Na objęcie branż węglowej i motoryzacyjnej podzieloną płatnością zgodziła się już Komisja Europejska (pisaliśmy o tym w artykule „Obowiązkowy split payment już od marca”, DGP nr 20/2019). Najprawdopodobniej w drugiej połowie lutego br. zaakceptuje to także kolejny unijny organ – Rada do spraw Gospodarczych i Finansowych (ECOFIN).

Obowiązkowa podzielona płatność (ang. split payment) mogłaby wejść w życie już od marca br., ale resort finansów zapewnia, że przedsiębiorcy dostaną kilka miesięcy na przygotowanie.

Chodzi o uszczelnienie

Wcześniej Ministerstwo Finansów twierdziło, że obowiązkowy split payment będzie wdrożony tam, gdzie mamy obecnie do czynienia z odwrotnym obciążeniem (polegającym na tym, że VAT do urzędu skarbowego wpłaca nabywca, a nie sprzedawca) lub z solidarną odpowiedzialnością (nabywca odpowiada za VAT niewpłacony do urzędu przez sprzedawcę).

Żadne z tych rozwiązań nie jest dziś stosowane w branżach węglowej i motoryzacyjnej. Dlaczego więc ministerstwo chce obie je objąć split paymentem? Można się domyślać się, że upatruje w nich źródła oszustw podatkowych. Celem wprowadzenia obowiązkowego split paymentu jest bowiem uszczelnienie systemu poboru VAT.

Zmiana rozliczeń

Dla obu branż będzie to oznaczać istotną zmianę. Sprzedawcy (podatnicy VAT) będą bowiem otrzymywać na zwykły rachunek tylko cenę netto towaru, a równowartość VAT będzie wpłacana przez nabywców (także podatników VAT) na specjalne konto, nad którym nadzór ma fiskus.

Dostęp do tych środków będzie ograniczony. Przedsiębiorca będzie mógł je wykorzystać jedynie na spłatę zaległości podatkowych albo zobowiązań wobec kontrahentów i to pod warunkiem zapłaty na rachunek VAT.

Jeśli firma będzie chciała zapłacić pieniędzmi z konta VAT na zwykły rachunek rozliczeniowy, będzie musiała wystąpić do naczelnika urzędu skarbowego o zgodę. Naczelnik będzie miał na podjęcie decyzji 60 dni od złożenia wniosku. Co ważne – takie zasady obejmą jedynie przelewy bankowe, a nie płatność kartą czy gotówką.

Uwaga na płynność

Resort finansów podkreśla, że w ten sposób prawie całkowicie wykluczone zostanie niebezpieczeństwo wyłudzenia VAT. Eksperci zwracają jednak uwagę na inne zagrożenia – te same, co przy wprowadzaniu w lipcu 2018 r. dobrowolnego split paymentu.

– Obowiązkowy split payment pomoże w uszczelnieniu systemu poboru VAT, ale jednocześnie może zagrozić płynności finansowej przedsiębiorców. Skala zjawiska będzie nieporównywalna z tą, jaką mamy teraz, gdy mechanizm jest dobrowolny – uważa Krzysztof Ugolik, starszy menedżer w dziale doradztwa podatkowo-prawnego PwC.

Jak więc uchronić się przed utratą płynności? Zdaniem eksperta firmy, których sprzedaż nie będzie zdywersyfikowana (a więc działające głównie w branży objętej obowiązkowym split paymentem) powinny przede wszystkim wykorzystywać środki z rachunku VAT do płatności za własne zakupy.

To jednak nie rozwiąże w pełni problemu. – Z pewnością pojawią się w końcu takie ogniwa w łańcuchu dystrybucji, u których saldo na rachunku VAT będzie sukcesywnie rosnąć. Ci właśnie podatnicy poniosą faktyczny koszt wprowadzenia obowiązkowego split payment – wskazuje Krzysztof Ugolik. W związku z tym przewiduje, że firmy będą się posiłkować krótkoterminowym finansowaniem, zaostrzać warunki płatności, zmieniać zasady współpracy biznesowej.

– Im bardziej powszechny stanie się mechanizm split payment, tym większy problem będą mieć przedsiębiorcy z płynnością i tym większy dla gospodarki koszt wdrożenia tego mechanizmu – przestrzega Krzysztof Ugolik.

