Takie dane zamieszczone zostały w załączniku do sprawozdania Komisji Nadzoru Audytowego za 2012 r. Aż 12 razy sąd zakazał wykonywania zawodu na rok, 84 razy udzielił nagany. 53 razy umarzano postępowanie. Z informacji przekazanych przez samorząd wynika, że najwięcej spraw, o których orzekał sąd dyscyplinarny, dotyczyło niewywiązywania się przez biegłych rewidentów z obowiązku obligatoryjnego doskonalenia zawodowego. Najczęściej wymierzaną sankcją za pierwsze tego typu uchybienie jest upomnienie, nagana lub kara pieniężna.

– Przy nakładaniu kar stosujemy procedurę karną i zawsze patrzymy na konkretny przypadek i okoliczności – twierdzi Alina Barcikowska, przewodnicząca KSD. Niestety, zdarza się, że rewidenci, którzy od lat nie wykonują zawodu, nie wywiązują się z obowiązków szkoleniowych. A ustawodawca nie przewidział dla nich zwolnienia.

– Stosując obowiązujące przepisy, musimy karać też takie osoby. Najczęściej najniższą karą upomnienia, bo czyn nie stanowi znacznej szkody dla interesu publicznego – wyjaśnia Alina Barcikowska. Dodaje jednak, że gdy sytuacja się powtarza, sąd zmuszony jest już orzec wyższy wymiar kary – stąd widoczny wzrost liczby kar pieniężnych w ostatnich latach. Inaczej sprawa wygląda w przypadku biegłych rewidentów wykonujących zawód lub prowadzących podmiot uprawniony do badania sprawozdań finansowych. Tu niedopełnienie obowiązku obligatoryjnego doskonalenia zawodowego wiązało się najczęściej od razu z karą pieniężną, a recydywa z zakazem wykonywania czynności rewizji finansowej.

Przewodnicząca sądu dyscyplinarnego przyznaje, że uchybienia związane z wykonywaniem zawodu biegłego rewidenta, czyli błędy w sztuce, karane są surowiej, bo zakazem wykonywania czynności rewizji finansowej na okres od roku do 3 lat.

W 2012 r. zakończył się pierwszy trzyletni plan kontroli w podmiotach uprawnionych do badania sprawozdań finansowych wykonujących czynności rewizji finansowej w jednostkach zainteresowania publicznego. Wszelkie wykryte nieprawidłowości były kierowane przez Krajową Komisję Nadzoru do krajowego rzecznika dyscyplinarnego. Dopiero stamtąd sprawy trafiają do sądu, co może trwać nawet do kilku miesięcy.

– Stąd stosunkowo niewiele orzeczeń w sprawach błędów w przeprowadzaniu badania w ostatnich latach – wyjaśnia Alina Barcikowska. Dodaje, że procedura dyscyplinarna jest długotrwała, a wiele spraw oczekuje na rozpatrzenie.