Kwestie podatkowe zdominowały wokandy sądów administracyjnych. Ze statystyk wynika, że stanowią 32 proc. wszystkich rozpatrywanych sporów, a w przypadku Naczelnego Sądu Administracyjnego – niemal 50 proc. (dane dotyczą 2012 r.). Z roku na rok te wskaźniki rosną.

Zalew skarg w sprawach podatkowych powoduje, że czas ich rozpatrywania się wydłuża. W WSA na rozstrzygnięcie czeka się od 2 do nawet 10 miesięcy, a na rozpatrzenie skargi kasacyjnej przez NSA nawet 2 lata. Zdaniem prezydenta, winne temu są m.in. obecne przepisy ustawy o postępowaniu przed sądami administracyjnymi (t.j. Dz.U. z 2012 r. poz. 270 z późn. zm.). Przedstawił więc propozycję jej nowelizacji. Projekt wpłynął już do Sejmu. Jednym z głównych celów jest przyspieszenie postępowań.

Decyzja pod dyktando

Zgodnie z nowelizacją, WSA w wyroku uchylającym decyzję albo postanowienie organów podatkowych lub stwierdzającym ich nieważność będzie mógł – jeżeli będzie to uzasadnione okolicznościami sprawy – wskazać, jak urząd ma załatwić sprawę oraz w jakim terminie. Następnie organ będzie musiał w ciągu 7 dni od jej rozstrzygnięcia powiadomić o swoich działaniach sąd. Jeśli tego nie zrobi, może zostać ukarany grzywną do wysokości dziesięciokrotności miesięcznego przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce narodowej.

Sprawy podatkowe w WSA

Sprawy podatkowe w WSA

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

W przypadku gdy urząd nie wyda decyzji lub postanowienia w określonym terminie, podatnik będzie mógł wnieść skargę i zażądać, aby sąd wydał orzeczenie stwierdzające „istnienie lub nieistnienie uprawnienia lub obowiązku”. Jednocześnie WSA będzie mógł z urzędu lub na wniosek strony wymierzyć organowi grzywnę i przyznać na rzecz skarżącego – jako zadośćuczynienie za niewykonanie wyroku – sumę pieniężną w wysokości połowy wymierzonej grzywny.

Marta Ignasiak, doradca podatkowy w kancelarii FKA Furtek Komosa Aleksandrowicz, uważa że projektowany art. 145a ustawy, przewidujący możliwość wskazania w wyroku, jak i kiedy sprawa ma być załatwiona, to jedna z najciekawszych propozycji. Sąd nabędzie bowiem możliwość merytorycznego rozstrzygnięcia sporu. Dziś bada jedynie, czy wydana przez organ podatkowy decyzja jest zgodna z przepisami. Jeśli nie jest, uchyla ją i przekazuje do ponownego rozpatrzenia przez urząd, umieszczając w orzeczeniu ocenę prawną i wskazania co do dalszego postępowania, którymi organ co do zasady jest związany. Sąd nie narzuca jednak urzędnikom konkretnego sposobu załatwienia sprawy czy treści rozstrzygnięcia. Piotr Augustyniak, doradca podatkowy i partner w K&L Gates, zwraca uwagę, że zdarza się więc teraz często, że mimo pozytywnego wyroku sądu organ podatkowy szuka pretekstu, by wydać kolejną niekorzystną dla podatnika decyzję. W konsekwencji podatnik znowu idzie do sądu. Procedura zatacza koło (niekiedy więcej niż raz), a spór może ciągnąć się latami.

Proponowane rozwiązanie powinno skrócić czas od momentu wydania wyroku przez sąd do momentu uzyskania przez podatnika korzystnej decyzji administracyjnej – stwierdza Piotr Augustyniak. Dodatkowo, zdaniem naszego rozmówcy, groźba zasądzenia wynagrodzenia dla podatnika przyczyni się do terminowego załatwiania spraw przez urzędników, z czym obecnie w praktyce bywa różnie.

Artur Nowak, radca prawny i partner w kancelarii Domański Zakrzewski Palinka, ma nadzieję, że sądy chętnie będą wskazywać, jak powinna brzmieć decyzja administracyjna. Będą to mogły jednak robić, jeżeli będzie to „uzasadnione okolicznościami” sprawy. Zdaniem Artura Nowaka to zastrzeżenie jest zbyt pojemne i nieostre. Wtóruje mu Marta Ignasiak, która uważa, że nie jest jasne, co ta formuła oznacza.