Hurt, a nie warsztaty

Mogą go odczuć zwłaszcza hurtowi sprzedawcy części do samochodów i motocykli.

– Będą oni otrzymywać od sprzedawców detalicznych podzieloną płatność, ale sami już nie będą mieli specjalnej okazji do tego, aby zagospodarować te środki i np. zapłacić kolejnemu hurtownikowi – przewiduje Maciej Kordalewski, prawnik i konsultant podatkowy w kancelarii Martini i Wspólnicy.

Problemów nie powinny mieć natomiast warsztaty samochodowe obsługujące mniejszych przedsiębiorców, które przy okazji zajmują się sprzedażą detaliczną. – Tu płatności są głównie gotówką lub kartą płatniczą, a to oznacza, że nie obejmie ich obowiązkowy split payment – tłumaczy Maciej Kordalewski.

Podkreśla jednak, że jeśli zapłata pójdzie przelewem, to trzeba będzie każdorazowo ustalać, czy naprawa, która wymagała wymiany części, była jedną usługą, czy dwiema odrębnymi czynnościami: usługą i dostawą. W tym drugim przypadku sprzedaż części będzie wymagała rozliczenia w split payment.

Niepewność w branży węglowej

Jastrzębska Spółka Węglowa stosuje podzieloną płatność już od ubiegłego roku. – Ciągle dysponujemy zbyt małą wiedzą, aby oceniać skutki przejścia na obligatoryjny system – mówi Katarzyna Jabłońska-Bajer, rzecznik prasowy JSW.

Eksperci z branży węglowej są przekonani, że obligatoryjny split payment nie przyniesie pożądanych efektów, za to dodatkowo skomplikuje sytuację sprzedawców węgla oraz firm z otoczenia górnictwa (patrz opinia). ©℗

opinie

Pieniądze będą zamrożone

Bardzo negatywnie oceniamy planowane objęcie dostaw węgla kamiennego oraz niektórych innych paliw stałych obowiązkowym mechanizmem podzielonej płatności. Byłaby to dla sektora wydobywczego i sprzedawców węgla kolejna, bardzo dotkliwa zmiana regulacyjna w ostatnim czasie, obok nowych obowiązków dotyczących norm jakości paliw stałych oraz zmian w ustawie o podatku akcyzowym. Dużo dyskutuje się o deregulacji i ułatwieniach dla przedsiębiorców, a obrót wyrobami węglowymi cofa się do czasów skrajnej biurokracji i zbierania od klientów danych osobowych, zbliżonych do tych, które wymaga się przy sprzedaży broni palnej.

W przeciwieństwie do rynku paliw płynnych czy urządzeń elektronicznych, w przypadku węgla nie występowało podwyższone ryzyko nadużyć w VAT. Niezrozumiała jest więc sytuacja, w której z jednej strony podejmuje się liczne działania mające na celu wspieranie podmiotów z sektora wydobywczego, a równocześnie rozważa wprowadzenie rozwiązania, które istotnie pogorszy sytuację finansową tych podmiotów oraz ich sieci hurtowej.

Podzielona płatność może znacznie pogorszyć płynność finansową zwłaszcza w zakładach górniczych. Występują w nich bowiem bardzo duże różnice pomiędzy podatkiem należnym a naliczonym. Wynika to z dużego udziału wydatków, które nie podlegają opodatkowaniu VAT (np. wynagrodzenia pracowników, należności publicznoprawne). To z kolei będzie oznaczać, że znaczna część pieniędzy będzie czasowo zamrażana na rachunku VAT. Zmusi to także zakłady górnicze do płacenia swoim dostawcom (np. materiałów, maszyn i usług) z wykorzystaniem mechanizmu podzielonej płatności, aby na bieżąco konsumować środki gromadzone na rachunku VAT. W rezultacie całe otoczenie górnictwa zostanie niejako przymuszone do korzystania z tego rozwiązania.

Niezależnie od tego, w przypadku węgla istotną grupą nabywców są osoby fizyczne nieprowadzące działalności gospodarczej – tym samym w odniesieniu do znacznej części transakcji obligatoryjny mechanizm podzielonej płatności nie znajdzie zastosowania.

W bardzo ograniczony sposób wpłynie on na poziom nadużyć w VAT czy ściągalność tego podatku wśród podmiotów zajmujących się detalicznym obrotem paliwami stałymi.