Na rynku jest coraz więcej firm zajmujących się odzyskiwaniem podatku z zagranicy. Brak znajomości prawa podatkowego i bariera językowa utrudniają otrzymanie zwrotu. Emigranci nie mogą liczyć na pomoc ambasad i korzystają z usług komercyjnych firm.
Praca za granicą przysparza polskim podatnikom nie tylko dochodów, ale coraz częściej problemów, zwłaszcza po powrocie do kraju. Formalności nie kończą się bowiem z dniem rozwiązania umowy o pracę z zagranicznym pracodawcą. W przypadku gdy podatnik chce ubiegać się o zwrot podatku z kraju, w którym pracował, będzie musiał nie tylko zmierzyć się z zasadami zagranicznego prawa podatkowego, ale również zobowiązany będzie do wypełnienia wniosków oraz wymiany dokumentacji z urzędem skarbowym w języku urzędowym danego państwa. O ile w przypadku krajów anglojęzycznych o pomoc nie tak trudno, o tyle wypełnienie formularza np. po holendersku jest nie lada wyzwaniem. Polscy emigranci nie mogą liczyć na wsparcie ze strony polskich oraz zagranicznych ambasad lub urzędów konsularnych w tym zakresie. Instytucje te poproszone o pomoc odeślą do komercyjnych firm, które pomogą w załatwieniu formalności oraz rozwiążą wątpliwości natury prawnej. Oczywiście wszystko za odpowiednią opłatą. Ceny wahają się w zależności od firmy, a tych największych na rynku jest ponad 20, w granicach 7–10 proc. kwoty odzyskanego podatku.

Trudności praktyczne