– Czy chodzi tu o każdy przypadek, gdy nie wystąpiły błędy proceduralne, tzn. takie nieprawidłowości, które wymagają powtórzenia czynności przez organ administracyjny (np. uzupełnienie postępowania dowodowego) i możliwe jest rozstrzygnięcie co do istoty sprawy, czy tylko o przypadki ewidentne, gdy istnieje ryzyko, że organ nie zastosuje się do zawartych w rozstrzygnięciu sądu oceny prawnej i wskazań co do dalszego postępowania – zastanawia się ekspert.

Inaczej niż inni eksperci Marta Ignasiak jest jednak przeciwna mieszaniu uprawnień władzy wykonawczej i sądowniczej, nawet kosztem efektywności i ekonomiki procesu.

– Rolą sądów administracyjnych jest orzekanie o zgodności z prawem decyzji administracyjnych, a nie ich przygotowywanie za urzędników – mówi. Wskazuje też, że umieszczane dziś w orzeczeniu ocena prawna i wskazania co do dalszego postępowania w większości przypadków wystarczają do wydania decyzji zgodnej z wolą sądu. Jeśli mimo to organy postępują inaczej, to sąd powinien mieć w takich wypadkach możliwość nakładania na nie grzywny.

Szybszy zwrot pieniędzy

Specjaliści zwracają jednak uwagę, że przyspieszenie postępowań sądowoadministracyjnych pozwoli na szybsze odzyskiwanie nadpłaconego podatku. Chodzi o sytuację, gdy podatnik uregulował daninę po wydaniu decyzji przez dyrektora izby skarbowej, a później uzyskał korzystny wyrok WSA.

Piotr Augustyniak tłumaczy, że obecnie decyzje ostateczne (a więc wydane przez dyrektora izby skarbowej) co do zasady podlegają wykonaniu, niezależnie od złożenia skargi do sądu. Jeśli wynika z nich podatek do zapłaty, to należy go uiścić.

– Często kwoty wynikające z tych rozstrzygnień są bardzo wysokie i znane są przypadki, w których podatnicy po latach wygrywali ostatecznie sprawy w sądach, ale wcześniej musieli zamykać firmy właśnie ze względu na konieczność zapłaty daniny – tłumaczy. Skrócenie całej drogi sądowoadministracyjnej tak, aby sprawy nie były rozpatrywane latami, jest więc pozytywnym zjawiskiem.

Podatnik określi zakres

Zgodnie z obowiązującymi przepisami, podatnicy powinni wskazać, dlaczego ich zdaniem zaskarżona decyzja jest błędna, ale nie muszą określać, w jakim zakresie. Sąd bada więc również inne okoliczności, o których wnioskodawca nie wspomina. Dotyczy to m.in. skarg na interpretacje indywidualne. Projekt prezydencki przewiduje zmianę, zgodnie z którą w sprawach dotyczących interpretacji WSA będą związane zarzutami skargi. Podatnik będzie więc musiał wskazać, które elementy decyzji uważa za błędne.

Artur Nowak przyznaje, że oznacza to, że zdecydowanie trudniej będzie podatnikowi poprowadzić sprawę przed sądem bez fachowej pomocy.

– Może on po prostu sformułować kompletnie nietrafne zarzuty we wniosku do WSA – uważa ekspert. W konsekwencji, z uwagi na związanie sądu granicami skargi, w obrocie prawnym będą pozostawały interpretacje wadliwe i niekorzystne dla wnioskodawców. Jest to więc zmiana niekorzystna dla wszystkich podatników.

Piotr Augustyniak jest jednak innego zdania. Wskazuje, że jeśli interpretacja podatkowa nie odpowiada zapatrywaniom wnioskodawcy, to tylko on powinien decydować i wskazywać, w jakim zakresie oczekuje jej weryfikacji przez sąd administracyjny.

Nowe uprawnienia

Po zmianach w ustawie NSA i WSA dostaną też nowe uprawnienia. Jeśli podatnik złoży skargę kasacyjną do NSA, to WSA po tym fakcie będzie mógł dokonać samokontroli swojego wyroku. Jeśli uzna, że wydał złe orzeczenie, będzie mógł uwzględnić skargę i ponownie rozpatrzyć sprawę. W ocenie Piotra Augustyniaka to rozwiązanie również powinno nieco skrócić czas całego postępowania. I odciążyć NSA.

– Spodziewam się jednak, że ta instytucja nie będzie zbyt często wykorzystywana przez sądy – podobnie jak ma to miejsce na etapie postępowania administracyjnego, w którym organy pierwszej instancji mogą na podobnej zasadzie – przed przekazaniem sprawy dyrektorowi izby skarbowej – zmienić wydaną przez siebie decyzję – mówi Piotr Augustyniak.

Sąd będzie mógł wskazać, jak urząd ma załatwić sprawę oraz w jakim terminie

Etap legislacyjny

Projekt czeka na I czytanie w Sejmie