Nie każdy urząd kontroli skarbowej (UKS) ma do czynienia z większą niż przed rokiem liczbą lewych faktur. Ale w każdym przypadku znacząco wyższe są kwoty, które próbują wyłudzić nieuczciwi podatnicy. Dziś nie ma już branży, w której ten problem by nie występował. Znaczenia nie ma też wielkość firmy.

Proceder powszechny i masowy

– Fikcyjne dokumenty ujawniamy w podmiotach reprezentujących wszystkie rodzaje działalności i bez znaczenia jest ich wielkość oraz skala działalności. Lista przyłapanych na próbie oszustwa podatkowego przy wykorzystaniu kupionej faktury obejmuje zarówno małe, rodzinne przedsiębiorstwa, jak i duże spółki zatrudniające dziesiątki pracowników – przyznaje inspektor Andrzej Bartyska, rzecznik prasowy UKS w Gdańsku. Nadal jednak, jak twierdzi, prym wiedzie budownictwo. Firmy o tym profilu nie tylko starają się minimalizować w ten sposób obciążenia podatkowe, ale legalizują też wydatki na wynagrodzenia pracowników i podwykonawców zatrudnionych na czarno oraz zakup materiałów niewiadomego pochodzenia, być może nawet kradzionych na innych budowach.

– Jednak beneficjentami fikcyjnych faktur są praktycznie reprezentanci wszystkich branż – twierdzi Jolanta Strojna, rzecznik UKS w Kielcach. Wtóruje jej Mariola Grabowska, rzecznik UKS w Łodzi, która uważa, że proceder występuje praktycznie we wszystkich kontrolowanych sferach działalności gospodarczej. Według niej puste faktury wprowadzają do obrotu, w różnym stopniu, zarówno niewielkie, jak i duże przedsiębiorstwa, a nawet osoby nieprowadzące działalności gospodarczej. Często zdarza się wręcz, że działalność gospodarcza polega wyłącznie na sprzedaży takich dokumentów.

Podobnego zdania jest Mirosława Torenc z UKS w Olsztynie. Jak twierdzi, część kontrolowanych z góry zakłada, że będzie brała udział w procederze wystawiania fikcyjnych faktur. Ich celem nie jest prowadzenie działalności gospodarczej. Taka osoba za gratyfikację pieniężną świadomie przyjmuje na siebie rolę „słupa”. W zachodniopomorskim administracja skarbowa ujawniała fikcyjne faktury nawet u przedsiębiorców zajmujących się doradztwem prawnym, obrotem nieruchomościami, a także doradztwem i pośrednictwem finansowym.

Co ciekawe, fikcyjne faktury nie są dziś wykorzystywane już tylko do uzyskiwania nienależnego zwrotu VAT czy zwiększania kosztów podatkowych w CIT czy PIT, żeby w efekcie zapłacić niższy podatek.

– W branży paliwowej i złomowej fikcyjne faktury wykorzystywane są do wprowadzania do obrotu towaru pochodzącego np. z nielegalnego źródła – zauważa Anna Baran z UKS w Zielonej Górze. – Ostatnio modnym procederem jest wykorzystywanie takich dokumentów w celu wprowadzenia na rynek towarów z Chin i Wietnamu. Towar jest, ale inny niż wykazany na fakturze – mówi Izabela Głowacka, rzecznik prasowy UKS w Białymstoku.

Specjaliści od „optymalizacji”

Sami urzędnicy są zaskoczeni efektami swojej pracy i skalą zjawiska.

