Agresja osób kontrolowanych podczas wizyt skarbówki to częste zjawisko. Poza brakiem współpracy zdarzają się wulgaryzmy, zastraszanie, pobicia. Największe trudności w prowadzeniu kontroli inspektorzy skarbowi napotykają w czasie akcji „Weź paragon”. Sprawdzani przedsiębiorcy są w stanie zrobić wiele, aby nie przyjąć mandatu za nieewidencjonowanie sprzedaży w kasie bądź niewydawanie paragonów fiskalnych.
Najtrudniej jest na targowiskach. Tam podatnicy nie mają hamulców, a dodatkowo wtóruje im tłum. To wnioski z sondy DGP przeprowadzonej we wszystkich 16 urzędach kontroli skarbowej (UKS).
ikona lupy />
Mandaty z kontroli kas z ferii zimowych 2012 r. / DGP
– Zarówno grubym rybom podziemia gospodarczego, jak i małym płotkom z chroniczną awersją do płacenia podatków wzrasta ciśnienie krwi, gdy w drzwiach firmy pojawiają się inspektorzy kontroli skarbowej – stwierdza Andrzej Bartyska z UKS w Gdańsku.
Atmosfera zagęszcza się, gdy ujawniane są kolejne oszustwa, naliczane niezapłacone podatki i wymierzane kary. Wystarczy wtedy jedna chwila, aby emocje znalazły swój upust.
– Najczęściej agresja kontrolowanych przejawia się podniesionym tonem głosu, stosowaniem inwektyw, lekceważeniem funkcjonariuszy, oskarżaniem, szydzeniem, grożeniem, krzyczeniem, unoszeniem się złością, rzucaniem wyzwisk typu: złodzieje, bandyci, darmozjady – wymienia Wojciech Prawdzic-Lewandowski z UKS w Krakowie.

Trudne sytuacje

Urzędnicy, z którymi rozmawialiśmy, są zgodni: agresywne zachowania osób kontrolowanych nie są sporadyczne.
Agnieszka Derkacz z UKS w Opolu, zauważa, że kontrolowanymi mogą być zarówno świadomi swych praw i obowiązków, kulturalni przedsiębiorcy, spokojni i chętnie współdziałający małżonkowie, jak i wulgarni i wrogo nastawieni podatnicy, np. prowadzący niezgłoszoną firmę, ukrywający się przed organami ścigania lub agresywni przestępcy, z którymi kontrolujący kontaktują się chociażby w więzieniu.
– Nikt nie lubi być kontrolowany, a gdy wiąże się to z potencjalnym natychmiastowym zagrożeniem karą w postaci mandatu, reakcje podatników bywają nieprzewidywalne i gwałtowne – potwierdza Anna Baran z UKS w Zielonej Górze.
Dodaje, że sposób reakcji na kontrolę jest uzależniony od charakteru kontrolowanego, ale w głównej mierze od tego, co podatnik ma na sumieniu. Najczęściej agresją reagują podatnicy nieposiadający kas fiskalnych.
Z informacji Michała Karczmarka z UKS we Wrocławiu wynika, że podczas przeprowadzania czynności związanych z prawidłowością ewidencjonowania za pomocą kas fiskalnych kontrolujący zazwyczaj są traktowani chłodno i z dystansem. Często zachowanie osób kontrolowanych uzależnione jest od miejsca prowadzenia działalności. Podatnicy inaczej zachowują się w placówkach znajdujących się w galeriach handlowych, sklepach, halach targowych, a zupełnie inaczej na targowiskach i giełdach na wolnym powietrzu, gdzie działania, ze względu na bezpieczeństwo urzędników, prowadzone są w asyście policji.
– W takich miejscach nieprzyjemny ton odpowiedzi jest jedną z najłagodniejszych form okazania niezadowolenia z kontroli – mówi Michał Karczmarek.
Joanna Kruz z UKS w Katowicach podkreśla, że w takich miejscach inspektorzy mają do czynienia z solidaryzowaniem się osób, które znajdują się obok, i aktywnym krzykiem, co pomaga kontrolowanemu, który robi wszystko, aby mandatu nie otrzymać.
– Takie zachowania są wynikiem obawy przed konsekwencjami finansowymi ujawnionych nieprawidłowości – ocenia Mariola Grabowska z UKS w Łodzi.

