w połączeniu z wnioskiem o rezygnację z ulgi dla klasy średniej, uchroniłby przed koniecznością dopłacenia podatku. Jednakże…

- Okazuje się, że nie jest to wcale takie proste. Takowa rezygnacja nie jest możliwa, jeśli złożono PIT-2, który uprawnia do kwoty wolnej w trakcie roku – zwraca uwagę Radosław Żuk z Kancelarii Żuk Pośpiech.

Czy wycofać PIT-2?

Wycofanie PIT-2, chociaż jest możliwe, w większości przypadków nie jest polecane. Spowodowałoby, że pracodawca nie będzie uwzględniał miesięcznej kwoty zmniejszające podatek w wysokości 425 zł, a zatem wynagrodzenie netto stanie się znacznie niższe.

Marcin Mika z ADP Polska radzi, by w sytuacji naszej czytelniczki tego oświadczenia nie wycofywać.

- W przypadku PIT 2 nie ma potrzeby dokonywać żadnych zmian, ponieważ 425 złotych od podatku należy się zarówno za okres kiedy pracownik otrzymuje wynagrodzenia za prace jak i za okres zasiłku macierzyńskiego – tłumaczy ekspert.

Co więc robić?

W opisanej sytuacji wydaje się, że składanie jakichkolwiek wniosków spowoduje jedynie zastąpienie jednego problemu drugim. Na koniec roku podatniczka i tak może stanąć przed obowiązkiem dopłacenia podatku. Może to być kilkadziesiąt złotych, może kilkaset. Może się też okazać, że przysługują jej ulgi (np. na dzieci, dla rodzin 4+), które pomniejszą jej zobowiązania podatkowe i w efekcie nie będzie musiała niczego dopłacać. Dostanie jednak niższy zwrot podatku.

- Pilna nowelizacja przepisów niezbędna!!! – konkluduje Radosław Żuk. - Inaczej mamy zugzwang podatkowy.

Polski Ład. Logo / Dziennik Gazeta Prawna