– Chyba nikt nie spodziewał się, że liczba ujawnionych fałszywek poszybuje z 3244 sztuk o wartości 436 mln zł w 2011 r. do 14 592 sztuk wartych 1,6 mld zł w 2012 r., a to jeszcze nie koniec. W pierwszej połowie 2013 r. wyłapaliśmy już 7684 fikcyjne faktury. W analogicznym okresie roku 2012 licznik zatrzymał się na liczbie 4697 – mówi A. Bartyska. – Urzędnicy wykrywając naciągaczy podejmujących próby wyłudzenia VAT, nie zapominają o ich wystawcach. Działając na podstawie art. 108 ustawy o VAT, mówimy takim specom od „optymalizacji” podatkowej: skoro wystawiłeś fakturę z wykazanym podatkiem, to teraz go zapłać. W pierwszym półroczu 2013 r. powiedzieliśmy tak 28 firmom, doręczając 281 decyzji podatkowych na łączną kwotę 53,3 mln zł. 11 z tych podmiotów, które otrzymało 79 decyzji, to przedstawiciele branży usług budowlano-montażowych – precyzuje Andrzej Bartyska.

Izabela Głowacka przyznaje, że choć kontrole to codzienność, a fikcyjne faktury nie są rzadkością, to zdarzają się sytuacje, kiedy inspektorzy szeroko otwierają oczy ze zdziwienia, gdy u jednego tylko podatnika znajdują kilkanaście tysięcy takich dokumentów.

Na Śląsku największe nieprawidłowości odnotowano w branży złomowej i handlu stalą zbrojeniową. W mniejszym stopniu – w branży paliwowej i usługach budowlanych. – W 2013 r. na terenie województwa śląskiego została rozpracowana zorganizowana grupa przestępcza dokonująca oszustw podatkowych w zakresie VAT poprzez fikcyjne wewnątrzwspólnotowe dostawy w postaci tworzywa PEEK oraz wyrobów stalowych. Straty Skarbu Państwa szacuje się na co najmniej 50 mln zł – twierdzi Joanna Kruz, rzecznik UKS w Katowicach.

UKS w Opolu ujawnił np. proceder wprowadzania do obrotu paliwa z nielegalnego źródła i posługiwania się fikcyjnymi fakturami, w którym brało udział około 30 podatników z województwa śląskiego, dolnośląskiego i opolskiego.

Dyrektor UKS w Rzeszowie Cezary Koba potwierdził nam, że do nadużyć dochodzi najczęściej w branżach: złomiarskiej, paliwowej, usług budowlanych i transportowych. Nie są od nich wolne inne sektory gospodarki, ale skala zjawiska jest w nich zdecydowanie mniejsza. Przyznaje też, że proceder przybiera na sile. Podaje przykład: tylko w jednym postępowaniu kontrolnym inspektor ujawnił 260 fikcyjnych faktur, a uszczuplenie w VAT wyniosło ponad 13 mln zł.

Prognozy nie są optymistyczne

– Efektywność działania kontroli skarbowej w obszarach zagrożonych wyłudzaniem podatku VAT rośnie, o czym najlepiej świadczą liczby. 1,8 mld zł wyniosła wartość fikcyjnych faktur ujawnionych przez Urząd Kontroli Skarbowej w Katowicach w całym 2012 roku. Taki sam rezultat wypracowano w I półroczu 2013 roku. Trafność typowania podmiotów do kontroli i ścisła współpraca z organami ścigania powodują, że skuteczność w ujawnianiu przestępstw podatkowych się zwiększa – podkreśla Jacek Przypaśniak, dyrektor UKS w Katowicach. Jak tłumaczy, niejednokrotnie już jedna, dwie kontrole sprawiają, że wartość odkrytych pustych faktur jest ogromna. W początkowym etapie często postępowania są prowadzone wobec kilku podmiotów, a ostatecznie ujawniają nielegalne działanie kilkudziesięciu lub więcej firm.

– Z jednej strony mamy wzrost wydajności naszych inspektorów oraz trafności typowania podmiotów do kontroli, z drugiej niestety dane wskazują na skalę przestępczych działań podejmowanych niejednokrotnie przy pełnej akceptacji drugiej strony transakcji – wskazuje Jacek Przypaśniak.