Praktyki podatników

O tym, że Polak potrafi, przekonaliśmy się już nieraz. O zasadzie tej przedsiębiorcy nie zapominają także w trakcie czynności kontrolnych. Izabela Głowacka z UKS w Białymstoku wskazuje, że sposoby, do których uciekają się podatnicy, to m.in. unikanie kontrolujących, utrudnianie wszczęcia kontroli, utrudnianie prowadzenia czynności przez nieokazywanie dokumentów. Niestawianie się na wezwania, ignorowanie wyznaczanych terminów na dokonanie czynności to już codzienność prowadzonych postępowań.

Przedsiębiorcy doceniają rolę kontroli w ochronie uczciwej konkurencji

Bartosz Stróżyński z UKS w Bydgoszczy przypomina sobie sytuacje, gdy osoby kontrolujące musiały wysłuchiwać różnych uwag na temat aktualnej polityki, niesprawiedliwości społecznej, braku wyrozumiałości: „to był pierwszy raz – zawsze ewidencjonuję sprzedaż”, „nie ma pan/pani sumienia i litości”, trudnej sytuacji: „żona straciła pracę, mam chore dzieci, nie zarabiam nawet na ZUS”, oraz uwag w stylu: „czy wy nie macie nic lepszego do roboty”, „mam już dosyć, zamykam sklep i idę na zasiłek”, „wezmę już ten mandat, ale i tak nie zapłacę, bo nie mam z czego”.
– Jednym z coraz powszechniejszych przypadków okazywania niezadowolenia czy wywoływania presji psychologicznej mającej zniechęcić do kontroli, jest filmowanie za pomocą telefonów – zauważa Michał Karczmarek.
Ponadto podatnicy stosują: głośne komentowanie czynności tak, aby słyszały je osoby postronne, agresję słowną, której przykładem są następujące życzenia: „wszystkiego najgorszego, co może spotkać człowieka”, a w okresie przedświątecznym ,,udławienia się karpiem”. Z innych zachowań inspektorzy wymieniają: wyrywanie przeglądanych dokumentów czy obelgi osób postronnych.
– Zdarzają się przypadki, że osoba kontrolowana kieruje do dyrektora urzędu bezpodstawne oskarżenie, że kontrolujący żądali łapówki i gdy kontrolowany odmówił jej wręczenia, to wymierzony został mu wysoki mandat, nieadekwatny do wykroczenia – opisuje Wojciech Prawdzic-Lewandowski.



Przykładowe interwencje

Urzędnicy każdego dnia prowadzą trudne sprawy. Część z nich ma swoje zakończenie w sądzie. Oto kilka przykładów.
W woj. śląskim w jednym ze sklepów w Tychach dwaj inspektorzy próbowali nałożyć mandat za brak ewidencji w kasie. Sprzedawca zamknął sklep na klucz i zaczął grozić, inspektorom używając słów: „teraz to wam się dostanie i waszym rodzinom”. Sytuacja stała się nieprzyjemna.
– Pracownik urzędu powiadomił policję. Po przybyciu funkcjonariuszy mężczyzna otworzył drzwi. Inspektorzy złożyli zawiadomienie – opisuje Joanna Kruz.
Alicja Jurkowska z UKS w Warszawie podaje przykład z ostatniej, lutowej akcji „Weź paragon”. Sprawca wykroczenia nie chciał okazać dowodu tożsamości, czego następstwem było wezwanie policji. Po ich przybyciu sprawca tłumaczył, że nie okazał dowodu, bo kontrolujący, w jego ocenie, jest pijany, i zażądał badania w celu ustalenia zawartości alkoholu w organizmie. Po wylegitymowaniu sprzedawcy funkcjonariusz policji zaprosił inspektora do radiowozu.
– W czasie przeprowadzania sprawdzenia samochód policyjny otoczony był przez tłum gapiów komentujących i wyrażających swoje niepochlebne opinie. Wyniki dwukrotnego badania nie potwierdziły zarzutów sprawcy, a on sam nie uniknął grzywny za sprzedaż z pominięciem kasy – dodaje Alicja Jurkowska.
W woj. pomorskim przyłapany na ukrywaniu dochodów damski bokser zwymyślał dwie inspektorki z UKS w Gdańsku i potraktował pięściami. Obecnie trwa postępowanie prowadzone przez policję, zaś samemu sprawcy grozi kara do trzech lat więzienia.
Również Mariola Grabowska z łódzkiego UKS opisuje przykład agresji cielesnej na miejskim targowisku. Urzędniczki podjęły działania wobec kobiety sprzedającej sprzęt radiowy mimo braku kasy fiskalnej. Na propozycję ukarania mandatem zarówno właścicielka stoiska, jak i jej mąż zareagowali agresją i zniewagami. Kobiety zostały wypchnięte ze stoiska i uderzone. W ten sposób agresywni małżonkowie chcieli zmusić kontrolujących do przerwania czynności służbowych. Sprawa znalazła swój finał w sądzie, który wydał wyrok skazujący za naruszenie nietykalności cielesnej urzędników państwowych oraz ich znieważenie i zmuszenie do zaniechania czynności służbowych. Sprawcom wymierzono kary kilku miesięcy pozbawienia wolności z warunkowym zawieszeniem ich wykonania oraz kary grzywny.
Jedna z najtrudniejszych spraw miała miejsce na Dolnym Śląsku w czasie zimowych w kontroli 2012 r. Michał Karczmarek opowiada, że pracownicy urzędu podczas czynności kontrolnych najpierw zostali obrzuceni obelgami, a następnie wyrzuceni z firmy przez właściciela, który nie chciał przyjąć mandatu. Następnie samochód, którym mieli wracać do urzędu, został uderzony w tył przez auto podatnika, którym chciał wypchnąć pojazd kierowany przez urzędnika na ruchliwą drogę główną. Do tego zdarzenia została wezwana policja oraz powiadomiona prokuratura, która otrzymała zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa.
– Obie poszkodowane osoby z urzędu przebywają do dziś na zwolnieniu lekarskim z powodu urazów, jakich doznały – mówi Michał Karczmarek.
W Małopolsce do najtrudniejszych sytuacji związanych z agresywnym zachowaniem kontrolowanego Wojciech Prawdzic-Lewandowski zalicza przypadek, w którym kierowca busa po rozpoczęciu czynności kontrolnych nie wypuścił z samochodu funkcjonariuszy, wywiózł ich poza wyznaczoną trasę, a w czasie jazdy groził im pobiciem oraz obrażał, mówiąc „pożałujesz tego, znajdę cię i załatwię”. Sprawa swój finał znalazła w sądzie, gdzie oskarżony otrzymał wyrok roku pozbawienia wolności w zawieszeniu na dwa lata.
Niestety nie tylko w terenie podatnicy posuwają się do dziwnych zachowań. Zdarza się to także w siedzibach urzędów. Na taką sprawę zwróciła nam uwagę Jolanta Strojna z UKS w Kielcach. Do urzędu przybył rozzłoszczony przedsiębiorca zajmujący się przewozem osób (bus). Kierowca świadczący pracę w imieniu i na rzecz wspomnianego przedsiębiorcy został ukarany mandatem (kolejny raz) za nieewidencjonowanie sprzedaży za pośrednictwem kasy. Po przybyciu do UKS przedsiębiorca używał słów wulgarnych, grożąc jednocześnie użyciem siły w stosunku do osoby zajmującej się koordynowaniem czynności w ramach akcji mandatowych, w czasie których ujawniane są takie nieprawidłowości. O zdarzeniu została powiadomiona prokuratura, która zleciła wykonanie stosownych czynności procesowych policji. W trakcie przesłuchania przedsiębiorca tłumaczył się, iż grożąc, nie miał na celu zastraszania kogokolwiek i nie chciał nikomu zrobić krzywdy. Powodem jego zachowania była grzywna nałożona na jego pracownika, którą będzie musiał uiścić.
Teresa Piechowicz z UKS w Rzeszowie, podsumowując te przykłady stwierdza, że sprawcy wykroczeń skarbowych próbują wpłynąć na inspektora kontroli skarbowej: informując o pracy współmałżonka lub kogoś z rodziny w różnego rodzaju ważnych instytucjach; życząc za to, że wystawia mandat, by nigdy nie był bogaty; pytając, jakimi samochodami przyjechali.