W ocenie Zbigniewa Stawickiego, dyrektora UKS w Bydgoszczy, wzrost wartości fikcyjnych faktur wykrytych przez urząd w pierwszym półroczu 2013 r. do ponad 1,5 mld zł brutto przy spadku ich liczby jest efektem skoncentrowania działań kontrolnych na firmach dokonujących oszustw na dużą skalę. – Podane wielkości nie muszą w praktyce oznaczać pogłębiania się zjawiska wykorzystywania fikcyjnych faktur, ale winny być interpretowane jako wynik skuteczniejszej walki z procederem – podkreśla nasz rozmówca.

– Podmioty generujące fikcyjne faktury, niezależnie od branży, to pseudoprzedsiębiorcy, zwykle nie składający deklaracji podatkowych, lub czyniący to w sposób mający tylko stworzyć pozory rzeczywistej działalności gospodarczej. Skutkiem procederu wprowadzania i wykorzystywania fikcyjnych faktur jest wyłudzenie nienależnych zwrotów podatku lub uszczuplanie należności budżetowych. Ponadto zjawisko to stwarza istotne zagrożenie dla konkurencji rynkowej. Ci, którzy czerpią zyski z opisanego procederu, mają możliwość oferowania towarów i usług po cenach zaniżonych, nieosiągalnych dla przedsiębiorców uczciwie prowadzących działalność – wyjaśnia dyrektor UKS w Bydgoszczy.

Z kolei Wojciech Prawdzic, -Lewandowski, rzecznik UKS w Krakowie, potwierdza, że zjawisko przybiera na sile. Informuje, że w prowadzonych przez tamtejszy urząd postępowaniach, które zostaną zakończone w II półroczu 2013 r., zebrany dotąd materiał dowodowy wskazuje, iż liczba i wartość ujawnionych pustych faktur będą porównywalne z rekordowymi ustaleniami za I półrocze 2013 r.

Inspektorzy znajdują nawet kilkanaście tysięcy pustych faktur w jednej firmie

OPINIE

Najważniejsza jest sprawność aparatu skarbowego

Prosta odpowiedź na pytanie, co zrobić, by ograniczyć liczbę fikcyjnych faktur w   obrocie, nie jest możliwa. Bo tak, jak wiele jest form dokonywania oszustw przy ich pomocy, tak wiele może być pomysłów na próby przeciwdziałania nadużyciom. W   niektórych państwach spoza Unii Europejskiej przyjęto rozwiązanie, że odliczenie podatku jest możliwe dopiero wtedy, gdy należny podatek VAT wpłynie na konto urzędu skarbowego. To wymagałoby fundamentalnej zmiany nie tylko w   przepisach polskich, lecz także   unijnych. A   samo wprowadzenie takiej reguły byłoby istną rewolucją. Na pewno pewnym rozwiązaniem może być wprowadzenie mechanizmu samoopodatkowania, bo to przynosi pożądane efekty, co widać na przykładzie złomu, ale to też wymaga zastosowania stosownych, określonych w   dyrektywie procedur. Dziś najważniejsza jest więc sprawność samego aparatu skarbowego i   prowadzonych kontroli.

Zmiany w przepisach nie będą lekiem na całe zło

W poniedziałek 22 lipca Rada UE przyjęła zmiany w dyrektywie, które zwiększą zakres stosowania mechanizmu tzw. odwróconego obciążenia w VAT na inne wyroby niż obecnie (stal), np. na elektronikę, bez konieczności uzyskiwania przez państwo członkowskie specjalnej zgody Komisji Europejskiej. To dobre rozwiązanie, które pozwoli skuteczniej walczyć z fikcyjnymi fakturami w obrocie gospodarczym, ale nie jest to lek na całe zło i o tym warto pamiętać. W parze z nim powinny iść wzmożone kontrole administracji skarbowej, które w porę pozwolą ujawnić puste faktury.