Procedura działania

Inspektorzy oraz pracownicy uczestniczący w akcjach mandatowych radzą sobie z agresją kontrolowanych przez profesjonalne podejście do wykonywanych czynności, opanowaniem oraz rozmową z kontrolowanym.
– Często kilkuminutowa wymiana zdań pozwala uspokoić kontrolowanego, który znalazł się w stresowej sytuacji – tłumaczy Wojciech Prawdzic-Lewandowski.
Do osoby, która jest wzburzona, nie trafia większość argumentów. Dlatego podstawową rzeczą przed nałożeniem mandatu jest uspokojenie sytuacji. W tym celu trzeba utrzymać stały poziom emocji w głosie, mówić normalną głośnością, spokojnie i trochę wolniej niż zwykle. Póki osoba się nie uspokoi, najlepiej nie przechodzić do czynności wypisywania mandatu.
W przypadku utrudniania wykonywania czynności służbowych bądź wyjątkowo agresywnego zachowania podatników wzywani są funkcjonariusze policji lub wnoszone jest do właściwej prokuratury zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa.
– Pracownikom UKS w trakcie czynności daje poczucie bezpieczeństwa wydział realizacyjny. To wyspecjalizowane, umundurowane i uzbrojone komórki, których zadaniem jest m.in. zapewnienie fizycznej i technicznej ochrony inspektorom i pracownikom – ostrzega Mirosława Torenc z UKS Olsztynie.
Pracownicy tego wydziału są obecni na większości zaplanowanych akcji mandatowych, zwłaszcza tych prowadzonych w godzinach wieczornych i nocnych. Przypadki, by musieli interweniować, są sporadyczne, gdyż sama ich obecność sprawia, że czynności przebiegają bez zakłóceń.
Bogusław Jóźwik z UKS w Szczecinie wyjaśnia, że przy próbach oporu fizycznego (przepychanki) podczas nocnych akcji kontrolych dyskotek i klubów interwencja grupy realizacyjnej UKS (komandosów skarbowych) z użyciem środków przymusu bezpośredniego (siły fizycznej) pozwoliła spacyfikować ochroniarzy jednej z dyskotek oraz umożliwiła dokonanie tam czynności kontrolnych przez inspektorów.
– Gdy pracownik nie jest odporny na stres, istnieje duże prawdopodobieństwo, że sobie w tej pracy nie poradzi. Praca ta nie jest bowiem wcale tak prosta, jak się wydaje osobom patrzącym na to z boku – wyjaśnia Teresa Piechowicz.
Zatem – jak podpowiada nam Bartosz Stróżyński – nieodzowne są ponadprzeciętna odporność na stres, opanowanie, powściągliwość w reakcjach. Wszystkie te cechy muszą być poparte doskonałą znajomością prawa podatkowego oraz wiedzą z zakresu gospodarki i finansów.